Podpisana przez prezydenta ustawa umożliwia zrekompensowanie operatorowi kosztów i utraconych przychodów związanych z epidemią oraz wydatków związanych z korespondencyjnym głosowaniem w wyborach
Poczta Polska nie ujawnia, jaka kwota wchodzi w grę. Ale z materiałów Senatu, w którym wprowadzono poprawkę umożliwiającą wsparcie, wynika, że w związku z koronawirusem przychody firmy mogą się skurczyć w bieżącym roku o 600 mln zł.
Rekompensata tego ubytku to nie wszystko, na co operator może liczyć. Tarcza 4.0 przewiduje bowiem, że minister aktywów państwowych może przekazać poczcie środki „służące utrzymaniu ciągłości świadczenia usług powszechnych”, na które oprócz przychodów „nieosiągniętych przez operatora” w związku z epidemią złożą się też koszty poniesione „w związku z przeciwdziałaniem COVID-19”. A tylko na maseczki, rękawiczki i inne środki ochrony dla pracowników poczta przez niespełna trzy miesiące wydała 57 mln zł.
Reklama
Przepisy dające poczcie taki zastrzyk finansowy wprowadziła do tarczy 4.0 poprawka zgłoszona przez wicemarszałek Senatu Gabrielę Morawską-Stanecką z klubu Lewicy. Uzasadniając wsparcie, Senat zwrócił uwagę, że wprowadzone w czasie epidemii „ograniczenia w przemieszczaniu się społeczeństwa, funkcjonowaniu firm oraz jednostek administracji publicznej i samorządowej” przełożyły się na „znaczące ubytki” przychodów operatora „z tytułu realizacji usług powszechnych”.
Na te usługi składa się część listów i paczek (oprócz m.in. przesyłek nadawców masowych). COVID-19 szczególnie źle odbił się na listach. W marcu br. było ich prawie o 20 proc. mniej niż przed rokiem, a w kwietniu – o ponad 44 proc. W ubiegłym roku liczba tych przesyłek zmniejszała się w tempie 9 proc., a w styczniu i lutym br. 10 proc. – i z taką dynamiką rynku liczył się operator. Spora część nadprogramowego spadku wynika wprawdzie z ograniczenia korespondencji urzędowej, reszta zmniejsza jednak wpływy z usługi powszechnej. Poczta nie podaje, na ile szacuje ten ubytek. Z danych UKE wynika, że w ubiegłym roku z usług powszechnych wygenerowała prawie 3,2 mld zł (jej łączne przychody wyniosły wtedy 7 mld zł).
Oprócz tych środków, pochodzących z Funduszu Przeciwdziałania COVID-19, budżet państwa ma zapłacić poczcie za obsługę głosowania korespondencyjnego w wyborach prezydenckich – w ostatnią niedzielę i w II turze, jeśli ta się odbędzie. Ma to pokryć koszty wykonanych zadań – powiększone o wskaźnik zwrotu zaangażowanego kapitału.
Wcześniej operator chciał skorzystać z Tarczy Finansowej Polskiego Funduszu Rozwoju dla dużych firm. Związkowcy nie zgodzili się jednak na – konieczne w tym celu – obniżenie wynagrodzeń. Zakładano, że od lipca do września br. kadra menedżerska wysokiego i średniego szczebla – ok. 250 osób – będzie zarabiać o 5 proc. mniej, a pozostali pracownicy – o 1 proc. mniej.
Na razie Poczta Polska skorzystała tylko z pomocy polegającej na odroczeniu płatności składek ZUS i podatku CIT.
Kiedy operator złoży wniosek o środki z Funduszu Przeciwdziałania COVID-19? Rzeczniczka firmy Justyna Siwek zapewnia, że poczta będzie się ubiegać o wsparcie w ramach tarczy 4.0. – Trwa intensywna analiza możliwości, jakie spółce daje tarcza 4.0. Nie zostały jeszcze podjęte ostateczne decyzje – informuje.
Poczta Polska nie dzieli skóry na niedźwiedziu, bo czeka, aż polski program pomocowy zatwierdzi Komisja Europejska.