Do dziś brakuje długich odcinków ekspresówki na Mazowszu czy w Małopolsce.
Mało kto dziś pamięta, że w 2007 r. ówczesny premier Donald Tusk planował, że trasa S7 będzie gotowa przed Euro 2012. Prace w Małopolsce wprawdzie przyspieszyły, ale na ukończenie całej drogi, która połączy Gdańsk, Warszawę, Kraków z Rabką trzeba będzie jednak poczekać do 2025 r.
Wczoraj zaczęły się roboty na pierwszym odcinku na północ od Krakowa. Chodzi o 14-km fragment Szczepanowice – Widoma, który m.in. ominie Słomniki. Za 508 mln zł zbuduje go firma Mota Engil Central Europe. Według umowy ma być gotowy w maju 2021 r. Na ukończenie całej trasy S7 w Małopolsce trzeba będzie jednak poczekać przynajmniej pięć lat. Problem będzie np. z odcinkiem najbliżej Krakowa, który zgodnie z umową do kwietnia 2022 r. ma zbudować firma Salini. W zakładanym terminie, czyli do 26 lipca, nie udało się jej złożyć wniosku o wydanie decyzji ZRID (na realizację prac budowlanych). Firma tłumaczy to m.in. kolizjami z terenami PKP. Według Jana Krynickiego, rzecznika Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, trwa analiza zasadności argumentów wysuwanych przez wykonawcę. Drogowcy na razie nie przewidują zmiany terminu zakończenia prac. W Małopolsce kłopot będzie też koło Miechowa. Kilka lat temu przebieg drogi oprotestowali okoliczni mieszkańcy. GDDKiA czeka teraz na wydanie nowej decyzji środowiskowej. Drogowcy liczą, że ten odcinek będzie ukończony w 2024 r.