Według NBP to tzw. pakiet zaufania stworzony przez bank centralny jest jednym z nielicznych instrumentów antykryzysowych, które już działają. Przedstawiciele banku mają pretensje do rządu, że nie próbuje wpływać na rynek bankowy poprzez nadzór właścicielski w bankach, które Skarb Państwa kontroluje. Według Wojciecha Kwaśniaka, doradcy prezesa NBP, cztery banki kontrolowane przez rząd mają około 1/5 polskiego rynku - więc to działanie mogłoby być skuteczne. Podobnie uważa prezes NBP Sławomir Skrzypek.

- W tych warunkach potrzebny jest jakiś impuls rynkowy, który może wyjść od banków będących pod kontrolą państwa. One powinny narzucać swoje standardy działania, wzmagając konkurencję na rynku kredytowym. My swoje zrobiliśmy - ocenia prezes.

Rząd musi też trzymać w ryzach deficyt budżetowy, bo nadmierna podaż papierów dłużnych może prowadzić do tzw. efektu wypychania: banki komercyjne chętniej będą kupować obligacje, niż udzielać kredytów. Według Witolda Kozińskiego, wiceprezesa NBP, nadwyżka płynnościowa w bankach komercyjnych jest w tej chwili właśnie w ten sposób zagospodarowywana.

- Wiemy, że MF ma cyklicznie trudności z finansowaniem deficytu. To się zapewne wiąże z małym popytem na polskie papiery skarbowe z zagranicy. Pozostawienie nadwyżki płynnościowej w bankach jest dla nich bodźcem, by kupować papiery skarbowe. Minister finansów jest z tego zresztą zadowolony - mówi wiceprezes NBP.

Zdaniem przedstawicieli NBP, jeśli banki komercyjne nie zwiększą akcji kredytowej, to trudno będzie Polsce podtrzymać wzrost gospodarczy.

- W styczniu, po oczyszczeniu danych z efektu różnic kursowych, kredyty wzrosły o 0,4 proc. To śladowy wzrost. Bez pobudzenia akcji kredytowej trudno mieć nadzieję na podtrzymanie tempa wzrostu gospodarczego - mówi wiceprezes NBP Witold Koziński.

NBP szykuje też nowe rozwiązania, które mają zwiększyć płynność banków komercyjnych. Chce między innymi poszerzyć listę tzw. colaterali, czyli papierów wartościowych, które banki mogą oddać w zastaw NBP, biorąc odeń pożyczkę, m.in. o instrumenty denominowane w walutach obych.

- W tym ostatnim przypadku jesteśmy w przede- dniu podpisania umów - mówi Witold Koziński.

NBP chce też wydłużyć operacje typu repo z trzech do sześciu miesięcy. Polegają one na zakupie przez bank centralny papierów wartościowych od banku, z przyrzeczeniem odkupu za określony czas. Banki - według zamierzeń NBP - mogłyby ponownie zawierać te transakcje, przy użyciu tych samych zabezpieczeń. Ma to zapewnić bankom finansowanie średnio- i długoterminowe.

- Myślę, że to jest to, czego banki w tej chwili najbardziej potrzebują - ocenia prezes Skrzypek.

Prezes NBP zadeklarował też, że bank centralny rozważa aktywne uczestnictwo w rynku złotego.

- Rozważamy rozpoczęcie wykonywania operacji na złotym, ale tak, aby nie była to interwencja rynkowa. Obecność na rynku pozwala nam pozyskiwać wiedzę na temat innych graczy i przeprowadzanych operacji - powiedział Sławomir Skrzypek.

- Będą to małe kwoty - dodał prezes.

0,4 proc. wzrosła w styczniu akcja kredytowa, po oczyszczeniu danych z efektu różnic kursowych