Operator oczekuje trzy razy większego wynagrodzenia niż obecnie. To i tak mniej, niż zamawiający przeznaczył na ten cel.
Na usługi pocztowe resort sprawiedliwości był gotów wydać 1,23 mld zł brutto. Poczta Polska zaproponowała 890,69 mln zł – za przyjmowanie, transport i doręczanie przesyłek w kraju i za granicą oraz zwrot przesyłek niedoręczonych w ciągu trzech lat. Była jedynym oferentem.
Ponieważ żądana cena mieści się w przyjętym przez resort zakresie, prawdopodobieństwo, że PP nie wygra przetargu, jest znikome. Stałoby się tak tylko w przypadku braków formalnych w złożonych przez Pocztę dokumentach – wtedy postępowanie zostałoby unieważnione. Otwarcie oferty nastąpiło wczoraj i obecnie trwa jej analiza. Według prowadzącego przetarg Centrum Zakupów dla Sądownictwa zostanie zakończona „jak najszybciej”.
Reklama
Nowy kontrakt ma obowiązywać od 1 marca 2019 r., czyli zaraz po zakończeniu obecnego, także trzyletniego – wartego 293 mln zł. Czy usługi operatora tak bardzo zdrożały, bo odkąd InPost wycofał się z rynku listów, nie ma konkurencji?
– W nowym zamówieniu oprócz sądowych są też listy z prokuratur, co oznacza ok. 30 mln przesyłek więcej – wyjaśnia prezes Poczty Polskiej Przemysław Sypniewski. Obecnie prokuratury są obsługiwane na podstawie odrębnej umowy. Skalę korespondencji resortu ocenia na 200 mln przesyłek rocznie.

Reklama
Dołączenie do zamówienia prokuratur nie tłumaczy jednak podwyżki ceny jednostkowej. Opłata za najpopularniejszą usługę – list polecony wzrośnie z 95 gr do 2,64 zł netto. – Warunki zamówienia są bardziej restrykcyjne niż poprzednio. Między innymi do obsługi sądów i prokuratury musimy wdrożyć osobną linię logistyczną. Szerszy jest też zakres uchybień, za które możemy być karani. Wzrosły również same kary: niektóre trzykrotnie, inne nawet sześciokrotnie – wylicza Sypniewski. Kary umowne mogą w sumie sięgnąć do 20 proc. wartości nowego kontraktu.
Grzegorz Kurdziel, członek zarządu Poczty Polskiej, dodaje, że gdy operator startował w poprzednim przetargu na przesyłki sądowe, miał niższe koszty pracy. Od 2016 r. wynagrodzenia kilka razy podwyższano. Od 1 listopada br. najniższa płaca zasadnicza wyniesie 2500 zł brutto. Kurdziel zaznacza też, że obsługa nowego kontraktu wymaga od operatora nakładów, bo przesyłki sądowe i prokuratorskie mają być obsługiwane oddzielnie od pozostałych (chodzi głównie o sortowanie).
– W tych warunkach zaproponowaliśmy najniższą cenę pozwalającą na zachowanie rentowności – zapewnia prezes Poczty Polskiej. Dodaje, że inni klienci płacą za list polecony nawet 9,20 zł. Stawki dla resortu sprawiedliwości są niższe, bo generuje on największy ruch.
Po podpisaniu umowy na obsługę sądów i prokuratur obroty z tego tytułu mają stanowić ok. 4 proc. rocznych przychodów operatora. Obecnie jest to 1,5 proc. W 2013 r. – gdy Poczta straciła obsługę sądów na rzecz Polskiej Grupy Pocztowej działającej wspólnie z InPostem i RUCH-em – zniknęło aż 15 proc. jej przychodów. Od tego czasu znacznie wzrosły jednak wpływy operatora z usług kurierskich, dzięki rozwojowi rynku e-commerce.
Zarząd Poczty Polskiej nie ujawnia, jak rozdysponuje zwiększone wpływy z przesyłek sądowych. Prezes spółki zapewnia, że dotychczasowe podwyżki płac są finansowane z już osiągniętych przychodów.