Zielonka: Jesteśmy skazani na integrację [WYWIAD]

autor: Emilia Świętochowska28.04.2019, 09:00
Unia jest pomysłem na miarę świata, w jakim przyszło nam żyć w XXI w. Ironia losu polega na tym, że teraz, kiedy najbardziej potrzebujemy tej organizacji, jest ona w procesie rozkładu - mówi w rozmowie z DGP Jan Zielonka profesor polityki europejskiej na Uniwersytecie w Oksfordzie, autor m.in. książki „Koniec Unii Europejskiej?” .

Unia jest pomysłem na miarę świata, w jakim przyszło nam żyć w XXI w. Ironia losu polega na tym, że teraz, kiedy najbardziej potrzebujemy tej organizacji, jest ona w procesie rozkładu - mówi w rozmowie z DGP Jan Zielonka profesor polityki europejskiej na Uniwersytecie w Oksfordzie, autor m.in. książki „Koniec Unii Europejskiej?” .źródło: ShutterStock

Unia jest pomysłem na miarę świata, w jakim przyszło nam żyć w XXI w. Ironia losu polega na tym, że teraz, kiedy najbardziej potrzebujemy tej organizacji, jest ona w procesie rozkładu - mówi w rozmowie z DGP Jan Zielonka profesor polityki europejskiej na Uniwersytecie w Oksfordzie, autor m.in. książki „Koniec Unii Europejskiej?” .

Czy dziś, po 15 latach od akcesji, Unia Europejska nadal jest motorem modernizacji Polski?

Z pewnością dziś zyskujemy więcej na przynależności do UE niż parę krajów Południa. Oczywiście startowaliśmy z innego punktu niż one. Poza tym nie jesteśmy w strefie euro, a obecność w niej tak boleśnie doświadczyła w czasie kryzysu kilka państw. Cała pomoc finansowa, jaką otrzymaliśmy przez wszystkie lata z Bruksela, miała nie tylko rekompensować ewentualne straty poniesione na wspólnym, otwartym rynku, lecz także pomóc nam niwelować zapóźnienie rozwojowe. Statystyki gospodarcze pokazują, że powoli się to udaje. Przepaść w stosunku do Zachodu się zmniejsza.

Gwiazda współczesnej ekonomii Thomas Piketty uważa, że wstąpienie do Unii wcale nie było takie korzystne dla Polski i innych krajów Europy Środkowej. Wręcz przeciwnie, tylko wzmocniło gospodarczą dominację Zachodu nad naszym regionem. Jego zdaniem świadczy o tym choćby to, że zyski wytransferowane za granicę przekroczyły całkowitą wartość funduszy otrzymanych z Brukseli.

Podejrzewam, że to prawda. Tylko co z tego? Przecież gdybyśmy do tej Unii nie wstąpili, o żadnych zyskach byśmy dzisiaj nie mówili. To tak jak w tym starym dowcipie: co jest gorsze od inwestora niemieckiego? Brak inwestora niemieckiego. Oczywiście największe gospodarki Unii same też nieźle skorzystały na rozszerzeniu. Ale poza nami żaden inny kraj w Europie nie rozwijał się w tempie 25 proc. na dekadę.

Tylko że według niektórych dotychczasowa strategia imitowania wzorców zachodnich już się wyczerpała.


Pozostało 90% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Polecane

Komentarze (2)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane