statystyki

Równowaga uodparnia na szok

autor: Bartek Godusławski18.10.2018, 07:50; Aktualizacja: 18.10.2018, 08:01

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Zdrowe finanse publiczne, brak deficytu w handlu zagranicznym czy PKB rosnące dzięki oparciu na konsumpcji i inwestycjach – nic lepiej nie chroni przed ochłodzeniem koniunktury.

W ostatnich kwartałach sytuacja w gospodarce zasługiwała na najwyższe noty. PKB w pierwszym półroczu rósł w tempie powyżej 5 proc., a inflacja oscyluje w okolicy 2 proc. Z punktu widzenia finansów państwa sytuacja jest więc komfortowa: budżet napełnia się wpływami z podatków, a po sierpniu wciąż utrzymuje się przekraczająca 1 mld zł nadwyżka. Na koniec roku zamieni się wprawdzie w deficyt, ale ten ma szanse być nawet o połowę niższy od zakładanego. Dobrą koniunkturę widać także w całym sektorze finansów publicznych, którego deficyt może sięgnąć ok. 1 proc. PKB. Na tle Unii Europejskiej prymusem nie będziemy, bo wiele krajów notuje nadwyżki, ale w naszej historii będzie to jeden z lepszych wyników. Sytuacja gospodarcza nie wymaga też interwencji władz monetarnych, a prezes banku centralnego od dłuższego czasu buduje oczekiwania, że stopy procentowe mogą pozostać bez zmian nawet do końca przyszłego roku. Koszt pieniądza pozostaje na tym samym poziomie od marca 2015 r., co jest dużym wsparciem dla przedsiębiorców szukających finansowania.

Czarne łabędzie na horyzoncie

Na tym idyllicznym obrazku są jednak rysy. Jedną z nich jest to, że od dłuższego czasu głównym motorem napędowym rozwoju jest konsumpcja. Wspiera ją spadające bezrobocie, rosnące wynagrodzenia oraz hojne transfery socjalne zafundowane przez obecną ekipę rządzącą. Bolączką gospodarki wciąż pozostają natomiast inwestycje, które mimo miliardów euro, jakie płyną do nas z Brukseli, rosną poniżej oczekiwań. Szczególnie niepokojące jest to, że do zwiększenia nakładów nie kwapi się sektor prywatny.

Wkrótce jednak przyjdzie prawdziwy test siły fundamentów naszej gospodarki. Na horyzoncie coraz wyraźniej bowiem rysuje się spowolnienie. Eksperci nie mają wątpliwości, że szczyt koniunktury już za nami. Bazowe scenariusze budowane przez analityków zakładają, że począwszy od zakończonego właśnie trzeciego kwartału, PKB będzie rósł coraz wolniej – to zaś oznacza, że inne wskaźniki też nie będą wyglądały już tak dobrze jak dotąd. Potwierdzają to ostanie odczyty PMI czy produkcji przemysłowej. Jak podał wczoraj GUS, we wrześniu była ona o zaledwie 2,8 proc. większa niż rok wcześniej. W pierwszym półroczu rosła w tempie 6–7 proc. w skali roku. Dlatego coraz więcej ośrodków analitycznych szacuje, że wzrost już spowolnił w III kwartale do 4–4,5 proc.


Pozostało jeszcze 42% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane