– Na tak dobry wynik w 2018 r. miały wpływ regulacje takie jak ustawa o zakazie handlu w niedziele, ale również rekordowo długi sezon letniej pogody, rosnąca potrzeba wygody i oszczędności czasu wśród konsumentów oraz wiele działań podejmowanych przez sieci stacji benzynowych sprawiających, że oferta sklepowa stała się również bardziej atrakcyjna dla konsumentów – wskazuje Konrad Wacławik, client team manager w Nielsenie.

Nic dziwnego, że o stacjach myślą sieci handlowe. – Biorąc pod uwagę wyniki, jakie w ubiegłym roku wypracowały nasze stacje, widzimy duży potencjał w dalszym rozwoju tej usługi. Zależy nam na tym, aby w przyszłości klienci mogli korzystać z usług stacji benzynowych przy każdym sklepie Intermarché, gdzie będzie taka możliwość. Każdego roku chcemy udostępniać tę usługę w około 10 nowych lokalizacjach – informuje Marc Dherment, dyrektor generalny Grupy Muszkieterów w Polsce, która dziś ma ponad 230 supermarketów i 65 stacji.

Coraz częściej mówi się, że z własnymi stacjami przy marketach może zadebiutować Biedronka. Spekulacje przybrały na sile, gdy Urząd Regulacji Energetyki odnowił i rozszerzył koncesję sieci na obrót paliwami do 2028 r. Ale Jerónimo Martins Polska, właściciel Biedronki, zaprzecza. Tłumaczy, że ma stacje tylko przy swoich 16 centrach dystrybucyjnych i to do ich prowadzenia potrzebuje koncesji.

Inne sieci przyznają, że segment jest interesujący. Wskazują jednak, że ze względu na bariery administracyjne trudno go rozwijać. Dlatego firmy nie chcą deklarować liczby nowych placówek.

Z kolei koncerny paliwowe nie tylko planują otwieranie nowych stacji, ale też modernizację i rozbudowę istniejących. Lotos zapowiada otwarcie co najmniej 10 nowych placówek własnych i kilkunastu we franczyzie. Tym samym chce w tym roku przekroczyć liczbę 500 stacji (obecnie ma ich 490).

– Modernizacji ulegnie co najmniej 25 stacji. Najczęściej następuje kompleksowa przebudowa wnętrza i jeśli tylko to możliwe – powiększenie powierzchni sprzedażowej, nowa aranżacja tej powierzchni – informuje Anna Michałowska z Lotosu.

Przyznaje, że zakaz handlu w niedziele zdynamizował sprzedaż towarów FMCG na stacjach firmy. – Wzrost sprzedaży pozapaliwowej wynosił w całym roku 18 proc. Szacujemy, że gdyby nie było zakazu handlu, nasz wzrost rok do roku wynosiłby ok. 12 proc. – dodaje.

Orlen, który ma 1787 stacji paliw w Polsce i 1016 poza krajem, w tym roku zwiększy sieć o kolejnych 35 lokalizacji. Firma rozbudowuje swoje obiekty, najczęściej burząc dotychczasowe. Ma też w planach poszerzenie oferty pozapaliwowej i usługowej, w tym gastronomicznej, na którą sukcesywnie rośnie zapotrzebowanie.

Za nowymi lokalizacjami pod nowe stacje od dłuższego czasu rozglądają się też zagraniczne firmy. Shell czy Total wyraźnie rozszerzają asortyment w istniejących już punktach. Bohdan Kucharski, szef BP Polska, zwraca uwagę na długofalową zmianę zwyczajów konsumentów. – Zmieniający się styl życia i przyzwyczajenia Polaków w dużej mierze zakładają dostęp do niezbędnych usług i zakupów w ciągu całego tygodnia. Stacje paliw są naturalnym miejscem zaspokajania takich potrzeb – wyjaśnia.

Paliwowy biznes nakręca również szybko rozwijająca się gospodarka. W ubiegłym roku popyt na benzynę i diesla rósł w tempie bliskim 5 proc. Przy rosnącym zapotrzebowaniu, o ile tylko nie drożeje ropa naftowa, jak widzieliśmy w połowie ub.r., sprzedawcy nie mają problemu z uzyskiwaniem wyższych marż. Jak wynika z danych Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego, w styczniu 2019 r. marża na oleju napędowym wyniosła 25 gr na litrze, w porównaniu z 8 gr w 2018 r.

Grupa Muszkieterów zamierza budować 10 stacji rocznie