Firmy nie startują w przetargach. Konkurencyjność spadła do najniższego poziomu w historii

autor: Sławomir Wikariak02.04.2019, 08:15; Aktualizacja: 02.04.2019, 08:16
Prawdopodobnie problem leży nie tylko w przepisach, lecz także w pokutującym w biznesie przekonaniu, że trudno skutecznie walczyć o zamówienie.

Prawdopodobnie problem leży nie tylko w przepisach, lecz także w pokutującym w biznesie przekonaniu, że trudno skutecznie walczyć o zamówienie.źródło: ShutterStock

Tak źle jeszcze nie było. Realnie mniej niż jedna oferta wpływa średnio w polskich przetargach. Oznacza to nie tylko brak konkurencji, lecz często również konieczność unieważniania postępowań.

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Komentarze (4)

  • nostradamus(2019-04-02 11:07) Zgłoś naruszenie 50

    Podstawa to wymogi nie do sforsowania przez małe firmy dokumentacj/wadium/ i teraz bardzo popularne żeby firma ujawniła czy w ostatnich 3 latach wykonywała takie zlecenie z podaniem klienta, ale to chyba nie za bardzo zgodnie z prawem. Jeszcze dodatkowo ci zamawiający nie mają podstawowego technicznego wykształcenia i piszą takie bzdury albo metodą kopiuj specyfikację techniczną która czasami ma kilka stron. Poza tym większości przetargów jest ustawiana nic się nie zmieniło tylko forma obchodzenia przepisów Miała być pomoc i łatwiejsze przepisy dla małych i średnich jakoś tego nie widać

    Odpowiedz
  • mały biz(2019-04-03 09:05) Zgłoś naruszenie 30

    Zaebią wam wadium pod byle pretekstem to się odechce biznesów z państwem z paździerza.

    Odpowiedz
  • bezautora(2019-04-02 10:30) Zgłoś naruszenie 20

    Proponuję sprawdzić dodatkowe przyczyny spadku ilości składanych, z których przynajmniej jedna jest trudna do policzenia: - w 2018 r. było dużo przetargów i firmy budowlane mając zapewnione zaplecze robót na dłuższy okres czasu często nie składały ofert w ogóle; siłą rzeczy liczba składanych ofert w takiej sytuacji spada; - wiele firm spodziewając się małego zainteresowania przetargami składało zawyżane oferty czasami wygrywając ekstra dochód; - duży wpływ na unieważnianie przetargów ma etap przygotowania wymogów technicznych przed ogłoszeniem przetargu. Instytucja publiczna przygotowując przetarg musi w jakiś sposób określić wymagania techniczne dla produktów (np. produktów budowlanych). Osoba za to odpowiedzialna, która przecież nie musi być specjalistą, musi sięgnąć do jakiejś wiedzy i zazwyczaj będą to przedstawiciele producentów/handlowcy. To w tym miejscu następuje ograniczenie konkurencyjności i to pomimo stosowania zapisów "lub równoważne", gdzie bardzo rzadko definiuje się kryteria równoważności i interpretuje się ją zazwyczaj jako "identyczność". Konsekwencją takiego podejścia jest to, że ogranicza to konkurencję na rynku. W przypadku niektórych wyrobów budowlanych może to prowadzić do tego, że o konkurencyjności składanych ofert decyduje ... producent wyrobu budowlanego.

    Odpowiedz
  • ?(2019-04-02 12:53) Zgłoś naruszenie 03

    Cieszą dwie rzeczowe informacje zawarte w komentarzach. Nie zmienia to faktu, że teraz organizuje się przetargi w stylu Kaczafiego na Austriaka - czyli znaleźć takiego wykonawcę, który ze swoich coś wykona. A przecież już wcześniej dochodziło do kantowania wykonawców i podwykonawców. A może biznesmeni w sutannach coś w końcu w katolickim kraju zbudują ze swego?

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane