Prowadzona przez rząd polityka zarządzania restrykcjami wciąż jest daleka od doskonałości. W początkowej fazie wprowadzania ograniczeń pewien pospiech był zrozumiały, bo celem tego swoistego zamrożenia miało być kupienie decydentom czasu na opracowanie racjonalnych metod najbardziej efektywnego ograniczania skali i dynamiki epidemii COVID-19.
Moim zdaniem ten okres został częściowo zmarnowany. Nie pozwolił bowiem na stworzenie kompleksowej strategii zarządzania restrykcjami i komunikacji społecznej w tym obszarze.
Decyzje rządu i ich uzasadnienia sprawiają wrażenie dość chaotycznych i zbyt silnie opartych o wpływ zorganizowanych grup interesu. Mój zespół opracował model, który powinien pozwolić na częściowe zobiektywizowanie polityki zarządzania restrykcjami. Wstępne wyniki nie uzasadniają szybkiego ograniczania obostrzeń, mimo ich dramatycznych konsekwencji dla firm i rynku pracy.
Skuteczność restrykcji wymaga bezprecedensowej kooperacji społecznej. Żyjemy w świecie eksperymentalnym. Faktami i opiniami ekspertów zostaliśmy skutecznie przekonani, że niekontrolowana epidemia, ze względu na swój wykładniczy charakter, doprowadzi do przyspieszającej dynamiki zachorowań i praktycznie natychmiastowego przeciążenia systemu krajowej opieki zdrowotnej, od lat niedofinansowanej i operującej na granicy potencjału. Wprowadzone obostrzenia miały charakter bezprecedensowy i, co istotne, skutkowały praktycznie powszechnym podporządkowaniem się im przez społeczeństwo.
Od tego czasu minął już ponad miesiąc. Zarządzanie restrykcjami ukonstytuowało się jako przedmiot istotnej polityki publicznej. Skuteczność jej implementacji jest jednak zależna od utrzymującej się gotowości wszystkich obywateli do ciągłego podporządkowania się podejmowanym decyzjom. To z kolei wymaga ciągłej perswazji opartej o zrozumiałe kryteria oraz utrzymywania zainteresowania opinii publicznej niemalejącą istotnością obostrzeń. Jeśli rozluźnienie przychodzi za szybko i nie zawiera kryteriów powrotu restrykcji w danym obszarze, może skutkować większą trudnością w ich powtórnym wprowadzaniu.
Stosowany w tym momencie model zarządzania restrykcjami ma wiele wad. Rządzący zdają sobie sprawę z niemałego prawdopodobieństwa wystąpienia zjawiska falowania epidemii. Komunikują też możliwość powrotu zdejmowanych obostrzeń. Przyjęte przez rząd kryteria zarządzania restrykcjami są jednak wadliwe. Z trzech powodów. Po pierwsze, biorą pod uwagę jedynie – bez wątpienia najważniejszy – wymiar epidemiczny. Po drugie, informują tylko, w jakich warunkach można rozważać rozluźnienie ograniczeń, nie dając wskazówek co do zasad ich zaostrzania. Po trzecie, ogłoszenie kryteriów zbiegło się w czasie z ogłoszeniem otwarcia galerii handlowych, co może budzić nieufność, czy aby kryteria nie są podporządkowane doraźnym interesom branżowym.
Wyeliminowanie tych trzech wad jest koniecznym warunkiem skuteczności polityki zarządzania restrykcjami. Jest jeszcze jeden warunek: otwarte przyznanie, że wiedza na temat wpływu poszczególnych restrykcji na sytuację społeczno-gospodarczą, a szczególnie na rozpowszechnianie się epidemii, jest wciąż bardzo fragmentaryczna, a ograniczenia, jeśli wrócą, mogą przyjąć inną, bardziej złożoną formę w porównaniu do pierwotnej.

