Rozliczenie kosztów publicznych inwestycji drogowych między instytucją gminną lub miejską a spółką energetyczną może być przedmiotem umowy, a przepisy o drogach publicznych nie ingerują w treść takich umów, więc wszelkie opłaty i należności wynegocjowane przez firmy infrastrukturalne są zgodne z prawem – orzekł Sąd Najwyższy.
W sprawie tej miasto stołeczne Warszawa (a konkretnie Zarząd Inwestycji Miejskich) dochodziło od spółki energetycznej 24 mln zł wypłaconych jej z tytułu umowy dotyczącej usunięcia kolizji drogi publicznej z urządzeniami infrastruktury (np. liniami, urządzeniami przesyłowymi itp.) podczas budowy trasy Mostu Północnego. Artykuł 32 ustawy o drogach publicznych (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 2068 ze zm.) stanowi, że w razie takiej kolizji przełożenie i przebudowa urządzeń liniowych obciąża zarządcę drogi. Nowe fragmenty sieci i urządzenia wykonywane są na jego koszt i są jego własnością – dopiero po zakończeniu inwestycji są zbywane firmie infrastrukturalnej, która pokrywa koszty ewentualnych dokonanych ulepszeń.
Reklama
W toku prowadzenia takich inwestycji zawierane były dodatkowe umowy między stołecznym Zarządem Inwestycji Miejskich a spółką energetyczną. Ich przedmiotem było z jednej strony zobowiązanie miasta do poniesienia kosztów związanych z przebudową, jej przeprowadzenia, a następnie sprzedania spółce nowych elementów odcinka sieci, a z drugiej zobowiązanie spółki do stworzenia odpowiednich warunków technicznych dla przyłączenia nowo wybudowanych fragmentów sieci oraz zakupu tej sieci i urządzeń.

Reklama
Warszawa żądała 16 mln zł z tytułu zwrotu opłaty za usunięcie kolizji i 8 mln zł z tytułu ulepszenia urządzeń. Zdaniem miasta opłaty te nie powinny być poniesione, gdyż umowa była zawierana w celu obejścia przepisów tzw. specustawy drogowej (ustawy z 2003 r. o szczególnych zasadach przygotowania i realizacji inwestycji w zakresie dróg publicznych – t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1474 ze zm.) oraz ustawy o drogach publicznych.
Sądy nie dopatrzyły się naruszeń przepisów ustawowych, oddalając kolejno pozew, apelację i skargę kasacyjną miasta.
Sąd Najwyższy w uzasadnieniu wyroku kończącego sprawę wskazał, że art. 32 ustawy o drogach publicznych nie zawsze ma zastosowanie do przypadków związanych z ewentualnymi kolizjami urządzeń infrastruktury z inwestycjami drogowymi, a już na pewno nie należy twierdzić, że umowa zawarta z miejską jednostką odpowiedzialną za inwestycje stanowi obejście tych przepisów. Poza wskazanym przepisem jest jeszcze art. 39 ust. 5 ustawy o drogach publicznych, który wprost stanowi, że jeżeli budowa, przebudowa lub remont drogi wymagają przełożenia urządzenia lub obiektu niezwiązanego z potrzebami zarządzania drogą lub ruchem drogowym, koszt tego przełożenia ponosi jego właściciel. Wiele urządzeń infrastruktury energetycznej należących do spółki znajdowało się wprost w pasie drogowym, a w takim wypadku koszty ewentualnej przebudowy obciążają właściciela sieci i urządzeń. Zwrot tych kosztów na mocy umowy byłby więc zasadny.
– Nie można jednak twierdzić, że przepisy ustawy o drogach publicznych określają ściśle sposób rozłożenia kosztów przebudowy infrastruktury, co ograniczałoby w tym zakresie swobodę umów. Tak samo nie ma tu kwestii ewentualnego przymusu zawierania takich umów, gdyż miejski zarządca drogi jest instytucją publiczną. W razie braku zgody właściciela infrastruktury przesyłowej na określone działania zarządcy drogi jako inwestora – zarządca jako organ gminy może wszcząć określone w przepisach procedury wywłaszczeniowe, które mogą też dotyczyć służebności gruntowych lub przesyłu. Zasady rozliczenia kosztów inwestycji drogowych nie są uregulowane ustawowo i powinny być przedmiotem umowy – powiedział sędzia Paweł Grzegorczyk.
Skoro więc kwestia kosztów jest przedmiotem umowy, strony ustalają je według własnego uznania, zgodnie z zasadą swobody umów, gdyż ustawy w ten zakres woli stron nie ingerują.

orzecznictwo

Wyrok Sądu Najwyższego z 10 stycznia 2020 r., sygn. akt I CSK 563/18. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia