statystyki

Godzenie ognia z wodą, czyli ile państwa na rynku aptecznym [DEBATA DGP]

autor: Patryk Słowik04.06.2020, 08:46; Aktualizacja: 04.06.2020, 08:50
Wielu Polaków dopiero podczas epidemii koronawirusa dostrzegło, jak ważną rolę pełnią aptekarze.

Wielu Polaków dopiero podczas epidemii koronawirusa dostrzegło, jak ważną rolę pełnią aptekarze.źródło: ShutterStock

2 mln pacjentów dziennie. Blisko 15 tys. placówek. Około 30 tys. fachowców. I rynek wart już niemal 40 mld zł rocznie. Wielu Polaków dopiero podczas epidemii koronawirusa dostrzegło, jak ważną rolę pełnią aptekarze. A o tym, jak rynek apteczny powinien wyglądać po uporaniu się z epidemią koronawirusa, rozmawiali uczestnicy debaty.

Epidemia koronawirusa pokazała, że obecnie obowiązujące przepisy są świetne czy może uwydatniła pewne braki?

Maciej Miłkowski:

Przede wszystkim stan pandemii pokazał, że polskie apteki są wydolne. Farmaceuci stanęli na wysokości zadania. Nie było też sygnałów, by ich brakowało, a przecież część personelu była niedostępna choćby z powodu opieki nad dziećmi, zwolnień chorobowych, kwarantanny. To istotne, bo farmaceutów w przeliczeniu na liczbę aptek nie jest wielu, o czym alarmował choćby DGP.

Część przedsiębiorców aptecznych oczekiwała, że państwo nie tylko wyposaży apteki w środki ochrony osobistej czy zrefunduje koszty założenia dodatkowych szyb oddzielających pacjentów od personelu, lecz także ureguluje prawnie wymóg takiego państwowego zaopatrzenia. To jednak nadmierne oczekiwanie ‒ państwo nie może organizować i refundować aptekom wszystkiego, za co jest odpowiedzialny właściciel.

Rzeczywiście wielokrotnie pisaliśmy, że farmaceutów w porównaniu z liczbą aptek jest niewielu, w niektórych województwach poniżej dwóch na jedną aptekę. A przecież prawo farmaceutyczne wymaga, by w każdej chwili otwarcia apteki był w niej farmaceuta. Zatem to farmaceutów jest zbyt mało czy może aptek za dużo?

Maciej Miłkowski:

Pod względem liczby placówek aptecznych przodujemy w Europie. Nie widzę konieczności tworzenia nowych. Pod względem liczby farmaceutów plasujemy się przyzwoicie, natomiast bez wątpienia więcej specjalistów się przyda. Moim zdaniem docelowo powinno być mniej aptek, przy jednoczesnym zachowaniu dostępności dla pacjenta. A to dlatego, że powinno nam zależeć na tym, by podmioty apteczne były rentowne.

Marcin Piskorski:

Liczbę aptek powinien regulować rynek, a nie decyzje administracyjne. Ta liczba zresztą od kilku lat, od wprowadzenia ustawy nazywanej apteką dla aptekarza, spada. I tak jak nie mam obaw o miasta, to pojawia się już problem dostępu do aptek w małych miejscowościach, na terenach wiejskich. Mamy w Polsce miejscowości, w których nie ma ani jednej apteki. Nie rozumiem zatem argumentu, że docelowo należy zmniejszać liczbę aptek. Ich dostępność powinna być jak największa. Natomiast zgadzam się z panem ministrem, że problemem jest rentowność. Sęk w tym, że wszelkie analizy pokazują, że spadająca liczba aptek wcale tejże rentowności nie poprawia.


Pozostało 87% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane