Gospodarka, rozwój, bezpieczeństwo, rodzina czy sprawy europejskie – o tym ma mówić szef rządu w swoim wystąpieniu przed Sejmem
Reklama
Przygotowania trwają od zeszłego tygodnia, ale jeszcze wczoraj tekst był szlifowany. – Exposé ma być połączeniem długoterminowej wizji politycznej z realnym planem działania. Będzie kilka konkretów dotyczących gospodarki, bezpieczeństwa, spraw europejskich czy rodziny – informuje jeden z naszych rozmówców.
Kolejny dodaje, że premier ma pokazać ciekawą propozycję dotyczącą systemu emerytalnego. Ale otoczenie Morawieckiego nie chce zdradzić szczegółów. – Na pewno będzie to ciekawa wizja, nie „ciepła woda w kranie”. Jednym z punktów będzie przedstawienie planu przeciwdziałania spowolnieniu gospodarczemu i zwiększenia dynamiki rozwoju – twierdzi nasz rozmówca z PiS.
Nie będzie niespodzianek, jeśli chodzi o początek działania rządu. Ten został zdeterminowany przez obietnice kampanijne. Teraz PiS i rząd będą zajęte ich wdrażaniem. Już to widać w projektach przekazywanych do Sejmu: dotyczą one 13. emerytury, wsparcia dla niepełnosprawnych czy zniesienia limitu składek na ubezpieczenie społeczne.
Zgodnie z zapowiedziami premiera ma się pojawić jeszcze propozycja dotycząca poprawy bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Morawiecki powinien też pokazać, jakie zadania stawia przed swoimi ministrami, zwłaszcza tymi, którzy pokierują nowymi resortami. W tym kontekście kluczowy będzie Jacek Sasin, który ma zarządzać państwowymi spółkami, oraz Michał Kurtyka, minister klimatu.
Mateusz Morawiecki jest po Donaldzie Tusku drugim politykiem wygłaszającym swoje exposé po zachowaniu stanowiska dzięki wygranej kampanii. Wystąpienie Tuska z 2011 r. kończyło jednak ówczesny cykl kampanii, a teraz jesteśmy jeszcze przed wyborami prezydenckimi.
Zdaniem politologa Rafała Chwedoruka, gdyby treść exposé miała zapaść w pamięć, musiałoby się ono sprowadzać do głębokiej rewizji dotychczasowych działań rządu. W obecnej sytuacji nie byłoby to dla PiS korzystne, zwłaszcza gdy exposé zostało de facto napisane w trakcie kampanii wyborczej, gdy PiS składał kolejne obietnice.
– Być może pojawią się rzeczy ważne dla opinii publicznej, ale niewiążące się z wielkimi obciążeniami fiskalnymi. W to wpisywałyby się np. ewentualne zapowiedzi o działaniach na rzecz zwiększenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Być może na kanwie kłótni w obrębie samej Platformy odnośnie do podnoszenia wieku emerytalnego ze strony PiS pojawi się ogólny przekaz, że „jesteśmy, jacy jesteśmy, ale naszą ostrożną polityką gwarantujemy, że stare nie wróci” – mówi politolog Rafał Chwedoruk.
Jak na wystąpienie premiera zamierza odpowiedzieć opozycja?
Od polityków Platformy słyszymy, że jednym z głównych ciosów wyprowadzonych w kierunku Mateusza Morawieckiego dalej będzie afera wokół Mariana Banasia, prezesa Najwyższej Izby Kontroli i byłego szefa skarbówki.
– Nie może być tak, że premier dostaje donosy o domniemanej mafii VAT-owskiej w strukturach rządowych i słyszy poważne oskarżenia wobec Banasia, a potem chwali się osiągnięciami w niwelowaniu luki VAT-owskiej i przyklaskuje wyborze Banasia na szefa NIK. Będziemy to przypominać do skutku – mówi nam jeden z polityków PO.
Inny działacz tej partii sugeruje, że w trakcie sejmowej dyskusji nie sposób będzie uciec od rozliczenia premiera z obietnic z minionej kadencji, czyli np. sytuacji w mieszkaniówce, służbie zdrowia czy sprawy frankowiczów.
Kto z ramienia największej formacji opozycyjnej będzie rozliczać premiera? Część posłów PO twierdzi, że powinien to zrobić albo Grzegorz Schetyna, albo Borys Budka. Zgodnie z inną wersją naturalnym kandydatem jest Małgorzata Kidawa-Błońska. Ale jest też odmienna wersja. – Podobno przysługiwać nam będzie 70 minut, wystarczy, by wypowiedzieli się liderzy wszystkich ugrupowań wchodzących w skład Koalicji Obywatelskiej – słyszymy od jednego z naszych rozmówców.