Miniony tydzień upłynął pod znakiem zarzutów korupcyjnych w związku z działaniem spółki w przeszłości. Ale i obecna sytuacja w grupie jest trudna, a na horyzoncie wiele wyzwań.
Grupa Azoty / DGP
Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało w piątek dwóch pracowników Zakładów Chemicznych Police należących do Grupy Azoty oraz podkarpackiego przedsiębiorcę. Wszyscy trzej usłyszeli już zarzuty i przyznali się do winy. Przyłapano ich na gorącym uczynku. Ustalenia CBA wskazują, że biznesmen próbował namówić pracownika Polic do podpisania niekorzystnego kontraktu na dostawę składników do produkcji nawozów. Według śledczych korupcyjny proceder trwał od kilku lat i spowodował co najmniej 10 mln zł strat.
Zaledwie dzień wcześniej dowiedzieliśmy się o innej aferze w Azotach, tym razem z wątkiem obyczajowym w tle. CBA zatrzymało trzech biznesmenów, którzy mieli korumpować posła. Jak się potem okazało, był nim Stefan Niesiołowski. – W zamian otrzymywali intratne kontrakty w spółkach Skarbu Państwa, a to niejedyne profity, jakie osiągnęli. Na ich rzecz zapadały także korzystne decyzje podejmowane w samorządzie łódzkim i innych instytucjach publicznych – wyjaśnia Temistokles Brodowski, rzecznik CBA. Według prokuratury podpisane przez biznesmenów umowy z Policami miały wartość kilkunastu milionów złotych.
Reklama
„Stefan Niesiołowski jako poseł od stycznia 2013 r. do końca 2015 r. wielokrotnie przyjmował korzyści osobiste w postaci usług seksualnych w zamian za działania na rzecz spółek należących do zaprzyjaźnionych biznesmenów. W efekcie starań Stefana Niesiołowskiego spółki operujące dotąd w branży restauracyjno-hotelarskiej uzyskały intratne kontrakty na dostawy miału węglowego i fosforytów dla Grupy Azoty Zakłady Chemiczne Police” – podała prokuratura.
Krzysztof Jałosiński, były prezes Polic, w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” oświadczył, że węgiel kupowano od firmy polecanej przez posła, bo był tani.

Reklama
Afer w Azotach było więcej. W lutym 2017 r., na podstawie danych z 2015 r., obecny zarząd zdecydował o solidnej korekcie wartości aktywów w Senegalu. Sprawę afrykańskiej inwestycji zaczęły także badać służby. Doszło do zatrzymania byłych szefów chemicznej spółki. Prokurator zarzucił im wyrządzenie African Investment Group (firma zależna od Grupy Azoty Zakłady Chemiczne Police) szkody majątkowej w wysokości 22,2 mln zł. Śledztwo wciąż jest w prokuraturze.
Kierowany przez Wojciecha Wardackiego zarząd Azotów podaje, że sam zawiadomił CBA i prokuraturę o poczynaniach poprzedników.
Jednak problemy nawozowego potentata dotyczą nie tylko przeszłości. O ich skali świadczy spadek notowań akcji Azotów na warszawskiej giełdzie. W końcówce 2015 r. kosztowały one nieco ponad 100 zł. Obecnie są wyceniane na ok. 37 zł.
Spółka mierzy się z wyzwaniami rynkowymi: ceny energii elektrycznej i gazu, a także uprawnień do emisji CO2 w ostatnich latach rosły, natomiast na rynku nawozowym istnieje gigantyczna konkurencja. Na przestrzeni ostatnich lat import rosyjskich nawozów do Polski wzrósł kilkukrotnie. Zagrożeniem była też batalia w Brukseli dotycząca niekorzystnego dla polskich producentów zaostrzenia limitu zawartości kadmu w nawozach. Sprawy poszły po myśli polskich firm nawozowych, choć ostatecznego rozstrzygnięcia jeszcze nie ma.
Sytuacja wokół spółki jest gorąca również ze względu na trwające od tygodni dyskusje o potencjalnych zmianach w zarządzie. Wojciech Wardacki jest kojarzony z Joachimem Brudzińskim, bliskim współpracownikiem Jarosława Kaczyńskiego. Nadzór właścicielski nad spółką pełni jednak należący do obozu premiera Mateusza Morawieckiego resort przedsiębiorczości.
Spekuluje się, że do zmian kadrowych może dość już w najbliższym czasie. Skarb Państwa zażądał zwołania nadzwyczajnego walnego zgromadzenia. Główny punkt: zmiany w radzie nadzorczej. To może doprowadzić do zmiany układu sił w grupie. Na początku kwietnia zarząd będzie musiał obronić wyniki finansowe za pełny 2018 r., a w samym III kw. 2018 r. strata wyniosła 106 mln zł. To tylko podsyca dyskusje o potencjalnych zmianach w zarządzie.
– Wynik Azotów za III kw. ub.r. to dowód, że ta tak ważna spółka Skarbu Państwa jest w katastrofalnej kondycji finansowej. Można jednak podnieść jej zyskowność i wyciągnąć z tej dramatycznej sytuacji, ale trzeba szybko podjąć działania na kilku płaszczyznach. Po pierwsze: natychmiast zwiększyć eksport, wykorzystując korzystny kurs euro. By to osiągnąć, trzeba zatrudnić osoby mające takie kwalifikacje i umiejętności, które wpłyną na zwiększenie sprzedaży i eksport nawozów – ocenia Piotr Cieśliński (PO), przewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds. Przemysłu Chemicznego. Posłowie z Prawa i Sprawiedliwości nie chcieli się wypowiadać.
Kolejna kwestia, o której rozmawia się na rynku, to dywersyfikacja źródeł, z których nawozowy potentat czerpie gaz. W przeszłości Azoty nawet 60 proc. kupowały od alternatywnych dostawców. Obecnie całość surowca zapewnia PGNiG.
– By zapewnić długofalowe bezpieczeństwo, należy jak najszybciej podpisać porozumienie zapewniające stałą cenę gazu dostarczanego przez PGNiG dla Grupy Azoty na co najmniej 2–3 lata – uważa Cieśliński. Jego zdaniem trzeba też wrócić do zintegrowanego programu inwestycyjnego. Wymagałoby to dalszej operacyjnej konsolidacji grupy, która w ostatnich latach spowolniła.
Zakłady chemiczne w Puławach, Kędzierzynie-Koźlu i Tarnowie zostały połączone w jeden organizm. Według szacunków spółki, w latach 2011–2017 przyniosło to grupie 710 mln zł oszczędności, głównie dzięki tańszym zakupom surowców. Jednak nie było kolejnego etapu: przejścia od działalności opartej na lokalizacji, do podziału na jednostki oparte na segmentach działalności, jak np. produkcja nawozów czy tworzyw.
Początek roku zapowiada korzystny sezon w rolnictwie. Ceny nawozów na europejskich rynkach rosną, za to gaz w ślad za ropą – tanieje. Zauważają to analitycy. W minionych kwartałach podkreślali, że otoczenie sektora nawozowego jest ekstremalnie trudne. Teraz zaczynają podnosić rekomendacje. Tomasz Kasowicz z Domu Maklerskiego PKO BP w styczniu zalecił kupno akcji Azotów. Zwrócił uwagę na lepsze perspektywy branży w nadchodzących miesiącach.
Ceny nawozów na rynkach rosną, a gaz tanieje. To może być dobry rok