W czasie pandemii każdy kraj w Europie szedł swoją drogą. Po COVID-19 też tak będzie. Czeka nas z związku z tym wysyp przeróżnych pomysłów na walkę z kryzysem gospodarczym. Jednym z nich będzie niemiecki eksperyment zapowiedziany właśnie przez gabinet Angeli Merkel.
Najważniejszą propozycją wielkiego, bo wartego aż 130 mld euro programu stymulacyjnego, jest obniżka podatku VAT z 19 do 16 proc. Nietypowe w tym posunięciu jest to, że rząd w Berlinie wyznaczył dokładne okienko czasowe, w którym niższy VAT będzie obowiązywał – od 1 lipca do 31 grudnia 2020 r. Dlaczego tak? Bo Niemcy chcą zwiększyć „oczekiwania inflacyjne” gospodarstw domowych na rok 2021. A co za tym idzie, zachęcić konsumentów do kupowania tu i teraz. Bo teraz – właśnie z powodu obniżki VAT – będzie taniej. Albo przynajmniej „nie drożej”. Drożej (lub w drugim wypadku „jeszcze drożej”) będzie zaś po 1 stycznia 2021 r. Wniosek? Do sklepów, meine Damen und Herren! Władze w Berlinie liczą, że w ten sposób uda im się zniechęcić ludzi i firmy do oszczędzania ze strachu przed nadchodzącym kryzysem oraz odbudować nadszarpnięty w czasie zamknięcia gospodarki popyt.
Niemcy już kiedyś coś podobnego robili. W listopadzie 2005 r. (tuż po pierwszym wyborczym zwycięstwie Merkel) nieoczekiwanie ogłoszono za Odrą wzrost VAT z 16 do 19 proc. Przepisy miały jednak zacząć obowiązywać dopiero od stycznia 2007 r. Efekt był natychmiastowy. W grudniu 2005 r. – czyli tuż po ogłoszeniu zmian – przeciętne niemieckie gospodarstwo domowe wykazywało gotowość do konsumowaniu dodatkowych dóbr na poziomie tylko nieznacznie wyższym od porównywalnych gospodarstw w innych krajach. Ale już rok później (pod koniec 2006 r.) ta gotowość przewyższała analogiczną wartość w innych krajach o 34 proc. Po 1 stycznia 2007 r. – i po faktycznej podwyżce VAT – efekt zniknął natychmiast.
Reklama
Dane te zaczerpnąłem z najnowszej pracy ekonomistów Francesco D’Acunto (Boston College) i Michaela Webera (Uniwersytet Chicagowski). Dowodzą w niej, że ogłoszony niemiecki eksperyment jest dużo skuteczniejszą formą osiągnięcia tego, co przed epidemią COVID-19 starano się uzyskiwać poprzez politykę monetarną. A konkretnie drogą tzw. forward guidance. Chodzi o wymyślony w latach 90. w USA sposób komunikowania się banku centralnego z rynkiem – właśnie poprzez zapowiedzi tego, co się stanie ze stopami procentowymi. To ważne zwłaszcza w sytuacji, gdy stopy już są niskie i bank nie ma wielkiego pola do ich obcinania. Zapowiedzi mogły być mniej lub bardziej konkretne, np. „oczekujemy, że kluczowe stopy procentowe utrzymają się na niskim poziomie przez dłuższy czas”. Albo: „stopy pozostaną na obecnym poziomie przynajmniej do pierwszej połowy roku x”.
Teoretycznie – piszą D’Acunto i Weber – zarówno niekonwencjonalna polityka fiskalna, jak i forward guidance, powinny działać w ten sam sposób. Wysyłają jasny sygnał (wręcz zobowiązujący politycznie) ze strony władz (w pierwszym przypadku rządu, w drugim banku centralnego), że przez określony czas w najbliższej przyszłości będzie taniej. A potem może być (lub wręcz będzie) drożej. Korzystajcie więc z tej promocji póki czas!
A jednak skuteczność obu tych rozwiązań jest różna. D’Acunto i Weber wskazują, że nie ma tak naprawdę empirycznych dowodów na to, by forward guidance wpływało w zasadniczy sposób na zwiększenie popytu w gospodarce. Najbardziej bolesnym dowodem tej nieskuteczności były lata 2013–2014 w strefie euro, gdy Europejski Bank Centralny próbował wzmacniać w ten sposób kulejący popyt. Na tym tle eksperyment niemiecki z lat 2005–2007 wydaje się jego przeciwieństwem. Efekt był natychmiastowy. Dlaczego? Zdaniem D’Acunto i Webera polityka fiskalna jest dla podmiotów gospodarczych czymś czytelnym. A czasowa obniżka ceny towarów (lub zapowiedź pewnej przyszłej podwyżki) bardziej do nich przemawia niż ruchy stóp procentowych.
Najważniejszą propozycją wartego aż 130 mld euro programu stymulacyjnego, jest obniżka podatku VAT z 19 do 16 proc. Nietypowe w tym posunięciu jest to, że rząd w Berlinie wyznaczył dokładne okienko czasowe, w którym niższy VAT będzie obowiązywał – od 1 lipca do 31 grudnia 2020 r.