- Tak daleko idące ograniczenia praw majątkowych, jak zabezpieczenie poprzez ustanowienie zarządu przymusowego, powinno mieć charakter tymczasowy. Proponowane przepisy nie gwarantują jednak, że zabezpieczenie nie będzie utrzymywane dłużej, niż jest to konieczne, by zapewnić dostępność mienia na wypadek ewentualnego przepadku - mówi w rozmowie z DGP Arkadiusz Matusiak, adwokat kierujący w kancelarii Wolf Theiss zespołem przestępczości gospodarczej.
W projekcie ustawy o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych ‒ kontrowersyjnym samym w sobie ‒ pojawia się rozwiązanie, które zbulwersowało wielu przedsiębiorców ‒ zarząd przymusowy. Czyli w szczególnych przypadkach prokurator, za zgodą sądu, będzie mógł odebrać bieżące zarządzanie firmą obecnym menedżerom. Jest się czego bać?
Zarząd przymusowy – podobnie jak areszt tymczasowy – ma być „ultima ratio”, co oznacza jego stosowanie niemal wyjątkowo, tylko wtedy, gdy inny środek jest niewystarczający. Dopiero praktyka pokaże, czy tak w rzeczywistości będzie, czy też wyjątek nie stanie się regułą, oraz czy sądy faktycznie będą sprawować rzeczywistą kontrolę nad stosowaniem tego środka, czy też będą niemal automatycznie zatwierdzać postanowienia prokuratorów.
Reklama
Takie uregulowanie jak zarząd przymusowy wkracza w sferę konstytucyjnego prawa własności i wolności działalności gospodarczej. Konsekwencje błędnych decyzji zarządcy w toku wykonywania jego obowiązków mogą być nieodwracalne – w skrajnych przypadkach mogą doprowadzić do utraty konkurencyjności czy nawet niewypłacalności przedsiębiorcy.
Jednak w ocenie twórców projektu ustawy zarząd przymusowy przedsiębiorstwem ma pozwolić na utrzymanie wartości przedsiębiorstwa do zakończenia postępowania karnego, a w przypadku orzeczenia przepadku – zabezpieczyć możliwość pełnego odzyskania owoców przestępstwa i zaspokojenia ewentualnych roszczeń pokrzywdzonych. Z kolei w sytuacji uniewinnienia oskarżonego ta forma zabezpieczenia ma prowadzić do minimalizacji strat przedsiębiorcy, a tym samym do ograniczenia zakresu ewentualnej odpowiedzialności odszkodowawczej państwa.

Reklama
Możliwość ustanowienia zarządu przymusowego jest w kodeksie postępowania karnego już od 2017 r. – gdy wprowadzano konfiskatę rozszerzoną. Ministerstwo Sprawiedliwości przekonuje, że wsłuchuje się w głos biznesu i wprowadziło wiele bezpieczników, które mają spowodować, że przedsiębiorcy mogą spać spokojnie. Rzeczywiście tak jest?
Na pewno twórcy projektu ustawy choć w części uwzględnili uwagi, które były formułowane przy wprowadzaniu instytucji zarządu przymusowego do kodeksu postępowania karnego. Co prawda, zarząd przymusowy to bardzo daleka ingerencja w działalność przedsiębiorcy, ale chronić go mają zaproponowane wentyle bezpieczeństwa, takie jak: zakaz stosowania tego środka, gdy wystarczające są inne środki, to, że postanowienie prokuratora wymaga zatwierdzenia przez sąd, a bez tego zatwierdzenia upada, zarząd będzie sprawowany przez profesjonalnego doradcę restrukturyzacyjnego, będzie zakaz zmiany podstawowego przedmiotu działalności przedsiębiorstwa czy wreszcie będzie zakaz likwidacji przedsiębiorstwa. Przy czym pamiętajmy, że zarządzanie z należytą starannością zabezpieczonym przedsiębiorstwem, do którego zobowiązani będą zarządcy, oznacza działanie, które nie doprowadzi do utraty wartości ekonomicznej firmy. Jednak celem przedsiębiorcy jest uzyskiwanie zysku, a nie tylko zachowanie dotychczasowego majątku.
Czy pańskim zdaniem ministerstwo mogłoby poprawić projekt, aby był on mniej radykalny i tym samym mniej groźny dla przedsiębiorców?
Tak. Przede wszystkim tak daleko idące ograniczenia praw majątkowych, jak zabezpieczenie poprzez ustanowienie zarządu przymusowego, powinno mieć charakter tymczasowy. Proponowane przepisy nie gwarantują jednak, że zabezpieczenie nie będzie utrzymywane dłużej, niż jest to konieczne, by zapewnić dostępność mienia na wypadek ewentualnego przepadku.
Wątpliwości budzi też jedynie instrukcyjny charakter terminu do wystąpienia przez prokuratora do sądu o zatwierdzenie jego postanowienia oraz na rozstrzygnięcie sądu i brak skutków niedochowania tych terminów. Dużo lepszym rozwiązaniem byłby automatyczny upadek zabezpieczenia w przypadku niezachowania terminu przez prokuratora.
Generalnie jednak uważam, że choć wprowadzenie tych gwarancji byłoby kierunkiem słusznym, to w świetle konstytucyjnie gwarantowanych praw własności i wolności działalności gospodarczej oraz norm dyrektywy 2014/42/UE, niewystarczającym dla zapewnienia należytego zarządzania zabezpieczonym mieniem.