Agnieszka Świerszcz, CEO DHL Parcel Polska

Agnieszka Świerszcz, CEO DHL Parcel Polska

źródło: Materiały Prasowe

Zarządza pani ponad 6 tys. pracowników i kurierów pracujących w 41 jednostkach DHL Parcel na terenie całego kraju. Ale początki pani kariery nie były związane z logistyką?

Nie. Z wykształcenia jestem technologiem żywności. Ukończyłam studia na Wydziale Technologii Żywności i Żywienia Człowieka Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu, studiowałam też coaching profesjonalny na Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie. Drogę zawodową rozpoczęłam zgodnie z wykształceniem, jako kierownik produkcji w Bahlsen. Pracowałam w produkującej słone przekąski fabryce pod Oławą i ta praca bardzo mi odpowiadała. Czułam jednak, że moje możliwości rozwoju zawodowego kurczą się, że potrzebuję nowych wyzwań. Headhunter, który w 2000 r. mnie odnalazł, trafił na podatny grunt. Zaproponował zmianę na zupełnie coś nowego – pracę w DHL (wówczas jeszcze Servisco). Oferta wydała mi się interesująca, postanowiłam spróbować i od tego czasu moja droga zawodowa związała się z logistyką.

Co panią skłoniło do tak radykalnej zmiany?

Potrzebowałam nowych wyzwań, zmiany miejsca i chciałam zbudować coś nowego od podstaw. A wówczas to DHL budował nowe huby – sortownie w Poznaniu, Zabrzu i Warszawie. Zostałam kierownikiem jednej z nich. Po sześciu latach otrzymałam propozycję objęcia stanowiska dyrektora centralnego hubu w Warszawie. Kiedy po pewnym czasie połączono trzy huby w Warszawie, Poznaniu i Zabrzu, firma potrzebowała kogoś, kto będzie zarządzał tymi trzema jednostkami oraz pracą 1,5 tys. ludzi. Wraz z dalszym rozwojem spółki objęłam stanowisko dyrektora ds. operacji. Jak widać firma zapewniła mi duże możliwości rozwoju. Dziś jako CEO DHL Parcel Polska podejmuję decyzje strategiczne, mające wpływ na to, co dzieje się w firmie, oraz na kierunki jej rozwoju.

Brak kierunkowego wykształcenia nie przeszkadza pani w pracy?

Nie, jestem żywym dowodem na to, że życie przynosi niespodzianki i wcale nie trzeba pracować zgodne z kierunkiem wykształcenia. Dziś to, co robię, jest moją prawdziwą pasją. Tym bardziej że cały czas tworzę coś nowego. Nowe technologie, dynamiczny rozwój, praca z ludźmi, to mnie pasjonuje i pochłania. A najważniejsze, że spotkałam wielu naprawdę wspaniałych ludzi, którzy mnie wspierali w karierze i od których mogłam się wiele nauczyć.

A to, że jest pani kobietą w uważanej za męską branży?

Początki były trudne. Kiedy pojechałam na miesięczne szkolenie w Niemczech jako jedyna kobieta w grupie 50 mężczyzn, odczuwałam pewien niepokój – co ja tu robię, jak się odnajdę? Ale uczyłam się, coraz lepiej poznawałam przyszłą pracę i moje wahania słabły. Faktem jest jednak, że gdy zostałam kierownikiem operacyjnym w hubie, nie było to zwyczajne. Większość tego rodzaju stanowisk zajmowali w tamtym czasie mężczyźni.

Czy według pani istnieje kobiecy, odmienny od męskiego styl zarządzania?

Nie jestem zwolenniczką takich podziałów. Myślę, że płeć nie ma znaczenia, tylko wiedza, umiejętności i predyspozycje. Według mnie są po prostu elementy, które powinny charakteryzować dobry styl zarządzania. Dla mnie bardzo ważne jest budowanie relacji, partnerstwo i szczera komunikacja. Zależy mi, żeby ludzie, którzy budują codziennie pozycję tej firmy i pracują na jej wizerunek, czerpali z tego satysfakcję. Myślę, że sposób zarządzania jest raczej determinowany przez cechy charakteru i osobowość danego człowieka, a nie jego płeć.

Zdarzyły się pani sytuacje kryzysowe?

Lubię zmiany, a zdarzające się sytuacje kryzysowe traktuję zawsze jak nowe wyzwania. Tak jak podczas zimy w 2006 roku, kiedy z powodu silnych opadów śniegu musieliśmy zamknąć centralny hub w Warszawie, ponieważ jego dach był zbyt mocno obciążony. Musieliśmy wtedy przeorganizować cały system operacyjny obsługi przesyłek. Albo w okresie przedświątecznym, kiedy liczba paczek wzrasta o 40 proc., a w szczytowych momentach nawet o 70 proc. Już w połowie roku przygotowujemy się do szczytu paczkowego, opracowujemy plany zatrudnienia dodatkowych pracowników i sprawdzamy, czy nasze systemy działają prawidłowo. Dzięki temu w czasie szczytu paczkowego jesteśmy dobrze przygotowani, ale niespodzianki się zdarzają.

Wspiera pani kobiety na drodze kariery?

W DHL Parcel pracuje dużo kobiet i bardzo wiele z nich zajmuje stanowiska menedżerskie. Prężnie działa u nas projekt „Liderki w Logistyce”, do którego należę i bardzo chętnie dzielę się swoimi doświadczeniami. Ale w równym stopniu wspieram rozwój kobiet, jak i mężczyzn. Kobiety na pewno gorąco zachęcam do polubienia się z branżą logistyczną i pracy w DHL Parcel. Zwłaszcza dzisiaj, gdy logistyka jest tak mocno sprzężona z rynkiem e-commerce, który jest bliski i dobrze znany wszystkim. Kobiety ze swoją intuicją potrafią znakomicie określić potrzeby tego rynku. My z kolei, odpowiadając na te potrzeby, tworzymy coraz to nowe rozwiązania, oferując nie tylko opcję kuriera do drzwi, ale także możliwości odbioru zakupów w punktach partnerskich DHL w całej Polsce. Ta opcja cieszy się coraz większym zainteresowaniem, ponieważ klienci cenią sobie czas i możliwość decydowania, do tego w jednym miejscu mogą załatwić różne sprawy, odebrać paczkę i zrobić zakupy. To świetne rozwiązanie dla osób zapracowanych.

Jest pani na pewno bardzo zajętą kobietą. Jak łączy pani pracę zawodową z rolą matki, żony?

Jak każdy. Moim zdaniem zawsze najważniejsze jest ustalenie sobie priorytetów. Rodzina daje mi dużo energii i z niej czerpię siłę. I to działa również w drugą stronę, wspieramy się nawzajem. Poza tym zawsze śmieję się, że nie ma lepszej firmy do zarządzania niż rodzina.

------------------------------------------------------------------------------------------

Logistyka jest kobietą

20 proc. osób zatrudnionych w Polsce w branży TSL, czyli transport i logistyka, stanowią kobiety. To wynik nieco poniżej średniej europejskiej

Tabelę otwiera Cypr, gdzie 31 proc. stanowisk zajmują panie. Zamyka Luksemburg, gdzie kobiety w transporcie to zaledwie 12 proc. pracowników (wg badania Eurostat Labour Force Survey, 2016 r.). Niższe zatrudnienie kobiet w obszarze TSL wynika zapewne z funkcjonujących ciągle stereotypów, które powodują tworzenie podziałów już na etapie kształcenia i doboru szkoleń, co z kolei skutkuje zachowaniami pracodawców i pracowników na rynku. Być może u jego źródeł leży przekonanie, że prowadzenie pojazdów, praca w magazynie, konserwacja maszyn i urządzeń wymagają siły fizycznej, a w dalszej kolejności, że organizacja i zarządzanie procesami logistycznymi są właściwe wyłącznie dla mężczyzn. Zupełnie niesłusznie. Nowoczesne maszyny i technologie eliminują coraz bardziej element siły, a kobiety na stanowiskach menedżerskich dowodzą, że ich zmysł organizacyjny i umiejętności zarządzania nie ustępują mężczyznom. W dodatku zwiększenie szans zatrudnienia kobiet w tym sektorze może być istotne nie tylko ze względów poprawności ideologicznej, ale też ma uzasadnienie biznesowe. Zwłaszcza że i ten sektor gospodarki dotyka niedobór kadr. Niech zilustruje to prosty fakt: już jedna trzecia wszystkich pracowników transportu w Europie ma ponad 50 lat!

W Polsce zatrudnienie w transporcie, spedycji i logistyce jest jednak postrzegane cały czas jako domena mężczyzn, choć czas już ten stereotyp odczarować. Udział kobiet w tej szerokiej branży nie jest rozłożony równomiernie. W przemyśle drogowym i kolejowym pań jest zaledwie 14 proc., w obszarach związanych z magazynowaniem 26 proc., a już w transporcie lotniczym kobiety stanowią 40 proc. zatrudnionych. I jedna zaskakująca informacja: jak wynika z najnowszego (2018 r.) raportu opublikowanego przez GUS pt. „Kobiety i mężczyźni na rynku pracy” transport i gospodarka magazynowa (obok budownictwa i gospodarki wodno-kanalizacyjnej) jest jednym z trzech sekcji gospodarki, w których kobiety zarabiają więcej niż mężczyźni (choć tylko o ok. 3 proc.). Dla porównania – średnio w sektorze prywatnym mężczyźni zarabiają w Polsce o ok. 16 proc. więcej niż kobiety (Eurostat). Natomiast średnia różnica dla dla całego kraju raporcie PwC „Women in Work Index 2018” wynosi 7 proc.

Panie, które związały swoje kariery z branżą, chcą być postrzegane przez pryzmat profesjonalizmu,a nie płci. Z drugiej strony doceniają firmy, które dbają o ułatwienia dla matek, umożliwiają im np. elastyczny czas pracy albo wykonywanie zadań na zasadzie home office czy gwarantują wyprawkę dla dziecka. Umożliwia to nie tylko zachowanie ciągłości pracy, ale przede wszystkim nie wyklucza z rynku pracy na czas macierzyństwa i daje możliwości ciągłego rozwoju zawodowego.

Liderzy rynku, jak np. wiodąca w branży kurierskiej firma DHL Parcel, zachęca panie do aplikowania o pracę i zapewnia równość szans. Deklaruje, że nie decyduje płeć, ale to, by pracownik potrafił budować dobre relacje, współpracować w zespole i z klientem. Już teraz z firmą współpracuje ponad 100 kurierek, które radzą sobie tak samo dobrze jak mężczyźni. Również większą część kadry zarządzającej (4 na 7) w DHL Parcel stanowią kobiety. I to do własnych menedżerek firma zaadresowała inicjatywę „Liderki w logistyce”. Uczestniczki spotykają się cztery razy w roku na warsztatach, spotykają się z gośćmi specjalnymi (np. przedstawicielami biznesu, i uwaga! często są to mężczyźni). A wszystko po to, by określić własne potrzeby i możliwości rozwoju, podnosić własny potencjał, wymieniać się doświadczeniami, inspirować się wzajemnie i budować sieć kontaktów tak wewnątrz firmy, jak i na zewnątrz. Menedżerki łączą się w pary ekspertów w celu wzajemnego mentoringu i wsparcia w codziennej pracy. Takie wsparcie poprawia pewność siebie, podnosi motywację, poszerza wiedzę, ale też zapewnia naturalną sukcesję w firmie.

Zatrudniająca około 520 000 pracowników w ponad 220 krajach Grupa Deutsche Post DHL (której częścią jest DHL Parcel w Polsce) jest jednym z największych pracodawców na świecie. Za inicjatywę „Kobiety w zarządach” promującą awans zawodowy pań zdobyła nagrodę Catalyst Award 2019. Catalyst to amerykańska organizacja non profit, której celem jest między innymi wspieranie projektów opracowanych z myślą o promowaniu kobiet.

Materiał powstał przy współpracy DHL Parcel Polska