Wkrótce w internecie pojawią się pierwsze z nich, a kolejne będą dodawane sukcesywnie – deklaruje Urząd Ochrony Danych Osobowych. Niestety, część z nich będzie pomijanych
Dariusz Czuchaj counsel w warszawskim biurze kancelarii Dentons, specjalizuje się w prawie własności intelektualnej i ochronie danych osobowych / DGP
Po tym, jak na łamach tygodnika Firma i Prawo opisaliśmy jedną z pierwszych decyzji Urzędu Ochrony Danych Osobowych (”UODO dało zielone światło stronom kopiującym rejestry publiczne„ w DGP nr 30 z 12 lutego 2019 r.) – wydaną w oparciu o przepisy rozporządzenia unijnego o ochronie danych osobowych (RODO) – do naszej redakcji zgłosiło się wiele osób pragnących poznać jej treść. Ani bowiem Fundacja ePaństwo, której decyzja dotyczyła, ani UODO nie zdecydowały się jej upublicznić. Tymczasem zainteresowani prosząc nas o przybliżenie rozstrzygnięcia, argumentowali, że jego zawartość ma dla nich duże znaczenie. Bo choć UODO i Ministerstwo Cyfryzacji przygotowało wiele poradników, to dopiero praktyczne działania organu nadzorczego pozwalają w pełni zrozumieć, czym się on kieruje. Dlatego administratorzy danych osobowych z niecierpliwością czekają na nie.
Zapytaliśmy więc urząd, czy zamierza w przyszłości udostępniać swoje decyzje, a przede wszystkim – czy będzie je publikować na stronach internetowych. Po wielu tygodniach oczekiwania uzyskaliśmy odpowiedź od Adama Sanockiego, p.o. rzecznika prasowego UODO. Decyzje będą udostępniane. – Organ ds. ochrony danych osobowych od lat zamieszczał na swojej stronie internetowej wydawane decyzje administracyjne i praktyka ta będzie kontynuowana – zapewnia Adam Sanocki. I dodaje, że już wkrótce w internecie pojawią się pierwsze z nich, a kolejne będą dodawane sukcesywnie, możliwie niezwłocznie od ich wydania, tak by wszystkie zainteresowane podmioty mogły się z nimi zapoznawać na bieżąco.
Reklama

Tylko najważniejsze

Reklama
Okazuje się, że kilkutygodniowa zwłoka w odpowiedzi na nasze pytania wynikała z tego, że urząd zajmuje się przebudową systemu umożliwiającego publikowanie decyzji prezesa UODO na stronie internetowej. To zaś – jak tłumaczy rzecznik UODO – wymaga również modyfikacji wewnętrznych procedur urzędowych, przy czym wszystko wskazuje, że urząd sobie już z tym poradził. Kilka dni temu na stronie internetowej pojawiła się bowiem zakładka ”decyzje„ (przy czym w chwili pisania tego tekstu nadal nie było w niej jeszcze żadnych treści). Jak się dowiedzieliśmy w miejscu tym mają być publikowane tylko najważniejsze decyzje UODO, tzn. te, które umożliwią zapoznanie się z podejściem organu nadzorczego do podstawowych, typowych rozstrzyganych przez niego problemów. Pomijane mają być zaś te o zbliżonych stanach faktycznych i – w związku z tym – także podobnych rozstrzygnięciach. Jako przykład UODO podaje sprawy związane np. z usunięciem danych z Biura Informacji Kredytowej czy publikowaniem uchwał organów stanowiących jednostki samorządu terytorialnego bez właściwej anonimizacji.

Eksperci: to za mało

Takie podejście organu krytykuje dr Paweł Litwiński, adwokat w kancelarii Barta Litwiński.
– Może się wydawać, że nie ma sensu publikować decyzji dotyczących podobnych stanów faktycznych, jednak w praktyce bardzo ważne są niuanse konkretnych spraw. Wgląd w różne decyzje umożliwiłby kontrolę rozbieżności w nich zawartych – zauważa dr Litwiński. Ponadto zdaniem prawnika, analiza takich decyzji dałaby też możliwość oszacowania długości prowadzonych postępowań. – Organ nadzorczy nigdy nie prowadził takich statystyk. Być może dlatego, że nie napawały optymizmem. Z mojej praktyki wiem, że postępowania potrafiły trwać dramatycznie długo, nawet setki dni – przyznaje dr Litwiński.
Z kolei radca prawny Andrzej Lewiński, zastępca GIODO w latach 2006–2016, obecnie prezes Fundacji im. Józefa Wybickiego oraz przewodniczący komitetu ds. ochrony danych osobowych Krajowej Izby Gospodarczej, twierdzi, że UODO będzie udostępniać tylko nieliczne decyzje, bo ma niedobory kadrowe. W efekcie brakuje osób, które mogłyby się zająć przygotowywaniem decyzji do udostępnienia w trybie dostępu do informacji publicznej czy też publikacji na stronie internetowej.
Art. 73 ustawy z 10 maja 2018 r. o ochronie danych osobowych (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1000 ze zm.):
1. Prezes Urzędu, jeżeli uzna, że przemawia za tym interes publiczny, po zakończeniu postępowania informuje o wydaniu decyzji na swojej stronie podmiotowej w Biuletynie Informacji Publicznej.
2. Jednostki sektora finansów publicznych, instytuty badawcze oraz Narodowy Bank Polski, w stosunku do których Prezes Urzędu wydał prawomocną decyzję stwierdzającą naruszenie, niezwłocznie podają do publicznej wiadomości na swojej stronie internetowej lub stronie podmiotowej w Biuletynie Informacji Publicznej, informację o działaniach podjętych w celu wykonania decyzji.
Art. 6 ustawy z 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1330 ze zm.)
Art. 6.
1. Udostępnieniu podlega informacja publiczna, w szczególności o:
(...)
4) danych publicznych, w tym:
a) treść i postać dokumentów urzędowych, w szczególności:
– treść aktów administracyjnych i innych rozstrzygnięć,
(...)
Art. 10.
1. Informacja publiczna, która nie została udostępniona w Biuletynie Informacji Publicznej lub centralnym repozytorium, jest udostępniana na wniosek.
Tymczasem zdaniem prof. Pawła Fajgielskiego z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego informowanie o decyzji i publikowanie ich treści może mieć istotny walor poznawczy i edukacyjny oraz stanowić cenną pomoc dla administratorów, podmiotów przetwarzających i innych osób zainteresowanych problematyką ochrony danych osobowych. Ekspert podkreśla także, że podnoszenie świadomości co do praktyki organu nadzorczego może przyczynić się poprawy poziomu ochrony danych osobowych i wpisuje się w informacyjno-edukacyjny wymiar aktywności organu nadzorczego (wynikający z art. 57 RODO).
Podobnego zdania jest dr Paweł Litwiński. – Decyzje są jedynym miarodajnym i wiążącym sposobem interpretacji RODO, zwłaszcza gdy nadal brakuje orzecznictwa sądowego z tego zakresu. Są zatem znacznie bardziej wartościowe niż jakiekolwiek urzędowe poradniki. A zatem im więcej opublikowanych decyzji, tym lepiej – stwierdza dr Litwiński. I dodaje, że zwłoka urzędu w ich udostępnianiu bardzo utrudnia życie administratorom danych osobowych.
Z kolei mec. Andrzej Lewiński dodaje, że znajomość decyzji umożliwi również ich skarżenie do Europejskiej Rady Ochrony Danych. On też zaznacza, że każda decyzja UODO wydana w oparciu o przepisy RODO jest dziś na wagę złota. – Zainteresowane podmioty nie powinny jedynie polegać na doniesieniach prasowych o decyzjach wydanych przez UODO, tylko mieć do nich bezpośredni dostęp – podkreśla mec. Lewiński.

