statystyki

Łączy je tylko nazwa. Czym są fundacje rodzinne, których domagają przedsiębiorcy?

autor: Maciej Weryński01.09.2018, 07:30
Istotny szczegół to losy pieniędzy po likwidacji fundacji

Istotny szczegół to losy pieniędzy po likwidacji fundacjiźródło: ShutterStock

Od kilku miesięcy przedsiębiorcy coraz głośniej mówią o potrzebie zmiany prawa, tak by mogli zakładać w Polsce fundacje rodzinne. A raczej tzw. fundacje rodzinne.

G ros z angielska zwanych NGO-sami organizacji pozarządowych działa w Polsce jednocześnie na podstawie ustawy z 6 kwietnia 1984 r. o fundacjach (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 40) i ustawy z 24 kwietnia 2003 r. o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 450). Jest ich obecnie około 23 tys. i duża część z nich podejmuje się pracy w dziedzinach trudnych do ogarnięcia dla państwa, społecznie drażliwych i ogólnie niepopularnych, którymi jednak ktoś powinien się zajmować. Jeśli chcą zostać uznane za organizacje pożytku publicznego, poddają się dwustopniowej weryfikacji – dorocznemu nadzorowi wykonywania celów statutowych i wydatkowania pieniędzy. Nie jest to obowiązkowe, ale daje organizacji największy przywilej – możliwość zbierania 1 proc. podatku należnego, który dla zdecydowanej większości jest najważniejszym źródłem finansowania.

Fundacje rodzinne natomiast w zasadzie w ogóle w Polsce nie działają, bo nie mają po temu podstaw prawnych. Dla jasności: fundacje związane z rodzinami, najczęściej o długich tradycjach, jak Lubomirscy, w Polsce są obecne i jak najbardziej działają na polu pożytku publicznego. Mogą oczywiście być zakładane przez członków zamożnych rodzin (w myśl art. 2.1 u.o.f. fundacje mogą ustanawiać osoby fizyczne niezależnie od swojego obywatelstwa i miejsca zamieszkania bądź osoby prawne mające siedziby w Polsce lub za granicą), ale będą traktowane jak każda inna tego rodzaju organizacja. Będą więc rodzinne w powszechnym tego słowa znaczeniu, ale nie w rozumieniu prawa – polskiego, bo w ogóle takich nie zna, ani wielu innych państw, które pod tą nazwą identyfikują specjalną jednostkę organizacyjną zupełnie niezwiązaną z działalnością NGO-sów.

O istnieniu fundacji rodzin (nazwijmy je tak w odróżnieniu od „rodzinnych” w tym drugim rozumieniu) przypomniały nam zresztą przed niemal dwoma laty dość żenujące doniesienia z Fundacji Książąt Czartoryskich – o odkupowaniu przez państwo jej zbiorów i zawirowaniach we władzach z powodu niezgody wewnątrz szacownej familii (ta gorsząca sytuacja była w dużej mierze skutkiem wymieszania pojęć, o czym za chwilę).

Ten w skrócie opisany stan chcą zmienić przedsiębiorcy – m.in. reprezentowani przez Krajową Izbę Gospodarczą czy Instytut Biznesu Rodzinnego. I prawnicy, np. z PWC Legal. Dlaczego? Po co są nam potrzebne fundacje rodzinne i czym różnią się od innych? I czy na pewno powinny?


Pozostało 78% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Komentarze (2)

  • ?(2018-09-01 16:05) Zgłoś naruszenie 10

    Szanowny autor już sprzyja projektowi bezprawnego działania cwanych arystokratów. Bedą brać z budżetu jak ludzie agencji rzymskiej.

    Odpowiedz
  • Podatnik(2018-09-02 11:30) Zgłoś naruszenie 00

    Kolejna instytucja co wszystkie króliki będą miały pracę. Nie ma zgody na to

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane