Upadłość konsumencka ma w Polsce krótką historię. Możliwość ogłoszenia bankructwa zwykłego Kowalskiego pojawiła się w prawie w 2009 r., ale istotnego znaczenia nabrała od 31 grudnia 2014 r. Wówczas weszła w życie ustawa z 29 sierpnia 2014 r. o zmianie ustawy – Prawo upadłościowe i naprawcze, ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym oraz o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (Dz.U. poz. 1306). O ile w 2014 r. ogłoszono zaledwie 31 upadłości osób fizycznych, to w latach kolejnych, właśnie ze względu na liberalizację, rok w rok – coraz więcej, by w 2018 r. osiągnąć poziom 6,5 tys. rocznie.

Zdaniem niemal wszystkich ekspertów to była dobra ustawa. Ale nawet to co dobre, można ulepszyć. Właśnie z takiego założenia wyszło Ministerstwo Sprawiedliwości, które przygotowało najnowszy projekt nowelizacji prawa upadłościowego w zakresie upadłości konsumenckiej. Na ostatnim posiedzeniu Sejm ją uchwalił, a obecnie jest już w Senacie.

Nowela wzbudza ogromne kontrowersje. Postawiono bowiem na dalszą liberalizację przesłanek ogłoszenia upadłości. Po wejściu w życie nowych przepisów wiele osób, które dziś nie mogą się oddłużyć, będzie mogło skorzystać z dobrodziejstwa prywatnego bankructwa. To nie wszystko: nowe przepisy praktycznie ujednolicą sytuację prawną osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą z sytuacją osób nieprowadzących takiej działalności. Drobni przedsiębiorcy, wpisani do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej, będą upadać jak konsumenci. Najistotniejsza zmiana dla nich polegać będzie na objęciu ich ochroną mieszkaniową.

TGP. Tygodnik Gazeta Prawna. 26 lipca 2019

TGP. Tygodnik Gazeta Prawna. 26 lipca 2019

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Na podstawie nowych rozwiązań przedsiębiorca będący osobą fizyczną, podobnie jak obecnie konsument, będzie miał prawo do zachowania części środków ze sprzedaży w postępowaniu upadłościowym mieszkania lub domu jednorodzinnego – tak by mieć pieniądze na wynajęcie lokum. Biuro Analiz Sejmowych uważa, że to właściwe rozwiązanie. Resort sprawiedliwości zaś tłumaczy zmianę tym, że większość drobnych przedsiębiorców jest znacznie bardziej podobna do konsumentów niż do wielkich firm, dla których przewidziana jest procedura „firmowej” upadłości.

TO TYLKO FRAGMENT TEKSTU. CAŁY ARTYKUŁ PRZECZYTASZ W TYGODNIKU GAZETA PRAWNA >>>>