Nie tylko branża turystyczna, lecz także rozrywkowo-eventowa chce rekompensat od państwa za ograniczenia związane z COViD-19. Wobec braku realnego i sektorowego wsparcia przedsiębiorcy zapowiadają pozew zbiorowy.
Firmy zrzeszone w Turystycznej Organizacji Otwartej już miesiąc temu skierowały do poszczególnych resortów wezwania do zapłaty. Roszczenia prawie 90 podmiotów opiewały na łączną kwotę ponad 140 mln zł.
– Niestety przedsiębiorcy zostali zlekceważeni. Nie podjęto z nimi rozmów, nie udzielono im jakichkolwiek odpowiedzi i są w stanie totalnego zawieszenia. Uchwalona kilka dni temu ustawa o bonie turystycznym przewiduje pomoc dla turystyki krajowej. Natomiast firmy zajmujące się organizowaniem szeroko rozumianej turystyki zagranicznej: organizatorzy turystyki, agenci turystyczni, piloci wycieczek i przewodnicy, firmy transportowe, zostali praktycznie na lodzie – mówi mec. Jacek Dubois, reprezentujący małych i średnich przedsiębiorców.
Reklama
W podobnej sytuacji są firmy z branży rozrywkowo-eventowej, które po zakończeniu okresu zakazu działalności nie są w stanie powrócić do normalnego funkcjonowania. Dlatego grono zainteresowanych wspólną walką o odszkodowania powiększyło się o prawie pół setki podmiotów z tego sektora i ciągle rośnie. Wzrośnie też łączna suma roszczeń.
– We wtorek zgłosili się do nas kolejni przedsiębiorcy, tym razem prowadzący kluby nocne i dyskoteki, czyli wykonujący te rodzaje działalności, które nadal pozostają zamknięte. I nawet nie są w stanie uzyskać żadnych informacji co do wznowienia działalności. Tak więc przedstawiciele kolejnej branży rozważają wejście na drogę prawną – dodaje mec. Agata Plichta-Trzonkowska z kancelarii Dubois i Wspólnicy. – Przy czym należy pamiętać, że mówimy o firmach z sektora małych i średnich przedsiębiorstw, które często są już w tak złej kondycji finansowej, że stoją przed dylematem, czy inwestować w spór prawny z państwem w celu ratowania firmy, czy przeznaczyć te ostatnie pieniądze na przetrwanie dla swoich rodzin – dodaje Plichta-Trzonkowska.

Reklama
Przedsiębiorcy chcą dochodzić swoich praw na podstawie art. 417 kodeksu cywilnego, który przewiduje odpowiedzialność odszkodowawczą Skarbu Państwa za niezgodne z prawem działanie władzy publicznej. Ma nim być głęboka ingerencja w swobodę działalności gospodarczej, dokonana za pomocą rozporządzeń (ministra zdrowia, a później Rady Ministrów). Tymczasem ograniczenia praw i wolności mogą być ustanawiane tylko w ustawie, nie mogą też dotykać istoty tych praw. Dalej idąca ingerencja jest możliwa wyłącznie w przypadku wprowadzenia stanu nadzwyczajnego. Rząd nie zdecydował się jednak na ogłoszenie stanu klęski żywiołowej, który po pierwsze uprawniałby do wprowadzenia proporcjonalnych ograniczeń, a po drugie pozwoliłby na uruchomienie administracyjnego trybu rekompensat za szkody.
– Obecnie wysyłamy kolejne wezwania do zapłaty w imieniu nowych firm przystępujących do sporu i czekamy na reakcję drugiej strony. Niestety ostatni miesiąc utwierdził nas w przekonaniu, że państwo przyjęło pozycję strusia, schowało głowę w piasek, nie odpowiada, nie podejmuje jakichkolwiek działań pomocowych lub chociaż rozmów, tak jak z dużymi firmami z branży turystycznej. Jednak nasi klienci są zdeterminowani i jeśli nic się nie zmieni, w sierpniu zostanie złożony pozew, by poddać legalność działania państwa weryfikacji sądu – zapowiada mec. Jacek Dubois.
Oprócz tego przedsiębiorcy wystąpili o zajęcie stanowiska i podjęcie działań (w tym podjęcie próby mediacji) do rzecznika praw obywatelskich, Ministerstwa Rozwoju, Senatu oraz rzecznika małych i średnich przedsiębiorstw.