Zawieszenie reguły wydatkowej i recesja mogą zmniejszyć motywację fiskusa do dokręcania podatkowej śruby.
Ministerstwo Finansów kończy prace nad projektem nowelizacji ustawy o finansach publicznych, która umożliwi zawieszenie działania reguły wydatkowej na czas pandemii. Reguła to wzór uwzględniający m.in. wzrost PKB i wielkość długu, który służy do wyliczania maksymalnego poziomu państwowych wydatków. Zgodnie z propozycją MF limit nie będzie obowiązywał, jeśli na terytorium kraju ogłoszony zostanie stan nadzwyczajny bądź stan epidemii, który wywoła w gospodarce recesję, a ta zdemoluje finanse publiczne. Miarą będzie wzrost deficytu powyżej 3 proc. PKB. Wszystkie te przesłanki zachodzą właśnie teraz: w tym roku gospodarka ma się skurczyć, jak szacuje resort, między 4 a 5 proc., deficyt zwiększy się do co najmniej 8,4 proc. PKB. Do zawieszenia reguły ma dojść jeszcze przed nowelizacją tegorocznego budżetu, co ma nastąpić na przełomie czerwca i lipca.
Łukasz Czernicki, główny ekonomista resortu finansów, zwraca uwagę, że MF opracowało też drogę stopniowego powrotu działania reguły. Bez niej, gdy epidemia ustanie, regułę trzeba by przywrócić w całości od razu, a to oznaczałoby wepchnięcie budżetu w gorset, którego ten – w czasie powolnego odbudowywania koniunktury – mógłby nie wytrzymać. Ministerstwo chce więc, by proces trwał dwa, trzy lub cztery lata.