Tegoroczny Black Friday odbył się przede wszystkim wirtualnie. Za to sobotnie otwarcie sklepów dało szansę na podreperowanie wyników sieciom.
Reklama
W ubiegłym roku Polacy wydali w czarny piątek ok. 2 mld zł. Nawet jeśli w tym roku tego wyniku nie udało się pobić, to początek sezonu przedświątecznych zakupów przyniósł wyraźne ożywienie.

Sklepy ruszyły w sobotę

„Dane kartowe potwierdzają to, co było widać w sobotę gołym okiem – odroczony popyt połączony z Black Friday przyniósł szturm na sklepy w pierwszym dniu otwarcia galerii handlowych. W sobotę sklepy odzieżowe i obuwnicze zanotowały najlepszy dzień 2020 r.” – wskazują ekonomiści PKO BP, największego krajowego banku. „Gorączka przedświątecznych zakupów dopiero się zaczęła. Sobotnie dane dobrze wróżą wynikom sprzedaży detalicznej w grudniu i potwierdzają, że okres najsilniejszego osłabienia konsumpcji jest już za nami” ‒ dodają.

Reklama
Handlowcy nie są jednak w pełni zadowoleni. – Ze wstępnych podsumowań wynika, że „odwiedzalność” centrów była o 20‒30 proc. niższa niż przed rokiem. Limity w sklepach z powodu pandemii, a co za tym idzie, obawy o kolejki wystraszyły nieco kupujących – wyjaśnia Radosław Knap, dyrektor generalny Polskiej Rady Centrów Handlowych.
Wyjątku nie stanowią nawet centra wyprzedażowe. Jak wyjaśnia Magdalena Chachulska, dyrektor ds. zarządzania aktywami w Neinver, klienci choć tłumnie przyjechali na sobotnie zakupy do Factory, to było ich jednak mniej niż rok wcześniej.
DGP
Do sporej części tradycyjnych sklepów na zakupy można było udać się dopiero w sobotę. Wtedy zostały uruchomione galerie po lockdownie.

Kupowanie przez klikanie

Ograniczenia w tradycyjnym handlu sprawiły, że wiele osób postanowiło przerzucić zakupy do sieci. Efekt? Prognozy, że wartość przedświątecznych zakupów w handlu tradycyjnym i online w tym roku się zrówna, mogą nie być przesadzone.
‒ Obroty w minionym tygodniu w e-commerce były ok. 50 proc. większe niż w 2019 r. – mówi Tomasz Przybyła, wiceprezes firmy odzieżowej CDRL.
‒ My w porównaniu z ubiegłym rokiem mówimy o dwu-, a czasem i trzykrotności wyników sprzedaży w sklepie internetowym. Rekordowe obroty odnotowaliśmy w sklepie internetowym Bytom. Marka pobiła historyczne rekordy sprzedaży. W czarny piątek uzyskała wynik na poziomie trzykrotności przeciętnej dziennej sprzedaży w pozostałe dni listopada – wskazuje Radosław Jakociuk, wiceprezes VRG. To częściowo rekompensuje spadek sprzedaży stacjonarnej. ‒ Nie był to rekordowy weekend w galeriach – przyznaje Jakociuk.
Podobne doświadczenia ma LPP. Tam kanał e-commerce odnotował trzycyfrowy wzrost sprzedaży. ‒ Naturalnie nie zrekompensowało to mniejszego ruchu w sklepach stacjonarnych, niemniej, biorąc pod uwagę panującą pandemię, jesteśmy zadowoleni ‒ mówi wiceprezes Jacek Kujawa.

