W Berlinie stanie Muzeum Emigracji (Exilmuseum) upamiętniające około pół miliona osób, które wyjechały lub zostały deportowane z III Rzeszy.
Projekt ten jeszcze bardziej oddala szansę na budowę pomnika polskich ofiar II wojny światowej i niemieckiej okupacji. W piątek został rozstrzygnięty konkurs na projekt Exilmuseum. Monumentalny gmach ze studia architektów Dorte Mandrup Arkitekter z Kopenhagi ma stanąć przy placu Askańskim w stolicy RFN, przy ruinach Dworca Anhalckiego. Muzeum będzie przypominać o ok. 500 tys. obywateli niemieckich, którzy z własnej woli bądź zmuszeni przez hitlerowców opuścili swój kraj. Dokładnie z tego miejsca na emigrację udali się m.in. Henryk Mann czy Bertolt Brecht. Planowana data ukończenia budowy to rok 2025. Realizacja projektu ma kosztować 27 mln euro. Pomysłodawcami muzeum są m.in. noblistka Herta Mueller, były prezydent RFN Joachim Gauck oraz berliński marszand Bernd Schultz. Oficjalne poparcie dla projektu zadeklarowała już w 2018 r. Monika Gruetters, pełnomocniczka rządu ds. kultury i mediów, de facto – minister kultury.
Muzeum Emigracji zostanie zbudowane dokładnie po przekątnej od miejsca, w którym tzw. niemieccy wypędzeni zakładają swoje centrum dokumentacyjne Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie. – Wypędzenie z Niemiec na emigrację i wypędzenie do Niemiec pod koniec wojny to dwa aspekty, które są ze sobą powiązane – oznajmiła Herta Mueller w rozmowie z dziennikiem „Die Welt”, komentując rozstrzygnięcie konkursu.