Chiny zwiększą w tym roku swój udział w światowej gospodarce do 17,5 proc.
Wbrew pozorom nie cały świat jest pogrążony w zmaganiach z pandemią koronawirusa. Są państwa, które zdają się ją mieć pod relatywną kontrolą. Kosztem powszechnej i zinstytucjonalizowanej kontroli społecznej poradziły sobie one z nią, dzięki czemu ich prognozy gospodarcze na ten i przyszły rok są zdecydowanie bardziej optymistyczne niż w reszcie świata. Takim krajem są przede wszystkim Chiny, które systematycznie wzmacniają pozycję międzynarodową i jako jedyny członek grupy G20 odnotują w 2020 r. wzrost gospodarczy. Nowe przypadki zarażeń utrzymują się w Chińskiej Republice Ludowej na bardzo niskim poziomie, a gospodarka odbiła w szybkim tempie po załamaniu z pierwszych miesięcy tego roku.
Ostatnie projekcje Międzynarodowego Funduszu Walutowego wskazują na globalny spadek PKB w 2020 r. na poziomie 4,4 proc. Niemiecka gospodarka skurczy się o 6 proc., a brytyjska i francuska – o 9,8 proc. Na tym tle amerykańska recesja na poziomie 4,3 proc. wydaje się płytka i wręcz bezbolesna. Projekcje te jednak były konstruowane we wrześniu i zakładały łagodny przebieg jesiennej i zimowej fali pandemii. Tymczasem ChRL, druga światowa gospodarka, ma zanotować na koniec roku wzrost o 1,9 proc., zaś w przyszłym roku ma urosnąć o kolejne 8 proc. Co więcej, prognozy chińskiego wzrostu są systematycznie podnoszone przez kolejne międzynarodowe instytucje. W efekcie udział Chin w globalnym PKB ma na koniec roku wynosić ok. 17,5 proc., czyli o 1 pkt proc. więcej niż w 2019 r. Pozycja najbardziej dotkniętych pandemią państw europejskich oraz Stanów Zjednoczonych ulegnie znacznemu osłabieniu.
Szacunki dotyczące PKB nie są jedynymi sygnałami wskazującymi na dynamiczne odbicie tej gospodarki. Chiński import wzrósł we wrześniu o 13,2 proc. rok do roku, co stanowi ważny sygnał o popycie dla dostawców do tego kraju. Produkcja przemysłowa powróciła we wrześniu do poziomu z początku tego roku. Poprawia się także sytuacja w sektorze usług. Z ankiety przygotowanej przez grupę medialną Caixin wynika, że sektor ten notował w ostatnim miesiącu najwyższą aktywność i tempo ekspansji od kilku lat. Pozytywne krótkookresowe perspektywy rozwoju nie mogą zarazem przesłaniać kumulujących się dysfunkcji. Ożywienie gospodarcze w Chinach jest mało zbilansowane i sztucznie napędzane przez szereg państwowych projektów infrastrukturalnych o niskiej stopie zwrotu, a wydatki konsumpcyjne pozostają ciągle na niskim poziomie.
Reklama
Można odnieść wrażenie, że decydenci z Komunistycznej Partii Chin rozumieją konieczność przeorientowania modelu gospodarczego wzrostu, o czym świadczy ogłoszony właśnie plan pięcioletni na lata 2021–2025. Podkreślana jest w nim konieczność zwiększenia udziału konsumpcji w strukturze PKB i wykorzystania oszczędności obywateli. Co równie istotne – szczególnie z punktu widzenia państw liczących, że podobnie jak podczas globalnego kryzysu finansowego Chiny wyciągną światową gospodarkę z kryzysu – planują one w coraz większym stopniu opierać przyszły wzrost na wewnętrznym obiegu produkcji, konsumpcji oraz dystrybucji dóbr i usług.
Koncentrując się na bardziej zrównoważonej strukturze wzrostu, a nie wyłącznie jego najszybszym tempie (w odróżnieniu od poprzednich planów pięcioletnich nie wskazano zakładanego tempa wzrostu PKB), planowane jest zarazem stopniowe uniezależnianie Chin od światowej gospodarki. Pogłębiający się konflikt ze Stanami Zjednoczonymi, coraz gorsze relacje z Unią Europejską czy niestabilność popytu na rynkach zagranicznych – zjawiska dodatkowo potęgowane przez pandemię COVID-19 – mogą jedynie wzmacniać autarkiczne zapędy Chin.
Szybki powrót na ścieżkę gospodarczego wzrostu jest efektem skutecznego zmagania się Chin z pandemią COVID-19. Wirus dotknął w pierwszej kolejności państwa azjatyckie, przez co znaczna część ekspertów przypuszczała, że poniosą one największe konsekwencje gospodarcze wynikające z prób jego wyeliminowania. Obecnie wydaje się, że został on przez nie skutecznie zneutralizowany, o czym świadczą statystyki. Według oficjalnych danych w pierwszej połowie października w Chinach koronawirusem zaraziły się łącznie 294 osoby, co przekłada się na średnią 21 przypadków infekcji dziennie. Państwo to, podobnie jak inne azjatyckie kraje (Korea Południowa czy Tajwan), które skutecznie radzą sobie z epidemią, skrupulatnie i rygorystycznie podchodzi do powszechnego testowania, mapowania rozpowszechniania się wirusa i jego nosicieli (test-track-trace), dzięki czemu ekspresowo udaje się wykrywać nowe ogniska zakażeń.
Poprawa sytuacji epidemiologicznej i gospodarczej w Chinach była szczególnie widoczna na początku października, kiedy, jak co roku, przez cały tydzień celebrowano rocznicę proklamowania Chińskiej Republiki Ludowej, co w praktyce wiąże się z ruchliwym sezonem turystycznym. Jak podało chińskie Ministerstwo Kultury i Turystyki, w trakcie jego trwania podróżowało ponad 630 mln chińskich obywateli, co stanowi aż 80 proc. osób, które korzystały z tego okresu wakacyjnego w ubiegłym roku. Zdjęcia Wielkiego Muru, na których widać nieprzebrane rzesze Chińczyków w maskach, uświadamiają, że kraj ten jest obecnie na zupełnie innym etapie rozwoju epidemii, aniżeli państwa europejskie.