Magnetyzm przecen

Magnesem dla klientów były ubiegłotygodniowe przeceny. ‒ Wiele osób kupowało już sprzęt pod kątem prezentów świątecznych. Dotyczy to zwłaszcza małego AGD i akcesoriów elektronicznych. Wiele skusiło się na promocyjne ceny i zakupiło nowe sprzęty do domu. Paradoksalnie więc wyniki sprzedażowe nie były gorsze niż rok wcześniej – ocenia Grzegorz Wachowicz, dyrektor ds. handlu i marketingu w RTV Euro AGD.
Podobne wrażenie mają inni sprzedawcy elektroniki. „Pomimo mniejszego budżetu na działania marketingowe odnotowaliśmy dużo większy ruch na stronie internetowej, a same wyniki sprzedaży są porównywalne z ubiegłorocznymi” – przyznaje Komputronik w przesłanej DGP odpowiedzi.
Platforma Shoper, z której korzysta ponad 15 tys. sklepów internetowych, poinformowała, że już przed godziną 17 w piątek wartość zamówień była wyższa niż w czarny piątek 2019 r. (wtedy mówiono o 185-proc. zwyżce w skali roku) i o połowę wyższa niż w zwyczajny piątek tydzień wcześniej.
‒ To efekt pojawienia się nowych sklepów na platformie, a także obserwowana przez nas coraz większa skłonność sprzedawców do prowadzenia działań reklamowych. W październiku połowa deklarowała, że ma już zaplanowane akcje promocyjne na ostatni tydzień listopada. Jednak przede wszystkim widzimy, jak samo zjawisko Black Friday w sieci z roku na rok się nasila. W tym roku towarzyszyła mu odrobina niepewności ‒ ocenia Oliwia Tomalik, menedżer marketingu w firmie.
O sukcesie weekendu z czarnym piątkiem mówią też Allegro, Plantwear, czy Answear. Ta ostatnia firma nie ukrywa, że oprócz normalnej kumulacji wynikającej ze „święta zakupowego”, do czego klienci już zdążyli się przyzwyczaić, w tym roku doszło jeszcze zamknięcie sklepów stacjonarnych przez trzy tygodnie listopada.
‒ Rozciągnęliśmy promocje na wcześniejsze dni listopada. Dzięki temu obroty były w tym czasie o kilkadziesiąt procent wyższe niż rok wcześniej – mówi Krzysztof Bajołek, prezes zarządu Answear.
Są i takie firmy, które nie skorzystały na rosnącej popularności zakupów w sieci. W tej grupie jest m.in. Grupa Esotiq & Henderson, polski producent bielizny damskiej. Tam sprzedaż w sobotę była niższa o ok. 30 proc. w porównaniu z rokiem ubiegłym. ©℗
Internet nie skompensuje spadku w placówkach
Tegoroczny „czarny piątek” w USA przyniósł sklepom online ok. 9 mld dol. To wynik o 22 proc. wyższy niż ubiegłoroczny, podaje Adobe Analytics. Według prognoz wczorajszy „Cyber Monday” ma jeszcze podkręcić ten wynik. Obroty mogły wynieść 10,8–12,7 mld dol.
Tegoroczny wzrost był spowodowany tym, że w e-sklepach klienci kupowali też to, po co dotychczas udawali się do tradycyjnych placówek handlowych. Chodzi przede wszystkim o artykuły spożywcze.
Ale sukces odnotowały też branże od dawna działające w internecie – kanadyjska platforma Shopify zajmująca się sprzedażą elektroniczną już poinformowała, że w tegoroczny czarny piątek osiągnęła sprzedaż na poziomie ok. 2,4 mld dol. – o 75 proc. więcej niż przed rokiem.
Skok popularności e-handlu przekłada się jednak na spadki obrotów w tradycyjnych sklepach. Dokładne dane nie są znane, ale badanie Sensormatic Solutions wskazuje, że w tym roku odwiedziło je 52 proc. osób mniej niż przed rokiem.
Taką tendencję widać nie tylko w Ameryce. Dane brytyjskiego domu towarowego John Lewis wskazują, że wydatki online na Wyspach wzrosły o 35 proc. Ale równocześnie bank Barclays informuje o kilkunastoprocentowym spadku wydatków kartowych w tradycyjnych sieciach. Z kolei Springboard donosił o niemal 60-proc. spadku liczby odwiedzin w sklepach. Najbardziej ucierpiało centrum Londynu, gdzie ruch zmniejszył się o prawie 83 proc. Nieco lepsze były natomiast dane z regionów, które nie zostały całkowicie zamrożone. W Walii był spadek o prawie jedną trzecią.
Francuzi chcąc uratować swój popyt, postanowili przełożyć czarny piątek. Zgodnie z porozumieniem z tamtejszym resortem gospodarki największe firmy uruchomią wyprzedaże 4 grudnia.