● Inflacja w lutym wzrosła do 3,3 proc. Zaskoczyło to pana?

- Oczekiwaliśmy wzrostu inflacji w lutym, więc nie jest to zaskoczenie. Ministerstwo Finansów spodziewało się wzrostu o 3,4 proc. Niektórzy analitycy są chyba nadmiernymi optymistami, kiedy mówią, że inflacja już w tym roku spadnie do celu - czyli 2,5 proc. - i nie będzie już z nią problemów. Ja takiego poglądu nie podzielam. Uważam, że inflacja spadnie do celu około lipca-sierpnia - ale to będzie tymczasowe. Na stałe ma szansę utrzymać się w celu po I kwartale przyszłego roku. Niewykluczone, że wówczas będzie ona nawet niższa niż 2,5 proc.

● W danych GUS za luty widać negatywny wpływ kursu walutowego na wzrost cen. Czy to zagrożenie RPP nadal będzie brała pod uwagę?

- Cały czas obserwujemy kurs złotego. Zdajemy sobie sprawę, że naszymi decyzjami możemy na niego wpływać. Oczywiście słaby zloty z punktu widzenia celu działania Rady - czyli walki z inflacją - jest niekorzystny. Rada bierze pod uwagę to, że gdyby mocno obniżała stopy procentowe, to mogłoby to osłabić złotego. Co do tego nie powinno być wątpliwości.

● Czy złoty może się nadal osłabiać, czy umacnianie od kilku dni zapowiada koniec tego trendu?

- Tego nie wiem. Dla nas najważniejsze jest to, żeby kurs rynkowy zmierzał w stronę kursu równowagi. Wydaje się, że obecnie złoty jest słabszy niż kurs równowagi. To, że złoty w ostatnich dniach się umacnia, oznacza, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Fundamenty gospodarki są zdrowe, więc nasza waluta powinna nadal się zbliżać w stronę kursu równowagi. Nie mogę powiedzieć dokładnie, ile wynosi dziś ten kurs równowagi, ale wydaje się, że jest on mocniejszy niż 4,50 zł za euro, jakie mieliśmy w piątek na rynku.

● W piątek złoty osłabł po publikacji danych o bilansie obrotów bieżących. Eksport w styczniu spadł o ponad 25 proc.

- No właśnie, teoretycznie eksport powinien zyskiwać, skoro złoty się osłabił. Spadek eksportu wynika z tego, że załamał się popyt za granicą. To, że eksport u nas traci, jest bezpośrednim skutkiem światowego kryzysu. Oczywiście jest ryzyko, że to się może przełożyć na napięcia na rynku pracy, że wzrośnie bezrobocie. Jest jednak szansa, że firmy elastycznie dostosują się do nowej sytuacji - część produkcji eksportowej może zostać przestawiona na rynek krajowy.

● O ile według pana spadła produkcja w lutym?

- Nie mam takich prognoz. Chciałbym jednak zwrócić uwagę, że jeśli ktoś zamierza prognozować PKB tylko na podstawie danych o produkcji, to musi pamiętać, że przemysł wytwarza jedną czwartą produktu krajowego brutto, a usługi aż 64 proc. A tutaj nie widać spadku, wszystko jest na razie na podobnym poziomie jak w ubiegłym roku. Oczywiście to źle, że produkcja spada, ale na tej podstawie nie można prognozować dużego wyhamowania dynamiki PKB. Moim zdaniem w tym roku będziemy mieć wzrost gospodarczy w granicach 2 proc. albo nawet większy.

● Czy RPP obniży stopy procentowe w marcu?

- Jesteśmy w cyklu obniżek. Z tego punktu widzenia obniżka w marcu oczywiście jest możliwa. Natomiast czy to koniecznie trzeba zrobić? Ja nie widzę powodów, by powiedzieć, że obniżka musi nastąpić w marcu. Poza tym generalnie jestem zwolennikiem małych 25-pkt obniżek. Co do tego zdania nie zmienię. Szczególnie ważny jest kurs walutowy i głębsze obniżki mogłyby niekorzystnie wpłynąć na złotego.

● MARIAN NOGA

profesor Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. W Radzie Polityki Pieniężnej od 2004 roku