To przede wszystkim niska cena, a nie jakość decyduje o przewadze konkurencyjnej polskich firm na najważniejszym rynku, czyli w Niemczech.
Reklama
Jaka jest cena polskich towarów na wybranych rynkach przy założeniu, że jednostka podobnego towaru u konkurencji kosztuje 1 dolar / DGP
Ekonomiści Polskiego Instytutu Ekonomicznego sprawdzili, w jaki sposób nasi eksporterzy starają się umacniać swoją pozycję na zagranicznych rynkach, w tym na tych najważniejszych jak Niemcy, Czechy czy Wielka Brytania. Przeanalizowali to z dwóch perspektyw. Pierwsza to siła polskiego eksportu w porównaniu do zewnętrznej konkurencji na tych rynkach. Druga to zestawienie skuteczności naszego handlu w danym kraju z jego ofertą dla polskiego rynku. W pierwszym ujęciu konkurencyjność eksporterów z nad Wisły zmierzono, porównując ceny podobnych towarów z Polski i innych krajów. W drugim sprawdzono, jak kształtują się ceny polskiego eksportu na konkretny rynek i importu z tego rynku do Polski wraz z saldem tego obrotu. Wnioski z tych analiz PIE przedstawi w publikowanym dziś raporcie „Konkurencyjność polskiego eksportu w wymiarze jakościowo-cenowym”.

Konkurencyjni cenowo

Najważniejszy z nich: w Niemczech, które kupują około jednej czwartej towarów, jakie wysyłamy za granicę, nasze firmy konkurują przede wszystkim niską ceną. I to się pogłębia. To, czy liczy się cena czy bardziej jakość, wynika z relacji cen Polska – inne kraje. Jeśli ceny nad Wisłą za podobny towar są niższe niż u konkurencji, to oznacza, że to one są głównym elementem przewagi konkurencyjnej. Jeśli są wyższe, decyduje jakość. W przypadku towarów sprzedawanych do Niemiec te z Polski były w latach 2016–2018 o prawie 30 proc. tańsze niż pochodzące z innych krajów. W pierwszych dwóch latach członkostwa Polski w UE różnica nie przekraczała 10 proc. Najbardziej konkurencyjni cenowo są polscy producenci komputerów, wyrobów elektronicznych i optycznych. Ceny, jakie osiągają na rynku niemieckim, stanowiły zaledwie 35 proc. poziomu uzyskiwanego przez konkurencję.
Jakość jest ważniejsza w eksporcie do Wielkiej Brytanii i USA, bo ceny polskich towarów są wyższe niż konkurencyjnych. W latach 2016–2018 na Wyspach różnica wynosiła 7 proc. na naszą korzyść, w USA nawet 12 proc. O ile ponad połowa strategii sprzedaży z naszego kraju do Wielkiej Brytanii opierała się na lepszej jakości, o tyle w przypadku USA było to aż 92 proc. eksportu. „Jakościowa” była też duża część sprzedaży do Chin – około 60 proc. Jakością wygrywali przede wszystkim producenci pozostałego sprzętu transportowego (w tej kategorii mieszczą się m.in. łodzie, pojazdy szynowe, samoloty), wyrobów z gumy i tworzyw sztucznych.
„Ceny osiągane przez polskich eksporterów tych produktów na wymienionych rynkach były ponad półtorakrotnie wyższe od cen w eksporcie konkurentów” – piszą ekonomiści PIE w raporcie.

Skuteczne strategie

Eksperci ocenili też konkurencyjność polskich firm względem oferty krajów, do których kierują one swój towar. Tu też elementami przewagi mogą być cena lub jakość, ale mierzy się to inaczej. Jeśli – mówiąc obrazowo – cena kilograma eksportu do jakiegoś kraju jest niższa niż kilograma importu z tego kraju do Polski i jednocześnie mamy nadwyżkę ilościową w handlu z tym krajem, to oznacza, że decyduje cena. Jeśli nadwyżka ilościowa się utrzymuje, mimo że polski towar jest droższy niż importowany – przewagę daje jakość. Obie strategie są nieskuteczne, jeśli w ilościowym bilansie obrotów z danym krajem mamy deficyt.
Przy tym podejściu również potwierdza się teza, że w Niemczech firmy znad Wisły wygrywają przede wszystkim dlatego, że są tańsze. Około połowy naszej sprzedaży wynika ze skutecznej strategii niskiej ceny. Dotyczy to przede wszystkim artykułów żywnościowych, odzieży czy wyrobów z drewna. Jakość decyduje w przypadku 31 proc. eksportu do Niemiec, przede wszystkim elektroniki, sprzętu AGD, komputerów czy maszyn i samochodów. Jednak to nie na tym kierunku niska cena ma największe znaczenie. Niemal 82 proc. polskiej sprzedaży do Wielkiej Brytanii jest tańsza od lokalnej konkurencji, zwłaszcza żywności, chemikaliów, elektroniki, samochodów czy mebli. I w Niemczech, i na Wyspach niskie ceny zyskiwały na znaczeniu w porównaniu z początkowym okresem polskiej obecności w UE. W latach 2004–2006 strategia niskiej ceny była skuteczna w przypadku niemal 34 proc. polskiego eksportu za Odrę. W przypadku sprzedaży do Wielkiej Brytanii było to wtedy 56,4 proc.
Odwrotny trend mamy w handlu z USA i Czechami. Co prawda cena towarów sprzedawanych za ocean też ma duże znaczenie (54,3 proc. eksportu jest tańsza niż importu z USA i mamy w nim nadwyżkę), ale jeszcze dekadę wcześniej była znacznie ważniejsza (87,1 proc.). Dużą większą rolę zaczęła odgrywać jakość, która obecnie jest decydującym argumentem dla niemal 42 proc. eksportu w porównaniu do 5,7 proc. przed laty. To przede wszystkim towar z takich branż jak sprzęt transportowy, samochody czy artykuły spożywcze. W przypadku Czech zmiana nie jest aż tak duża, ale również zauważalna. Jakość decyduje w przypadku 54 proc. w porównaniu do 28,5 proc. w latach 2004–2006. Głównie w eksporcie żywności, koksu i produktów rafinacji ropy naftowej, komputerów, wyrobów elektronicznych i optycznych czy maszyn i urządzeń.