statystyki

Godusławski: Tylko recesja może nas uratować [TWEET TYGODNIA]

autor: Bartek Godusławski13.09.2019, 07:33; Aktualizacja: 13.09.2019, 07:38
Bartek Godusławski

Bartek Godusławskiźródło: Dziennik Gazeta Prawna
autor zdjęcia: Wojtek Gorski

Recesja nie jest dobra i oby jej nigdy w Polsce nie było. Zyski przedsiębiorców będą spadać, ludzie tracić pracę, a rząd będzie oszczędzać lub podnosić podatki, co może jeszcze pogłębić problemy. Politycy, a jakże, mogą także dojść do wniosku, że w tak trudnych czasach podatki trzeba obniżyć, a wydatki zwiększyć, by pomóc gospodarce wyjść na prostą – gorzej, jak się nie uda i zostaniemy z rozdętym deficytem i szybko rosnącym zadłużeniem. Naprawdę trudno znaleźć dobre strony recesji, ale wydaje się, że jej groźba mogłaby tylko uzdrowić polską politykę.

Niczego się bowiem poseł lub minister nie obawia tak bardzo, jak tego, że suweren oskarży ich o to, że jest źle, bo źle się spisali. PiS ma ten komfort, że zawsze rządzi w dobrych czasach. Tak było przy świetnej koniunkturze lat 2005–2007, podobnie jest i teraz. Gdy rządzący nie znają lęku przed kryzysem i nocne narady kojarzą im się jedynie z ulubioną porą pracy Jarosława Kaczyńskiego, to wówczas ich wyobraźnia buduje nieograniczone wizje państwa dobrobytu. Państwa, które ma zapewnić gwałtowny wzrost płacy minimalnej. Wzrost, na który nie zdecydował się żaden cywilizowany kraj na świecie. PiS ma komfort obiecywania, bo nie musiał ludziom odbierać. Nie rozumie, że im bardziej rozbudzi oczekiwania, tym trudniej będzie je tonować. Godna płaca nie jest oczywiście żadnym przywilejem, ale ustalanie granicy godności przez polityków jest zabawą, która za chwilę może doprowadzić do tego, że skoro płace można regulować administracyjnie, to czemu nie ceny. Chwila, przecież ceny energii rząd uregulował. Tak skutecznie, że za chwilę uderzą w konsumentów ze zdwojoną siłą. Moment ten nadejdzie jednak dopiero po wyborach, a jak wiadomo dzięki uprzejmości byłego prezesa Orlenu – po wyborach to paliwo może być nawet po 7 zł. PiS umie więc grać tylko wtedy, kiedy jest hossa. Zarządzanie gospodarczą bessą jest mu obce. Może taka lekcja jest partii Jarosława Kaczyńskiego potrzebna.

Ale czy większego problemu nie ma opozycja, szczególnie ta skupiona pod szyldem PO? Oni doświadczyli krachu, będąc u władzy. Do dzisiaj widać w ich obietnicach ten dawny lęk. Wyborcze menu jest zachowawcze, nie odpowiada mocno rozbudzonym aspiracjom Polaków. Platforma wie, do czego prowadzą sztywne wydatki budżetowe i jak trudno nimi zarządzać, gdy do kasy państwa wpływa coraz mniej. Kryzys mocno doświadczył PO, choć kraj uniknął wtedy najgorszego – część zasług jest wówczas po stronie rządzących. Co z tego więc, że pomysły głównego ekonomisty PO Andrzeja Rzońcy wydają się lepsze, oznaczają mniejszą ingerencję w rynkowe procesy gospodarcze i mogą dać netto więcej w kieszeni. Prawdopodobnie będziemy musieli zapłacić za nie likwidacją jakichś ulg czy innych przywilejów, bo Platforma nie pozwoli sobie na to, żeby program „niższe podatki, wyższa płaca” oznaczał koszt 30 mld zł rocznie dla budżetu państwa. To zrozumiałe, że opozycja nie mówi o tym przed wyborami, podobnie jak PiS nie mówi o konsekwencjach swoich planów. Obietnicom opozycji brakuje jednak racjonalnego rozmachu. Prostego przekazu, bez wikłania się w legislacyjno-ekonomiczne szczegóły. Pamięć kryzysu powoduje, że nikt w tej partii nie wyjdzie z odważną ofertą. Podobnie jak brak tej pamięci w PiS daje im możliwość obiecania wszystkiego. Nie zdziwię się, jak za cztery lata usłyszymy o pomyśle czterodniowego tygodnia pracy albo przynajmniej siedmiogodzinnego dnia pracy.


Pozostało jeszcze 50% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Polecane

Komentarze (4)

  • aha(2019-09-13 14:45) Zgłoś naruszenie 34

    Recesja cyklicznie się powtarza. Nie trzeba głupot pisać jak to dobrze w bagno wejść. Kto wie czy w niem już nie jesteśmy. Tak pięknie Gierek i jego ekipa kraj uszczęśliwiały. A przed nimi niebo za życia a już na pewno po śmierci sprzedawała ludziom ferajna watykańska. Palono ludzi mądrych na stosach - bo to czarownicy/ce byli/ły. Bp Jędraszewski już głosi śmierć rozumu a silę wiary w jego gusła. Sądy biskupie to przykład prawdy - 8 letnie dziecko winne grzechu cudzołóstwa a używający go ksiądz niewinny. Likwidują fundację nie lękajcie się - bo złapali na przekrętach prowadzącego. Szlachetna paczka dalej działa - tam przekręty robi czarna mafia.

    Odpowiedz
  • Kpiarz (2019-09-13 11:22) Zgłoś naruszenie 33

    Można tak dywagować bez końca. Tyle że gdy polityka gospodarcza PiS doprowadzi do kryzysu, to nie tuzy tej partii ucierpią ( mają odłożone na kontach) lecz naród.... 😁

    Odpowiedz
  • Dick(2019-09-15 16:41) Zgłoś naruszenie 23

    Wiadomo jak się skończy każda bolszewia,pisowska także.

    Odpowiedz
  • Nextor(2019-09-16 11:43) Zgłoś naruszenie 10

    Niby poważna gazeta a pismaczy gorzej niż GW. Miała PO 8 lat rządzenia i co zrobiła? Lewica zanim się odbuduje to miną kolejne 4 lata. O Peezelu nie ma co w ogóle pisać. Ludzie głosują na tych, którzy chcą coś dla nich zrobić - a perspektywa 5 lat w dochodzeniu do 800 Euro jako minimalnego wynagrodzenia do daleki okres.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane