Burzę w szklance wody wywołały wnioski pokontrolne NIK w kopali Sierra Gorda należącej do KGHM. Gdy emocje opadają, warto zadać pytanie, co dalej z kopalnią, która oceniona została po trzech latach działania, a przed którą ok. 20 kolejnych.
Dziś najgłupszym rozwiązaniem byłaby sprzedaż tego aktywa, choć nie wykluczam, że japoński koncern Sumitomo (ma 45 proc. udziałów w projekcie, 55 proc. jest w rękach Polskiej Miedzi) mógłby się na nie połasić. Czemu uważam, że najgłupszym (na szczęście obecny zarząd to rozumie)? W ostatnich miesiącach Wielka Góra (Sierra Gorda) czy może wielka dziura (to kopalnia odkrywkowa) zaczyna odbijać się od dna. Już w wynikach za ubiegły rok KGHM odwrócił ok. 0,8 mld zł z 6 mld zł odpisów z tytułu utraty wartości aktywów właśnie w tej kopalni.
Teraz prezes Marcin Chludziński mówi, że za wcześnie dyskutować o tym, czy odpisy będą odwracane też w sprawozdaniu za 2019 r. Niemniej, jeśli popatrzymy na półroczne wyniki całej Polskiej Miedzi, bardzo dobre zresztą, i na ich tle zobaczymy Sierra Gordę oraz cały KGHM International (czyli pozostałe kopalnie, jakie trafiły do polskiej firmy w ramach zakupu za 9,2 mld zł całej kanadyjskiej Quadry), okaże się, że chilijska kopalnia daje nadzieję na poprawę sytuacji. Można tam liczyć na większą produkcję rudy miedzi, która stała się już zdecydowanie tańsza niż w Polsce. Za to reszta dostała zadyszki.
Reklama
Przypomnę, że NIK nie badała w ubiegłorocznej kontroli, której wyniki opublikowała w zeszłym tygodniu, całej Quadry, a więc wszystkich jej kopalń, tylko jedną – Sierra Gorda (choć używała kwoty transakcji, jaka dotyczyła zakupu całej kanadyjskiej spółki). Jak jest w innych?
Kto pamięta projekt Ajax, który również w pakiecie Quadry trafił do naszego kombinatu? Projekt kopalni miedzi i złota w Kolumbii Brytyjskiej w Kanadzie należy do KGHM (80 proc.) oraz Abacus Mining and Exploration Corporation (20 proc.). Cały czas ma problemy regulacyjne związane z zezwoleniem na eksplorację. W DGP pisaliśmy w ubiegłym roku, że Indianie z plemienia Stk’emlúpsemc te Secwépemc protestują przeciwko inwestycji, bo wierzą, że w jeziorze sąsiadującym z terenem planowanej odkrywki mieszkają duchy ich przodków. Władze lokalne stawiają opór przez względy środowiskowe. A KGHM na razie hoduje tam 500 krów, co pozwala zgodnie z kanadyjskim prawem unikać opłat środowiskowych. Niestety, nie wierzę w powodzenie tego projektu, choć zainwestowano tam już kilkaset milionów złotych, a kolejne kilkaset odpisano z tytułu utraty wartości.
W miejscu stoi też projekt kopalni rudy miedziowo-niklowej Victoria w kanadyjskiej prowincji Ontario, w Zagłębiu Sudbury (podobno inwestorzy interesują się współpracą z KGHM, ale konkretów na razie brak). A zakłady Sandbury i Robinson trafiły obecnie na złoża rudy, w których jest mniej miedzi.
Trzeba pamiętać, że złoża w Polsce nie są wieczne. Oczywiście nie skończą się jutro, ale jeśli władze kombinatu chcą myśleć przyszłościowo, to muszą się zmierzyć z dywersyfikacją, czyli projektami zagranicznymi. W długoterminowej perspektywie popytu na miedź sprzedaż Sierra Gordy sprawiłaby tylko, że kombinat zostałby jak Himilsbach z angielskim.