Klienci banku mają dostęp do swoich oszczędności przez wszystkie kanały: bankowość internetową i aplikację mobilną, a oddziały banku od wtorku są czynne w normalnych godzinach pracy. Działają też karty i bankomaty – mówi Edyta Glajcar, prezes Banku Nowego BFG, cytowana w komunikacie.

Wcześniej od piątku, gdy BFG ogłosił przymusową restrukturyzację PBS (jej celem było uniknięcie upadłości i uruchomienie gwarancji dla deponentów), klienci nie mieli dostępu do pieniędzy. Gdy go odzyskali, przed oddziałami Podkarpackiego BS ustawiły się długie kolejki. – Mają dziś sądny dzień. Jeśli bank przetrwa dziś, to dadzą radę – komentował członek zarządu jednego z dużych banków komercyjnych.

Nadzór i Bank centralny przećwiczyli wspieranie banku w trudnej sytuacji pod koniec 2018 r. Po wybuchu „afery Chrzanowskiego” związanej z propozycją korupcyjną złożoną Leszkowi Czarneckiemu, właścicielowi Getin Noble Banku i Idea Banku, klienci ruszyli do tych instytucji po swoje pieniądze. Obie zachowały płynność dzięki pożyczkom udzielonym przez Narodowy Bank Polski.

Jak było w tym przypadku? „Wsparcie nie było potrzebne, bank ma odpowiednie zapasy gotówki” - informuje BFG.

Klienci detaliczni, przedsiębiorcy indywidualni oraz małe i średnie firmy nie stracili na przeniesieniu swoich rachunków z PBS do BNBFG ani złotówki. Inaczej było w przypadku samorządów i dużych firm. Jak już pisaliśmy, w obu przypadkach prawie 43 proc. sald na rachunkach (nie licząc środków firm podlegających gwarancjom) zostało w PBS i będzie umorzone w celu pokrycia niedoboru kapitału. Strata banku stanie się więc stratą deponentów.

Niezadowolenia nie ukrywają zwłaszcza samorządy. Wiele wskazuje jednak, że w ostatecznym rozrachunku nie będą pod kreską.

– Obecnie szacują swoje straty i kiedy wojewoda otrzyma szczegółowe wyliczenia, przekaże je do swoich zwierzchników z prośbą o wypracowanie korzystnego dla samorządów rozwiązania – informuje Małgorzata Waksmundzka-Szarek, rzeczniczka wojewody podkarpackiego.

– Do końca tygodnia JST mają przekazać informacje, ile ich środków – i na jakie wydatki – zostało zablokowanych. Tego nie dało się wcześniej oszacować. Gdy dostaniemy te informacje, będziemy się zastanawiać nad sposobami, jak można by było coś z tym zrobić – mówi DGP osoba z kręgów rządowych. Inny z naszych rozmówców wskazuje, że niewykluczone, iż do udzielenia pomocy będzie konieczna zmiana przepisów.

„Przymusowa restrukturyzacja Podkarpackiego Banku Spółdzielczego w Sanoku prowadzona jest przez BFG” – odsyła Ministerstwo Finansów.

Pojawiły się wątpliwości, czy przymusowa restrukturyzacja nie wpłynie np. na wypłatę świadczenia 500 plus.

– Nie ma zagrożenia nieterminowej wypłaty. Dotacja na 500 plus przyszła już na rachunek nowego banku. Jeżeli chodzi o inne płatności – wynagrodzeń czy zabezpieczenie wypłat różnych zasiłków – to na dzisiaj również nie ma zagrożenia, bo mamy możliwość uruchomienia kredytu w rachunku bieżącym – mówi Bogdan Florek, skarbnik Sanoka. Miasto, w którym ma siedzibę PBS, było jednym z 34 samorządów obsługiwanych przez ten bank.

– Stratę będziemy odczuwać w trakcie realizacji roku budżetowego. Gdyby nie było pomocy ze strony rządu, to „dziurę” możemy zasypać wolnymi środkami z 2019 r. Będziemy robić wszystko, żeby zwiększyć dochody ze sprzedaży majątku – dodaje Florek.

W „starym” PBS zostało ok. 80 mln zł depozytów JST i dużych firm oraz prawie 100 mln zł obligacji podporządkowanych. Zostaną one przeznaczone na pokrycie wygenerowanych przez bank strat. W pierwszym rzędzie wykorzystane zostały udziały członkowskie.

„W związku z prowadzoną przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny przymusową restrukturyzacją Podkarpackiego Banku Spółdzielczego w Sanoku wszystkie zebrania grup członkowskich PBS są odwołane. Spółdzielnia nadal istnieje, ale jej zarząd został rozwiązany, a organy zawieszone. Podkarpackim Bankiem Spółdzielczym w restrukturyzacji kieruje obecnie administrator wyznaczony przez BFG” – zakomunikował Bank Nowy BFG.

W sanockim banku 34 samorządy miały kilkadziesiąt milionów złotych