Wysokie ceny wycieczek nie odstraszają przed wyjazdami na okres Bożego Narodzenia i Nowego Roku.
Reklama
Z biurami podróży wyjedzie w tym czasie ponad 50 tys. osób. Co najmniej dwa razy tyle wybierze się na własną rękę. To wynik o kilkanaście procent lepszy niż przed rokiem.
– Sprzedaż nas zaskoczyła. Jest dobra zarówno w przypadku bliższych kierunków, jak i tych egzotycznych. Choć hitem u nas jest Dubaj, gdzie nadejście nowego roku świętuje się z dużym rozmachem, a informacje na ten temat dotarły już na dobre do Polski. Przybywa więc osób, które chcą się przekonać o tej wyjątkowej atmosferze – mówi Marcin Małysz, dyrektor ds. produktu w Exim Tours, potwierdzając dwucyfrowy popyt na wyjazdy w końcówce grudnia.
Ponad 10-proc. wzrost sprzedaży ma też TUI, a Itaka sygnalizuje 16-proc. wzrost. Na brak chętnych nie narzeka też Rainbow. Jak mówi Marcin Dymnicki, dyrektor zarządzający TUI, to wystarczyło, by na dwa tygodnie przed świętami nabywców znalazła niemal cała oferta.
– Na takich kierunkach jak Dominikana, Meksyk mamy po kilka wolnych miejsc. Znacznie lepiej jest na Wyspach Kanaryjskich, ale tu dołożyliśmy wycieczek. Naszym hitem pod względem liczby sprzedaży są natomiast Turcja i Egipt – podsumowuje Marcin Dymnicki.
W Itace oferta jest już mocno przebrana, ale jak zapewnia Piotr Henicz, wiceprezes biura, ciągle jest co kupić. – Im bliżej świąt i Nowego Roku, tym sprzedaż jest coraz bardziej dynamiczna. Przy tym tempie wkrótce wyjazdy się skończą. Natomiast jeszcze dzisiaj można zarezerwować Sylwestra w Londynie, Paryżu, Rzymie czy Wenecji, białe święta na nartach w tureckim Kayseri czy wycieczki do Jordanii, Tajlandii i na Madagaskar – wymienia.
Na wysokie upusty klienci nie mają jednak obecnie co liczyć. Biura korzystają na wzmożonym popycie, podobnie jak hotelarze czy linie lotnicze. Mają nadzieję, że sprzedadzą wszystko na swoich warunkach. Szczególnie że wysokie zainteresowanie nie słabnie, a utrzymuje się już od końca listopada.
– Wszyscy podnieśli ceny. Biura mają szansę choć trochę zrekompensować sobie słabe wyniki z ostatnich lat, kiedy to sprzedawały po kosztach, bo popyt okazał się mniejszy od przygotowanej podaży – tłumaczy Marcin Małysz. I dodaje, że wyższe ceny mają też uzasadnienie ekonomiczne. Są efektem m.in. podwyżek cen paliwa lotniczego czy wysokich kursów walut.
Z zestawienia przygotowanego dla DGP przez Instytut Badań Rynku Turystycznego TravelDATA wynika, że wycieczki na okres świąteczno-noworoczny są o 280–500 zł droższe w porównaniu z zeszłym rokiem. Najbardziej widać wzrost cen w przypadku Egiptu, Malty czy Gran Canarii. Drożyznę potwierdza Travelplanet, który jeszcze w listopadzie szacował, że może być to powodem, dla którego wiele osób powstrzyma się od zakupu. Rzeczywistość okazała się inna.
– Polacy mają pieniądze i wydają je na przyjemności. Uciekają chętnie od brzydkiej pogody i smogu w miastach – uważa Marcin Dymnicki.
Jak wyliczają analitycy Travelplanet, osoby dysponujące budżetem na poziomie do 2 tys. zł mają do wyboru tygodniowy pobyt na Malcie, Cyprze, w Turcji czy Maroku w opcji z dwoma posiłkami. Za hotel z pełnym wyżywieniem trzeba już zapłacić powyżej tej kwoty i to znacząco, chyba że wybierze się Turcję.
– Czasem można też upolować coś na Cyprze, ale to rzadkość, bo tu za wyjazd trzeba zapłacić z reguły 2,5–2,8 tys. zł, podobnie jak za Egipt – mówi Jarosław Kałucki z Travelplanet i dodaje, że tygodniowy wypoczynek na portugalskiej Maderze z pełnym wyżywieniem to już wydatek 3,3–3,5 tys. zł, a na Wyspach Kanaryjskich o jeden tysiąc większy. Marząc o świętach w egzotyce, trzeba szykować się na większe spustoszenie portfela. Święta w Tajlandii to już koszt 5,2–5,8 tys. zł, a na Bali czy Sri Lance – nawet 6,5–7 tys. zł. Rekordy cenowe biją natomiast Dominikana, Panama, Malediwy oraz Seszele, gdzie za osobę trzeba zapłacić ponad 10 tys. zł.