Elektromobilność - nasze najsłabsze ogniwo narodowe

autor: Jakub Kapiszewski02.09.2018, 17:00
Część badań ukierunkowana jest na zastąpienie rzadszych metali – jak nikiel i kobalt – częściej występującymi, jak mangan czy żelazo.

Część badań ukierunkowana jest na zastąpienie rzadszych metali – jak nikiel i kobalt – częściej występującymi, jak mangan czy żelazo.źródło: ShutterStock

Naukowcy mówią wprost: jeśli chcemy być liczącym się graczem na rynku pojazdów elektrycznych, musimy zainwestować w produkcję własnych ogniw. I to najlepiej na rodzimej technologii.

Na początek zagadka: dlaczego samochód elektryczny, chociaż składa się z mniejszej liczby części niż spalinowy, jest droższy? Odpowiedź: baterie. Przynajmniej przy obecnym stanie technologii ogniw litowo-jonowych. To oznacza, że każdy, kto chce wejść na rynek aut podłączanych do gniazdka, musi się zmierzyć z problemem zabezpieczenia dostaw tego kluczowego komponentu.

– To jest produkt strategiczny. Kiedyś rządził ten, kto miał ropę. Teraz będą rządzili ci, którzy będą produkować ogniwa – mówi dr hab. Marcin Molenda z Uniwersytetu Jagiellońskiego, który od wielu lat zajmuje się tą technologią. – Własne ogniwa dają niezależność zarówno od dostawców gotowych rozwiązań, jak i od dostawców surowców – wtóruje dr hab. inż. Marek Marcinek z Politechniki Warszawskiej.


Pozostało 87% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane