Nowe zamówienia publiczne na ostatniej prostej. Ale jeszcze nie wszystko uporządkowano

autor: Artur Wawryło02.10.2019, 07:36; Aktualizacja: 02.10.2019, 08:34
Wprawdzie przepisy nie wywracają one procedury przetargowej do góry nogami, ale wprowadzają sporo ewolucyjnych zmian, wyjaśniają wątpliwości oraz naprawiają błędy, np. zmniejszają nierówności, jakie występują w umowach między zamawiającymi a wykonawcami.

Wprawdzie przepisy nie wywracają one procedury przetargowej do góry nogami, ale wprowadzają sporo ewolucyjnych zmian, wyjaśniają wątpliwości oraz naprawiają błędy, np. zmniejszają nierówności, jakie występują w umowach między zamawiającymi a wykonawcami.źródło: ShutterStock

Senat 27 września 2019 r. bez poprawek przyjął nowe prawo zamówień publicznych (dalej: p.z.p.). To znaczy, że za 15 miesięcy wejdą w życie 623 nowe przepisy.

Nowe prawo zamówień publicznych zostało w miniony czwartek przyjęte przez parlament. Teraz tylko podpis prezydenta i samorządy będą miały 15 miesięcy, by nauczyć się nowych przepisów. Godzina zero wybije 1 stycznia 2020 r. I choć większość ekspertów mówi, że rewolucji nie ma, to jednak zmian jest całkiem sporo. Niektóre rzeczywiście rozwiązują dotychczasowe problemy, inne wręcz przeciwnie – generują nowe. Jakie? Oto kilka przykładów wskazanych przez ekspertów.

Według dr Włodzimierza Dzierżanowskiego, prezesa Grupy Sienna, jednym z przepisów, który może utrudnić zamawiającym życie, jest ten, który zobowiązuje ich do akceptowania każdej z umów podwykonawczych o wartości od 50 tys. zł. – Oznacza to, że w inwestycjach wartych kilkaset milionów złotych lub większych zamawiający będzie zmuszony kontrolować nawet kilkaset lub kilka tysięcy umów o podwykonawstwo. Nie sposób uwierzyć, by taka kontrola była realna – przekonuje.

Z kolei dr. Wojciech Hartung z kancelarii Domański Zakrzewski Palinka zwraca uwagę na brak wystarczających instrumentów, które sprawiłyby, że będzie można mówić o równoważeniu pozycji stron zawierających umowę o zamówienie publiczne. ‒ Tu pozycja wykonawcy nie uległa oczekiwanej poprawie. Chodzi nie tylko o postanowienia samej umowy, lecz także o proces prowadzenia postępowania przez zamawiających ‒ mówi ekspert. Jeśli chodzi o zamówienia in-house, to należy wskazać, że zostały one w pewnym stopniu doprecyzowane w samej ustawie, co niewątpliwie należy docenić. Jednak mechanizm podobny do zamówień in-house istnieje również w ustawach samorządowych. A, jak mówi dr Hartung, tam zmian nie wprowadzono, i to mimo że zgłaszano takie potrzeby.


Pozostało 93% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane