Budowa nowych elektrowni nie wystarczy do zapewnienia bezpieczeństwa dostaw energii. W ślad za budową nowych źródeł mocy musi iść modernizacja i rozbudowa sieci, bo inaczej nie będzie jak przesyłać energii. Nakłady potrzebne na rozbudowę sieci są olbrzymie.

- Gdyby chcieć przyłączyć do sieci wszystkie zgłoszone odnawialne źródła energii, to inwestycje powinny wynieść 7 mld zł łącznie. I to tylko w przypadku spółek z północno-zachodniej i północnej Polski (Enea Operator i Energa Operator - red.) - ocenia Artur Różycki, prezes zarządu Enea Operator.

Tymczasem dystrybutorzy w tym roku zrealizują inwestycje mniejsze, niż planowali. Nie wszystkie firmy informują o zmianach, ale z danych przekazanych przez kilka największych spółek można wywnioskować, że wydatki na inwestycje spadną nawet o miliard złotych.

Energa Operator zmniejsza plany z 1,12 mld zł do 650-700 mln zł. Enion planuje zainwestować 345 mln zł zamiast planowanych 410 mln zł, a EnergiaPro ogranicza plany z 400 mln zł do 300 mln zł.

- To z powodu braków finansowania, bo zatwierdzona przez URE cena nie pokrywa pełnych kosztów zakupu energii na straty przesyłowe - wyjaśnia Leszek Nowak, prezes zarządu Energa Operator.

W dystrybucji dochodzi do straty nawet 10 proc. przesyłanej energii.

Chodzi o to, że Urząd Regulacji Energetyki zgodził się na przyjęcie do kalkulacji stawek dystrybucji cenę energii nabywanej przez dystrybutorów na pokrycie strat przesyłowych na poziomie 185 zł za 1 MWh, a kupują ją oni, płacąc powyżej 200 zł za 1 MWh. Enea Operator, Enion i EnergaPro już złożyły do regulatora wnioski o podwyżki cen dystrybucji o kilka procent, a inni dystrybutorzy wkrótce zamierzają zrobić to samo.

Jednak to nie tylko brak pieniędzy hamuje inwestycje w sieci. Równie poważnym problemem są kłopoty dystrybutorów z lokalizacjami inwestycji.

- Nie jesteśmy w stanie planować precyzyjnie inwestycji sieciowych, bo mamy duże problemy z ich lokalizacją - z prowadzeniem linii przez lasy czy umieszczeniem w pasie drogowym - wyjaśnia prezes Artur Różycki.

To jest konsekwencja braku uregulowań prawnych pozwalających prowadzić sprawnie inwestycje sieciowe, o które branża bez skutku apeluje od lat. Efekty mogą być opłakane. Od jakości sieci zależy nie tylko bezpieczeństwo energetyczne kraju, ale także jego atrakcyjność inwestycyjna.

- Dzisiaj poważne firmy idą inwestować do innych krajów, bo my nie jesteśmy w stanie im zagwarantować parametrów zasilania lub pewności zasilania - twierdzi prezes Artur Różycki.

Jego zdaniem dopiero wzrost cen dystrybucji o 15-20 proc. pozwoliłby w ciągu 4-5 lat przyłączyć do sieci Enea Operator i Energa Operator firmy, które chcą obecnie produkować energię ze źródeł odnawialnych.

11,7 mld zł planuje zainwestować PSE Operator do 2015 roku w rozwój sieci przesyłowych

SZERSZA PERSPEKTYWA - RYNEK

Polskie Towarzystwo Przesyłu i Rozdziału Energii Elektrycznej oszacowało, że na wymianę potrzebujących tego sieci i urządzeń energetycznych starszych niż 30 lat trzeba wydać ponad 55 mld zł. Majątek starzeje się tak szybko, że wymiany wymaga na przykład już prawie 256 tys. km linii energetycznych, a to jest prawie 34 proc. dystrybucyjnej sieci energetycznej Polski.