Sukces ogłoszono wczesną wiosną, ale wciąż trwają rozmowy o szczegółach umów na dostawę systemu rakietowego. Dalej nie ma decyzji, skąd wziąć pieniądze na VAT.
Reklama
To, że Polska w ramach programu Wisła, czyli tarczy przeciwrakietowej średniego zasięgu, za nieco mniej niż 5 mld dol. kupi amerykański system Patriot, zapowiedziano pod koniec marca. Na podpisaniu porozumienia z USA obecni byli prezydent Andrzej Duda i minister obrony Mariusz Błaszczak. „W ramach tej wartości zawartych zostanie łącznie 10 umów: pięć umów z rządem USA (umowa główna dostawy, dwie umowy szkoleniowe, umowa na sprzęt kryptograficzny oraz umowa na elementy systemu LINK-16) oraz pięć umów krajowych” – informował wówczas resort obrony.
Pięć miesięcy później wciąż żaden ze szczegółowych kontraktów nie został podpisany, choć dwa są już blisko finalizacji. Do końca roku powinny zostać zawarte te z USA. Umowy z krajowymi dostawcami mają być gotowe w przyszłym roku, co jest związane z negocjacjami tzw. drugiej fazy Wisły. W pierwszej kupujemy dwie baterie Patriotów, w drugiej negocjujemy zakup kolejnych sześciu. Można się spodziewać, że w pierwszej połowie 2019 r. strona amerykańska przedstawi swoje wyliczenia co do maksymalnej ceny (w ramach notyfikacji Kongresu, która jest jawna) i wtedy polski rząd będzie musiał zdecydować, co konkretnie chce kupić. Zakup aż sześciu baterii wydaje się mało realny, ponieważ jest to olbrzymi wydatek (30–40 mld zł). Jednak rozmowy z polskimi dostawcami (m.in. z Jelczem) mają się zakończyć już po uzgodnieniu szczegółów drugiej fazy, tak by umowa objęła także sprzęt potrzebny w kolejnych bateriach.
Według naszych informacji jest polityczna presja, by umowa obejmująca drugą fazę była gotowa jeszcze przed wyborami parlamentarnymi. Jednak przykład choćby fregat Adelaide z Australii pokazuje, że w polskich zakupach zbrojeniowych decyzje zmieniają się jak w kalejdoskopie.
Program Wisła, obejmujący obronę nieba średniego zasięgu, ma być połączony z Narwią – systemem o krótkim zasięgu. Ta część ma – według założeń resortu obrony – powstać w dużej mierze w polskim przemyśle zbrojeniowym, choć rakietę mamy zbudować wspólnie z partnerem zagranicznym. Na obecnym etapie największe szanse na dogadanie się mają podmioty z Wielkiej Brytanii. Polskiej stronie bardzo zależy na pozyskaniu technologii wytwarzania rakiet, której de facto nie mamy. Negocjacje były prowadzone z Amerykanami podczas rozmów w sprawie zakupu systemu artylerii dalekiego zasięgu Himars. Bez sukcesu.
Wciąż finansową niewiadomą pozostaje kwestia podatku, który MON powinien odprowadzić w związku z zakupem Patriotów. Podawane przez ministerstwo 4,75 mld dol. to kwota netto, chodzi zatem o ok. 3 mld zł podatku. Choć te pieniądze zostaną w kasie państwa, to jeśli nie przeznaczy się na nie np. rezerwy celowej, to budżet MON, który i tak się nie dopina, zostanie poważnie uszczuplony.
Pierwsze baterie Patriotów Wojsko Polskie ma odebrać w 2022 r. W sumie na systemy obrony przeciwlotniczej do 2026 r. mamy wydać ok. 60 mld zł.