Unijna komisarz ds. handlu Cecilia Malmstroem poinformowała w czwartek, że Unia Europejska przygotowuje listę środków zaradczych, które mają być odpowiedzią na potencjalne wprowadzenie przez USA ceł na samochody ze Wspólnoty.
Reklama

"Jeśli USA nałożą cła na samochody, byłoby to bardzo niefortunne. Przygotowujemy wraz z państwami członkowskimi listę środków równoważących. I to przedstawiliśmy jasno naszym amerykańskim partnerom" - powiedziała Malmstroem na konferencji zorganizowanej w Brukseli przez German Marshall Fund.

Jak zaznaczyła, rynek stali i aluminium, który został obłożony przez amerykańską administrację cłami, cierpi na globalna nadpodaż, a korzenie tego problemu są w Chinach.

"Jednak podobny ruch w przypadku samochodów (nałożenie przez USA ceł - PAP) byłby katastrofą. Znacznie większa wartość handlu byłaby dotknięta taką decyzją. W przypadku decyzji o nałożeniu dodatkowych ceł na stal i aluminium dotknięty został unijny eksport o wartości 6,4 mld euro. To dużo pieniędzy, jednak unijny eksport samochodów i części samochodowych do USA jest wart ponad 50 mld euro każdego roku" - powiedziała komisarz.

Dodała, że taki ruch uderzyłby też w amerykański przemysł. Zaznaczyła, że o decyzję o nałożeniu ceł na unijny eksport samochodów nie zabiegają w USA związki zawodowe, przemysł samochodowy, dilerzy samochodów, Amerykańska Izba Handlowa czy Partia Republikańska. "Dlaczego? Ponieważ amerykański przemysł samochodowy jest bardzo zintegrowany z globalnym łańcuchem dostaw" - podkreśliła Malmstroem. Jej zdaniem takie cła przełożyłyby się na spadek inwestycji, produkcji i uderzyłyby w miejsca pracy w USA.

Przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker razem z Malmstroem spotka się w przyszłym tygodniu z prezydentem USA Donaldem Trumpem, by omówić transatlantycki handel.

Trump oświadczył 12 lipca na konferencji prasowej po szczycie NATO, że USA mogą wprowadzić restrykcje wobec europejskiego przemysłu samochodowego, jeśli UE nie będzie traktowała jego kraju sprawiedliwie w kwestiach handlowych.

Jak przypomniał, w lipcu do Waszyngtonu wybiera się delegacja KE, która ma prowadzić ze stroną amerykańską rozmowy na temat handlu. "A jeśli nie będą negocjowali w dobrej wierze, zrobimy coś, co ma związek z milionami samochodów, które trafiają do naszego kraju (z Europy - PAP) i są opodatkowane na praktycznie zerowym poziomie, na bardzo niskim poziomie. (...) Chcę tylko sprawiedliwości dla Stanów Zjednoczonych" - powiedział Trump.

Planowane cła na samochody to jeden z głównych elementów protekcjonistycznej polityki handlowej Trumpa, realizowanej pod hasłem "Ameryka przede wszystkim". Prezydent wielokrotnie skarżył się na deficyt USA w handlu zagranicznym w tym sektorze, szczególnie w wymianie z Niemcami i Japonią.

Komisja Europejska ostrzegła Stany Zjednoczone na początku lipca, że nałożenie taryf importowych na samochody i części samochodowe z UE zaszkodzi nie tylko unijnemu, ale też amerykańskiemu przemysłowi i doprowadzi do środków odwetowych o wartości 294 mld USD.