statystyki

Szef warszawskiego biura Goldman Sachs: Nauczyliśmy się patrzeć inaczej na wiele spraw [WYWIAD]

autor: Marek Tejchman13.10.2020, 08:00; Aktualizacja: 13.10.2020, 08:15
Jon Bury, szef warszawskiego biura Goldman Sachs. Fot. Materiałyprasowe

Jon Bury, szef warszawskiego biura Goldman Sachs. Fot. Materiałyprasoweźródło: DGP

- Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że sektor bankowy jest obecnie jednym z kół zamachowych rozwoju technologicznego. Warszawa jest jednym z elementów tego koła - mówi Jon Bury, szef warszawskiego biura Goldman Sachs

Co spowodowała pandemia w globalnej firmie jak Goldman Sachs? Przyspieszyła czy odsunęła zmiany?

Pandemia wpłynęła na naszą firmę na wiele różnych sposobów, z czego oczywiście najbardziej zauważalna była konieczność wykonywania pracy z domu. Gdyby w styczniu zapytać kogoś, czy 90 proc. pracowników może efektywnie pracować zdalnie, niewiele osób by to potwierdziło. Tymczasem w ciągu tygodnia prawie wszyscy pracownicy z biur na całym świecie szybko i z powodzeniem przestawili się na pracę z domu. Wszystkich nas to doświadczenie wiele nauczyło i spowodowało, że na wiele spraw zaczęliśmy inaczej patrzeć.

W warszawskim biurze zatrudnionych jest 750 osób. Od zawsze współpracowaliśmy z koleżankami i kolegami z różnych zakątków świata. Pod tym względem nie odczuliśmy wielkich zmian. Natomiast sposób, w jaki współpracujemy, zmienił się diametralnie. Dotąd polegaliśmy na rozmowach telefonicznych i oczywiście poczcie elektronicznej, pracownicy z Warszawy mogli nie wiedzieć, jak wyglądają ich koledzy z Salt Lake City albo Londynu, z którymi współpracują na co dzień. Epidemia spowodowała, że dużą popularność zyskały wideo rozmowy, przez co częściej zaczęliśmy rozmawiać „twarzą w twarz”. W efekcie lepiej się poznaliśmy i poczuliśmy się bardziej ze sobą związani. Świat się skurczył.

Co się zmieniło z punktu widzenia roli menedżera?

Kluczową kompetencją, jaką musieli wykazać się menedżerowie, była empatia wobec zespołu i umiejętności miękkie. Zdolność rozumienia współpracowników, ich indywidualnych potrzeb i uwarunkowań. Ktoś może przecież mieszkać z osobą z grupy ryzyka, ktoś inny opiekuje się dzieckiem, inny mieszka sam i lockdown wywołuje w nim poczucie izolacji. Toteż umiejętność zbliżenia się do pracowników i współodczuwania z nimi – w sytuacji, kiedy nie dzieje się to przez przypadkowe rozmówki w bufecie – prawdopodobnie była najistotniejsza i była chyba najważniejszym czynnikiem wsparcia ludzi podczas tamtego etapu pandemii.


Pozostało 86% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane