Polacy, którzy wciąż jeszcze boleśnie odczuwają giełdową bessę, inwestują obecnie, wybierając instrumenty o stosunkowo niskim poziomie ryzyka. Prawie 60 proc. portfela przeciętnego Polaka stanowią więc lokaty bankowe, fundusze pieniężne, produkty z ochroną kapitału oraz obligacje i fundusze obligacji. Polscy inwestorzy wybierają także dość bezpieczne fundusze nieruchomości. Instrumenty najbardziej ryzykowne, czyli akcje i fundusze akcji, a także fundusze surowcowe, stanowią niespełna 27 proc. portfela.

Oczekiwanie na odrobienie strat

- Dane te należy interpretować w kategoriach skłonności do zakupu poszczególnych grup produktów finansowych, a nie ich faktycznego udziału w portfelu - uważają Katarzyna Siwek i Jarosław Sadowski, analitycy firmy doradczej Expander.

W ich przekonaniu, część osób, która agresywnie weszła na rynek akcji na szczycie hossy, wciąż kontynuuje rozpoczęte wówczas strategie - liczą na to, że prędzej czy później uda się odrobić straty.

W I półroczu 2007 r. Polacy masowo inwestowali w fundusze małych i średnich spółek. Jak wynika z szacunków Analiz Online, tylko w maju, czerwcu i lipcu 2007 r. do takich funduszy napłynęło prawie 5 mld zł. Kwota ta, w opinii analityków Expandera, byłaby jeszcze większa, gdyby towarzystwa funduszy inwestycyjnych (TFI) nie ograniczały wysokości wpłat. A rok temu, na koniec maja, roczna stopa zwrotu najlepszego funduszu małych spółek (PKO TFI) wynosiła prawie 156 proc.

Takie zyski zachęcały do inwestycji w dużej mierze osoby nieświadome podejmowanego ryzyka. Spadki na giełdzie, notowane od lipca ubiegłego roku, były bolesne. Do dziś, od szczytu hossy (czyli od końca czerwca 2007 r.) fundusze małych i średnich spółek notują straty, które w przypadku Pioneera Małych i Średnich Spółek Rynku Polskiego przekraczają 40 proc.

Ochrona kapitału

Dekoniunktura na rynku akcji najbardziej przyczyniła się do wzrostu zainteresowania produktami z ochroną kapitału. Od końca czerwca 2007 r. do końca marca 2008 r. zwiększyło się ono niemal sześciokrotnie. Rok temu w czerwcu prawie 87 proc. osób biorących udział w badaniu firmy Expander uznawało, że produktów strukturyzowanych nie warto mieć w portfelu. Tymczasem obecnie takie zdanie ma już tylko ok. 30 proc. ankietowanych.

Przyczyn wysokiego popytu inwestorów na takie produkty należy upatrywać nie tylko w szeroko rozpropagowanych akcjach marketingowych wskazujących na potrzebę ochrony kapitału przy jednoczesnym odniesieniu zysków. Inną przyczyną tak dużego zainteresowania może być zwolnienie z tzw. podatku Belki.

Polacy coraz chętniej inwestują także w lokaty bankowe i instrumenty bezpieczne. Skłonność ta, od ubiegłego roku, zwiększyła się dwuipółkrotnie. 44 proc. Polaków deklaruje także potrzebę posiadania w portfelu funduszy surowcowych, inwestujących np. na rynku złota.

Polacy coraz rzadziej są skłonni inwestować jedynie w akcje i fundusze akcji. W czerwcu 2007 r. taką chęć wyrażało 29 proc. badanych, w marcu tego roku już 23 proc.

- Spadek ten nie wydaje się znaczący, biorąc pod uwagę skalę przeceny akcji wynoszącą od szczytu hossy ponad 30 proc. - uważają analitycy Expandera.

Dystans do akcji

Taki wynik badania oznacza, że Polacy z pewnym dystansem podchodzą do inwestycji w akcje. Wypłaty z funduszy akcji kumulowały się w miesiącach, w których WIG notował dwucyfrowe spadki. Jeżeli jednak wziąć pod uwagę tylko napływy, to okazuje się, że w styczniu i w lutym 2008 r. były one zbliżone do wpłat z analogicznego okresu rok wcześniej. Istnieje zatem spora grupa inwestorów, którzy wpłacają środki do funduszy albo w celach spekulacyjnych, albo w ramach długoterminowych programów oszczędzania, w których alokacja składki zmienia się stosunkowo rzadko.