opinia eksperta

Ustawa o dostępie do informacji publicznej nie nakłada na prezesa UODO obowiązku publikowania treści wydawanych decyzji w Biuletynie Informacji Publicznej. Artykuł 73 ustawy o ochronie danych osobowych również nie nakłada takiego obowiązku, a jedynie umożliwia prezesowi UODO opublikowanie informacji o wydanej decyzji (bez publikacji jej treści). Jednocześnie należy zaznaczyć, że art. 73 u.o.d.o. nie stoi na przeszkodzie, aby każda zainteresowana osoba złożyła wniosek o udostępnienie treści danej decyzji w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej.
Jeżeli zatem prezes UODO zdecyduje się opublikować samą informację o wydaniu decyzji, to należy spodziewać się, że wnioski o udostępnienie jej treści i tak zostaną złożone. Osoby zainteresowane, bez względu na art. 73 u.o.d.o., mogą też wnioskować o udostępnienie treści decyzji, o których powzięły informację z innych źródeł. Artykuł 73 u.o.d.o. nie może być więc interpretowany jako podstawa do ograniczenia dostępu do treści decyzji wydawanych przez prezesa UODO uzyskiwanych w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej.
Pojawia się zatem pytanie, czy nie lepszym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie dostępnej publicznie bazy, zawierającej decyzje prezesa UODO? Prowadzenie takiej bazy bez wątpienia przyczyniłoby się do zwiększenia świadomości uczestników obrotu gospodarczego w zakresie ochrony danych osobowych. Rozpowszechnianie wiedzy o obowiązkach spoczywających na administratorach i podmiotach przetwarzających jest jednym z zadań prezesa organu nadzorczego, i to wynikającym wprost z RODO.

Jawność kontrolowana

Powstaje jednak wątpliwość, czy prawo nie obliguje prezesa UODO do publikowania wszystkich decyzji? W art. 73 ustawy z 10 maja 2018 r. o ochronie danych osobowych (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1000 ze zm.; dalej: u.o.d.o.) mowa jest jedynie o możliwości publikowania przez prezesa UODO informacji o wydaniu decyzji. Zaś w art. 6 ust. 4 ustawy o dostępie do informacji publicznej mówi się o udostępnieniu wszystkich danych publicznych, w tym treści aktów administracyjnych rozstrzygnięć, a zatem także decyzji prezesa UODO.
Jak wyjaśnia prof. Paweł Fajgielski art. 73 u.o.d.o. stanowi jedynie, że organ nadzorczy może poinformować o wydaniu decyzji w Biuletynie Informacji Publicznej. Ekspert tłumaczy, że u.o.d.o. daje prezesowi UODO swobodę decydowania, czy dana decyzja jest ważna dla interesu publicznego. Obowiązek publikowania wszystkich decyzji mają jedynie jednostki sektora finansów publicznych, instytuty badawcze oraz Narodowy Bank Polski, gdy prezes UODO wydał prawomocną decyzję właśnie względem nich.
ponad 400 tyle decyzji – jak wynika z naszych informacji – wydał UODO po 25 maja 2018 r. Wśród nich są jednak też te, w których postępowania zostały wszczęte jeszcze przed rozpoczęciem stosowania RODO
Z podejściem prof. Fajgielskiego zgadza się również dr Maciej Kawecki, dyrektor departamentu zarządzania danymi w Ministerstwie Cyfryzacji. Tłumaczy on, że prezes UODO jest zobowiązany do udostępniania tylko informacji o decyzjach, ale też nie wszystkich – jedynie tych wybranych przez siebie. – Wszystko po to, aby nie było konfliktów ze względu na ochronę prywatności danych zawartych w decyzji. Intencją projektodawcy było nałożenie zobowiązania do informowania o tym, wobec kogo i w jakiej sprawie UODO wydał decyzję. Natomiast publikowanie treści pozostaje w gestii prezesa UODO – wyjaśnia dr Maciej Kawecki.
– W przypadku, gdy dana osoba wykaże zainteresowanie konkretną decyzją, która nie zostanie opublikowana na stronie internetowej UODO, będzie mogła o nią wystąpić w trybie dostępu do informacji publicznej – zapewnia Adam Sanocki. Wynika to z art. 10 ust. 1 ustawy z 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1330 ze zm.).
Zdaniem prof. Fajgielskiego zasadne jest jednak zamieszczanie treści decyzji głównie ze względów praktycznych. Skoro bowiem faktycznie może być ona istotna dla interesu publicznego, to łatwiej będzie ją po prostu udostępnić na witrynie internetowej niż poświęcać zasoby kadrowe na każdorazowe przekazywanie jej osobie wnioskującej o udostępnienie w trybie dostępu do informacji publicznej.