Państwowa spółka podpisała umowy kredytowe na ponad 1 mld euro na budowę nowych zakładów w Policach.
Reklama
Budowa Polimerów Police to największa inwestycja przemysłowa w Polsce – ma pochłonąć prawie 7 mld zł. W udzielenie pożyczek wynoszących ok. 60 proc. inwestycji zaangażowanych będzie konsorcjum kilkunastu podmiotów sektora finansowego, m.in.: Bank Gospodarstwa Krajowego, Bank Ochrony Środowiska, BNP Paribas Bank Polska, Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju, Industrial and Commercial Bank of China, mBank czy podmioty wchodzące w skład grupy PZU. Liczba uczestniczących instytucji jest podyktowana potrzebą zabezpieczenia odpowiednio dużego kapitału przy jednoczesnej gwarancji zachowania stabilności finansowej.
Zgodnie z komunikatem Azotów zawarte umowy kredytowe składają się z czterech głównych części. Pierwsza to kredyt na 487,8 mln euro (ok. 2,2 mld zł), druga ma wartość 537,7 mln dol. (ok. 2,1 mld zł) – oba zostały udzielone do 2030 r. z opcją przedłużenia o pięć lat. Dwie pozostałe to kredyty obrotowe, przeznaczone kolejno na finansowanie płatności VAT (150 mln zł) i kosztów operacyjnych spółki Azoty Polyolefins (180 mln dol.).
Reszta wymaganych środków (ok. 40 proc.) zostanie pokryta przez kapitał własny i pożyczki podporządkowane inwestorów – czyli Lotosu (500 mln zł), zaangażowanych w projekt podmiotów koreańskich: wykonawcy inwestycji Hyundai Engineering i agencji rządowej KIND (ok. 130 mln dol.) i Grupy Azoty, która zapłaci resztę (ponad 1,8 mld zł) – w ponad połowie przez spółkę zależną Azoty Police.
Według szacunków przychody Azotów Polyoefins będą kształtowały się na poziomie 1 mld dol. rocznie.
Umowy kredytowe dla prezydenta Andrzeja Dudy i Jacka Sasina, szefa resortu aktywów państwowych, były okazją do podkreślania działań politycznych i dyplomatycznych rozmów z koreańskimi partnerami. Według Wojciecha Wardackiego, prezesa Grupy Azoty, dzięki rządowemu wsparciu udało się m.in. uprościć procedury konsularne dla koreańskich pracowników Hyundai Engineering.
Kompleks petrochemiczny ma zacząć działać z końcem 2022 r. Będą się na niego składać dwie instalacje do produkcji propylenu i polipropylenu, a także terminal przeładunkowo-magazynowy nad Kanałem Polickim.
Władze firmy zaznaczają, że wszystkie prace nad fabryką idą zgodnie z harmonogramem nawet pomimo stanu epidemii. – Na korzyść Grupy Azoty przemówił fakt, że projekt jest jeszcze na wczesnym stadium rozwoju i nie zaczęły się jeszcze prace budowlane na szeroką skalę. Większość bardziej zaawansowanych inwestycji, np. PGE w Turowie czy Ciechu w Niemczech, opóźniła się z powodu pandemii – wskazuje Krystian Brymora, analityk BDM.
Eksperci wskazują na wiele czynników ryzyka.
– Duże, kapitałochłonne projekty bardzo często wiążą się z ryzykiem przekroczenia skali wydatków i terminów – najlepiej obrazuje to fakt, że Azoty kilkukrotnie aktualizowały budżet realizowanej inwestycji. Dodatkowym zagrożeniem jest też kwestia popytu – obecna sytuacja uczy nas, że rynek za trzy lata może wyglądać całkowicie inaczej niż dziś – dodaje Krystian Brymora.
Według niego tego typu projekty wpływają też na bieżącą działalność.
– Firma będzie musiała pilnować kapitału obrotowego tak, by zadłużenie netto nie przekroczyło umówionych kowenantów. W efekcie, pomimo obecnej dobrej sytuacji rynkowej, nie będzie mogła produkować zbyt wiele, aby magazynować produkty, gdy ceny gazu wzrosną. Prawdopodobnie będzie można też zapomnieć o dywidendzie do czasu ukończenia inwestycji – prognozuje.
Orędownicy projektu podkreślają natomiast, że szeroki udział również komercyjnych instytucji finansowych dowodzi jego opłacalności.
Choć zdaniem analityków, Police obciążają notowania Azotów na GPW, te ostatnio są coraz lepsze.
– Inwestycja w Polimery Police będzie nadal moim zdaniem ciężarem dla kursu. Notowania Azotów poprawiają się ze względu na rekordowo niskie ceny gazu w Europie, które w krótkiej perspektywie będą czynnikiem pozytywnie odbijającym się na cenie akcji. Wyniki w I kwartale, choć gorsze od ubiegłorocznych, były lepsze, niż się spodziewano – ocenia Michał Kozak, analityk z DM Trigon.
Spółka miała 180,7 mln zł zysku netto wobec niemal 295 mln zł rok wcześniej.
Zdaniem specjalistów, w najbliższym czasie to nie oddalająca się dzięki opadom susza najbardziej zagraża wynikom finansowym Azotów, lecz sytuacja na rynku tworzyw, która w dużej mierze zależy od znajdującej się w kryzysie branży automotive.