Ekonomista z Uniwersytetu Harvarda i Banku Anglii Paul Schmelzing twierdzi, że udało mu się uchwycić (i opisać też) historyczny trend rządzący wysokością stóp procentowych. Jego praca opublikowana na początku 2020 r. jest jedną z tych, które można by podzielić na kilka mniejszych – a każda z nich byłaby gęsta od szczegółów.
Skupmy się na najważniejszych odkryciach Schmelzinga. Postanowił on zebrać historyczne dane dotyczące realnego oprocentowania kredytów w Europie. Ale nie jak to się zazwyczaj robi, sięgając marne 70 czy 100 lat wstecz. Najstarsze zebrane przez niego informacje pochodzą już z ok. 1300 r. Dowiadujemy się z nich, że rezydujący w Brugii przedstawiciel rodu Medyceuszy w 1397 r. pożyczył Janowi Walezjuszowi, hrabiemu Nevers, 13 tys. bitych w Anglii nobli. Hrabia przejdzie do historii jako Jan bez Trwogi. Ten przydomek zawdzięcza oczywiście dokonaniom na polach bitewnych, ale patrząc na wysokość oprocentowania kredytu, można pomyśleć, że był odważny nie tylko na wojnie. Pożyczka zawarta na 18 miesięcy zakładała odsetki w wysokości prawie 25 proc. Pieniądze Jan oddał, ściągając je w formie podatków z poddanych. Inny przykład: w 1440 r. Paumgartnerowie (najstarsza patrycjuszowska rodzina średniowiecznej Norymbergii) skredytowali króla Ludwika Bawarskiego na sumę 1,8 tys. florenów. Oprocentowanie wynosiło 24 proc.
Schmelzing naniósł wszystkie transakcje na oś czasu. Wykres jest potężny, bo obejmuje aż siedem stuleci. Są tu pożyczki van Halenów dla Plantagentów, sprzedaż Dunkierki przez króla Anglii na rzecz króla Francji (oczywiście był mu potrzebny kredyt), pożyczki Rothschildów dla papiestwa albo Francji dla walczących o niepodległość Stanów Zjednoczonych. Powstała w ten sposób baza danych, której elementy nie zawsze do siebie pasują. Ważna jest jednak tendencja. Wykazuje ona stały i wyraźny spadek wysokości oprocentowania. Idąc po kolei stuleciami: w XV w. średnie oprocentowanie pożyczki wynosiło 9 proc., w XVI w. już 6 proc., w XVII w. – 4,6 proc., w XVIII w. – 3,5 proc. I tak dalej, aż po 1,3 proc. (jak na razie) w XXI w.
Reklama
Oczywiście biorąc pod lupę te 700 lat, wyróżnić można wiele podokresów. W tym trzy momenty, gdy kredyt szybko tanieje. Pierwszy to XVI w., gdy nastąpiło odepchnięcie Turków i wznowienie wydobycia złota na Bałkanach. Drugi związany był z upowszechnieniem systemu kredytowego w XVIII-wiecznej Anglii, gdy rozsądnie oprocentowane pożyczki przestały być dostępne tylko dla ludzi już zasobnych w kapitał. Trzeci punkt zwrotny nastąpił po wojnach napoleońskich w wyniku ukształtowania się na dobre współczesnych państw narodowych. A wraz z nimi suwerennych systemów monetarnych.
To wszystko sprawiało, że pieniądz stawał się coraz tańszy. Schmelzing wyciąga stąd fundamentalny wniosek, że czas niskich (momentami nawet ujemnych) stóp procentowych, który charakteryzuje współczesną gospodarkę, nie jest przejściowym trendem na sinusoidzie historii. To naturalny kierunek, w którym nasza cywilizacja maszeruje od dobrych kilku stuleci. Takie są prawa dziejów.
Dziennik Gazeta Prawna
Paul Schmelzing uważa, że czas niskich (momentami nawet ujemnych) stóp procentowych, który charakteryzuje współczesną gospodarkę, nie jest przejściowym trendem na sinusoidzie historii. To naturalny kierunek, w którym nasza cywilizacja maszeruje od dobrych kilku stuleci. Takie są prawa dziejów