Jest szansa, że złoty w krótkim terminie będzie się umacniał. W ciągu dwóch tygodni euro może kosztować 4,20 zł. Wobec franka szwajcarskiego nasza waluta może zyskać nawet więcej, do poziomu 2,70 zł za franka albo niższego. Oczywiście to wszystko może się stać pod warunkiem utrzymania wzrostów na giełdach światowych - mówi Jan Koprowski z BNP Paribas.

Od czwartkowego popołudnia szwajcarska waluta traci na wartości, gdyż Bank Szwajcarii - obniżając stopy o 25 pkt bazowych - zadeklarował, że będzie interweniował na rynku, by osłabić CHF. W czwartek i w piątek złoty zyskał wobec CHF w sumie ponad 15 groszy.

Nie dość że oprocentowanie kredytów spada, to jeszcze słaby frank sprawia, że raty maleją nominalnie. Według analityków ten drugi czynnik będzie miał w najbliższych dniach zasadnicze znaczenie. Mateusz Ostrowski z OpenFinance uważa, że zmiana stóp zaowocuje obniżką LIBOR-u do 0,35 proc. Dla przeciętnego kredytu na 300 tys. zł na 30 lat oznacza to obniżenie raty o około 30 zł.

- W tej chwili dla kredytobiorców większe znaczenie ma kurs. I tak ostatni spadek kursu franka o ponad 20 groszy oznacza dla przykładowego kredytobiorcy ratę niższą o ok. 100 złotych - mówi Mateusz Ostrowski.

Analitycy przestrzegają jednak przed nadmiernym optymizmem.

- Za jakieś dwa miesiące, gdy na rynek trafią dane na temat wzrostu PKB w I kwartale, gdy okaże się, że będzie konieczne zwiększenie deficytu budżetowego, nastrój może się pogorszyć. Znów możemy wrócić do wyższych poziomów. To, co się stało w ostatnich dniach, oddala perspektywę osłabienia złotego, ale nie likwiduje jej przyczyn. Widmo deprecjacji będzie cały czas - mówi Jan Koprowski.