Od 1 marca urzędy celne muszą sprowadzającym pojazdy wystawiać dokument potwierdzający opłacenie akcyzy, niezbędny do zarejestrowania auta. Granice przekracza miesięcznie około 70 tys. nowych i używanych aut, od których trzeba zapłacić akcyzę.

- W ubiegłym tygodniu złożyliśmy 4 tys. wniosków o wydanie zaświadczenia i na razie dostaliśmy 50 takich dokumentów - mówi Monika Dobrolubow, rzecznik Forda.

Dodaje, że jej firma stara się ułatwić urzędnikom procedury, wypełniając wszystkie dokumenty, ale mimo to nie udaje się im wydać takiego dokumentu w ciągu przewidzianych w przepisach siedmiu dni.

Monika Dobrolubow wyjaśnia, że niektóre urzędy komunikacji żądają bezwzględnie takich zaświadczeń również dla samochodów kupionych nie tylko w marcu, ale też pod koniec lutego, a rejestrowanych w marcu. Niektóre stosują też liberalne podejście, wydając na podstawie takiej faktury tzw. miękki dowód, dając tym samym czas na odebranie zaświadczenia o opłaceniu akcyzy. Uzależniają wydanie stałego dowodu rejestracyjnego od dostarczenia takiego dokumentu.

- To rozwiązanie byłoby najkorzystniejsze i najbezpieczniejsze dla klientów - mówi Artur Misiak z firmy Auto Sim.

Chodzi o problem z ubezpieczeniem np. sprowadzonego samochodu, który co prawda może korzystać z zagranicznej polisy OC albo ubezpieczenia granicznego, ale już AC nie można dla niego kupić. Jeszcze większe problemy mają klienci dealerów, którzy nie mogą wyjechać takim autem z salonu, dopóki nie będzie ono zarejestrowane i ubezpieczone.

- Uszczelnienie procedur ma ten plus, że w segmencie używanych aut z importu zniknie nieuczciwa konkurencja ze strony firm unikających płacenia akcyzy - mówi Artur Misiak.