Piłkarski świat w ostatnim czasie żyje sensacyjnymi doniesieniami. Dopiero co wyłoniony został nowy mistrz świata w postaci młodziutkiej reprezentacji Francji. Niemniej elektryzujący okazał się jednak transfer jednego z najdroższych obecnie zawodników do Juventusu Turyn.
O ile nie każdego fascynuje 22 facetów biegających eza jedną piłką, o tyle rzadko kto obojętnie przejdzie obok ogłoszonego niedawno wynagrodzenia Cristiana Ronaldo (30 mln euro rocznie) czy też kwoty, jaką zainkasuje jego dotychczasowa drużyna. W szczególności obojętnością nie wykazali się pracownicy fabryk Fiata. Na wieść o tym, że ich pracodawca dołoży znaczną część kwoty do wynagrodzenia piłkarza, ogłosili strajk.
Na tę prostą historię o niezadowoleniu z postępowania pracodawcy czy też z drabinki płacowej składa się jednak kilka elementów. Po pierwsze, oczywiście znaczenie ma gigantyczna dysproporcja między zarobkami Ronaldo a przeciętnym wynagrodzeniem pracownika fabryki samochodów (czy nawet zastępcy dyrektora fabryki). Dyskomfort wywołuje sama świadomość dysproporcji – choć niezadowolenie może wynikać zarówno z poczucia niesprawiedliwości, jak i ze strachu przed brakiem jakiejkolwiek podwyżki po mocno obciążającym budżet firmy wydatku.