Ubiegłotygodniowa decyzja ArcelorMittal Poland (AMP) o demontażu instalacji w Krakowie to najprawdopodobniej dopiero początek kapitulacji sektora hutniczego w Polsce – mówią ludzie z branży.
– Tak realizuje się scenariusz wygaszania hutnictwa w Polsce, przed którym ostrzegaliśmy. Spodziewaliśmy się tej decyzji, bo dziś nie ma warunków, by produkcja stali była tu opłacalna. Jako Europa przegrywamy z tańszymi wyrobami ze Wschodu, a wewnątrz Unii Europejskiej nasz kraj za sprawą droższej energii nie ma szans z Niemcami, Belgami czy nawet Czechami – przyznaje Stefan Dzienniak, prezes Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej (HIPH).
Jeszcze cztery lata temu planowano, że wielki piec w Nowej Hucie będzie pracować co najmniej dwie dekady, dlatego odremontowano go kosztem 175 mln zł. Wygaszony został jesienią ubiegłego roku z powodu spadku popytu na stal, z założeniem, że ruszy w marcu 2020 r., ale zamrożenie gospodarki pokrzyżowało te plany. Teraz zapadła decyzja o rozbiórce. To efekt malejącego popytu na stal z Europy i kosztów energii w Polsce, wyższych niż w innych krajach naszego kontynentu. To z kolei skutek tego, że prąd powstaje u nas głównie z węgla, co wiąże się z kosztami zanieczyszczenia środowiska. – Firmy z branży energochłonnej otrzymały ostatnio rekompensaty pośrednich kosztów emisji CO2, co bardzo doceniamy, ale należy pamiętać, że tego rodzaju rozwiązania funkcjonują w UE od lat. A dodatkowo niebawem wejdzie w życie rynek mocy, a według szacunków dla branż energochłonnych będzie się to wiązało z dodatkowym kosztem ok. 35–40 zł za MWh. Zużywamy ok. 2 TWh rocznie, to znaczne obciążenie finansowe, ok. 70 mln zł rocznie – tłumaczy Marzena Rogozik z biura prasowego AMP.