Internetowy handel rozkwitł pod wpływem pandemii. Ale to się właśnie kończy – takie wnioski można wysnuć na podstawie danych z Polskiego Standardu Płatności, operatora systemu Blik, służącego do opłacania transakcji zawieranych w sieci.
Reklama
Z informacji z lipca i sierpnia wynika, że wzrost liczby i wartości transakcji jest już niewielki w porównaniu z czerwcem, a w niektórych kategoriach mamy nawet spadek. Wyjątek to wydatki w kategorii transport, co zapewne wiąże się z wakacyjnie zwiększonymi wydatkami na zakupy biletów. W sierpniu takich transakcji było o 46 proc. więcej niż w czerwcu. Ale już sprzedaż sprzętu RTV-AGD czy płatności za gry streamingowe – które w czasie lockdownu wyraźnie rosły – wyhamowały, o (odpowiednio) 5 i 7 proc. w porównaniu z czerwcem. W innej kategorii, w której sprzedaż internetowa pod wpływem kryzysu zyskała na znaczeniu – czyli w odzieżówce – sytuacja się ustabilizowała. Sierpniowych transakcji było nieznacznie więcej niż czerwcowych (o ok. 1 proc.). A płatności za szeroko rozumiane przesyłki kurierskie niewiele mniej (o 4 proc.)
Dariusz Mazurkiewicz, prezes PSP uważa, że wyhamowanie wzrostu po pandemicznym skoku trzeba wiązać z odmrożeniem gospodarki i ponownym otwarciem sklepów stacjonarnych. Ale – podkreśla – nie ma mowy o powrocie do stanu sprzed pandemii. – Handel e-commerce zyskał na stałe nowych klientów i to będzie procentowało w długim terminie. Dane Blika pokazują obecnie niewielkie wahania w poszczególnych kategoriach – na przykład lekkie spadki w elektronice. Przewidujemy, że rynek e-commerce będzie dalej rosnąć – mówi Dariusz Mazurkiewicz.
Innym źródłem danych wskazujących, że znaczenie e-commerce w handlu już przestało się zwiększać, są publikacje GUS o sprzedaży detalicznej. Zawierają one informacje o udziale sprzedaży przez internet w handlu ogółem. I wynika z nich, że w lipcu (ostatnie dostępne dane) udział ten spadł do 6,5 proc. z 7,7 proc. w czerwcu. W kwietniu, czyli w kulminacyjnym momencie kryzysu pandemicznego, gdy działały obostrzenia w sklepach, a duża część galerii handlowych była zamknięta, udział ten zbliżał się do 12 proc. Obecna wartość jest już niewiele wyższa od tych notowanych przed wybuchem pandemii: w styczniu i w lutym sprzedaż przez internet stanowiła 5,6 proc.
Z danych GUS wiemy też, że w niektórych segmentach handlu e-commerce nie przyjął się mimo pandemicznego kryzysu. To przede wszystkim sprzedaż żywności.
Zdaniem Patrycji Sass-Staniszewskiej, prezes Izby Gospodarki Elektronicznej, by e-commerce dalej się rozwijał, niezbędne są inwestycje w nowe technologie, które usprawnią cały proces zakupowy. Jej zdaniem zamknięcie sklepów stacjonarnych w czasie lockdownu spowodowało, że sprzedawcy byli zmuszeni dostosować się do zmian nawyków zakupowych klientów. A te są raczej trwałe. – Pandemia przyczyniła się do rozwoju e-commerce, przyspieszyła transformację cyfrową i ta tendencja się utrzyma – mówi prezes IGE.