Propozycja zobiektywizowania kryteriów

Krajowi decydenci, podobnie do rządów wielu krajów, opierają się na mniej lub bardziej szczegółowych kalendarzach redukowania restrykcji, które przynajmniej w warstwie oficjalnej uwzględniają jedynie stan wskaźników epidemicznych, uzupełnionych o potencjał służby zdrowia. Zalecenia UE również zachęcają do brania pod uwagę tylko tych wskaźników. W rzeczywistości decyzje rządzących uwzględniają także czynniki społeczne, a przede wszystkim gospodarcze, nawet jeśli nie jest to wyrażane wprost.
Ze względu na przekonanie, że przejrzystość stosowanych kryteriów w obecnym okresie stanowi kluczową wartość polityki zarządzania restrykcjami, interdyscyplinarny zespół naukowców z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie opracował model, który analizuje wzajemne relacje ośmiu podstawowych obszarów restrykcji i sześciu wymiarów ich oddziaływania. Te obszary restrykcji to (1) organizowanie imprez masowych, (2) działalność instytucji kultury i edukacji, (3) ograniczenia ruchu granicznego, (4) funkcjonowanie transportu publicznego, (5) miejsca spotkań i świadczenia usług gastronomicznych oraz hotelarskich, (6) działalność przedsiębiorstw, (7) zasady postępowania w relacjach między ludźmi, (8) prywatne sposoby przemieszczania się i prywatne spotkania.
Z kolei ujęte w naszym modelu wymiary sytuacji społeczno-gospodarczej, stanowiące przesłanki zarządzania restrykcjami, to: (a) sytuacja zdrowotna, (b) sytuacja na rynku pracy, (c) kondycja przedsiębiorstw, (d) stan finansów publicznych, (e) nastroje społeczne, (f) sytuacja międzynarodowa. Znaczące pogorszenie się sytuacji zdrowotnej związanej z pandemią w kraju, a w mniejszym stopniu także w najbliższym otoczeniu międzynarodowym, wpływa na utrzymanie lub ponowne zaostrzenie restrykcji, a poprawa sytuacji zdrowotnej tworzy okazję do ich znoszenia. Jednak tempo i kolejność znoszenia restrykcji mogą być także podyktowane znaczącymi, niekorzystnymi zmianami zaobserwowanymi w pozostałych wymienionych wymiarach.
Taka forma modelu pozwala na uwzględnianie w procesie podejmowania decyzji całokształtu sytuacji społeczno-gospodarczej oraz na zachowanie symetryczności sugestii – od znoszenia do zaostrzania restrykcji. W modelu różne wymiary sytuacji społeczno-gospodarczej z odmienną siłą oddziałują na poszczególne obszary restrykcji, co znajduje odzwierciedlenie w zestawie wag przyjętym uprzednio przez mój zespół. Pozwala to na włączenie w decyzje interesów zróżnicowanych grup społecznych, nie dając podstaw do formułowania zarzutów o podporządkowanie działań rządu presji grup interesu.

Rekomendacje na dziś

Pierwszy, obliczony na podstawie danych na początek maja 2020 r. zagregowany wskaźnik dla wszystkich wymiarów nie podpowiada szybkiego znoszenia restrykcji (powód: krajowa i międzynarodowa sytuacja epidemiczna), a analiza wskaźników szczegółowych prowadzi do tego, by skupić się na tych działaniach, które pozwalają na poprawę sytuacji na rynku pracy oraz kondycji przedsiębiorstw zagrożonych likwidacją.
Z tej ostatniej perspektywy konieczne jest przygotowanie rozwiązań pozwalających na bezpieczne uruchomienie działań opiekuńczych w stosunku do najmłodszych dzieci. Nie istnieją natomiast wskazania na znoszenie restrykcji pod presją sytuacji finansów publicznych i nastrojów społecznych. Przeciwnie – dawanie nadmiernej liczby drobnych sygnałów liberalizujących restrykcje może doprowadzić do zachowań skutkujących nawrotem epidemii.
Wciąż nie wiemy, jaka jest skuteczność podejmowanej interwencji z punktu widzenia ograniczania skali epidemii. W najbardziej prestiżowych czasopismach naukowych pojawiają się np. badania, które wskazują, że zamykanie szkół niekoniecznie jest w tym obszarze skuteczne. Dlatego konieczne jest eksperymentowanie poparte szczegółową analizą konsekwencji poszczególnych działań. Zdając sobie z tego sprawę, zespół, do którego należę, na obecnym etapie tworzy bazę danych stosowanych i możliwych do zastosowania instrumentów w poszczególnych obszarach restrykcji. Pozwoli ona uzupełnić bazowy model o zestaw rekomendacji co do proponowanych form zarządzania restrykcjami.
Dawanie dużej liczby sygnałów liberalizujących restrykcje może doprowadzić do zachowań skutkujących nawrotem epidemii