Nadciąga kryzys naftowy, którego przyczyną będzie rosnący deficyt ropy na rynku - alarmuje Międzynarodowa Agencja Energii, która zrzesza największych producentów i konsumentów tego surowca. Według ekspertów agencji, świat skutki kryzysu odczuje już w 2013 roku. Zdaniem Nobuo Tanaki, szefa MAE, mogą być one dla gospodarki nawet znacznie bardziej dotkliwe niż te, z którymi mamy do czynienia obecnie.

- Jeśli popyt na surowiec ponownie wzrośnie, cena baryłki skoczy do 200 dol. - prognozuje Nobuo Tanaka, cytowany przez RBK daily.

Eksperci nie wykluczają również, że w konsekwencji drastycznie wzrosną ceny paliw.

Powodem kryzysu ma być obecna, zbyt niska, cena ropy.

- Oczywiście jest to korzystna sytuacja dla konsumenta, powinna być ona jednak realna, to znaczy na poziomie umożliwiającym dalsze inwestycje naftowe i rozwój branży - tłumaczy prof. Maciej Kaliski, dyrektor Departamentu ropy i gazu w Ministerstwie Gospodarki, a jednocześnie przedstawiciel Polski w prezydium MAE.

Według niego, jeżeli cena ropy naftowej nie będzie wynosić minimum 65 dolarów za baryłkę, to wszystkie inwestycje naftowe na świecie, które były rozpoczęte lub są planowane, a miały umożliwić zwiększenie eksploatacji pól naftowych oraz poszukiwania złóż i udostępniania ich, nie będą realizowane.

- Czyli zbliżymy się w pewnym momencie do sytuacji, gdzie złoża eksploatowane obecnie zostaną wyczerpane i nie będzie nowych - twierdzi.

W efekcie takiej sytuacji podaż będzie bardzo niska przy jednocześnie stale wzrastającym popycie.

- To wystarczy, by kryzys był gotowy, i to na skalę, której nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Skutki mogą być o wiele bardziej dotkliwe i znacznie bardziej kosztowne niż w przypadku kryzysu gazowego, z którym mieliśmy do czynienia na przełomie roku, a którego konsekwencje wciąż odczuwamy - podkreśla przedstawiciel ministerstwa.

Jego zdaniem skutki kryzysu, który czeka nas za cztery lata, możemy odczuwać nawet przez kilka kolejnych lat. Cykl inwestycyjny w poszukiwanie i eksploatację trwa bowiem około ośmiu lat.

Szacuje się, że produkcja ropy w Rosji, głównym dostawcy tego surowca dla Polski, spadnie w I kwartale 2009 r. o 1,1 proc. rok do roku. Rosyjskie Ministerstwo Energii przewiduje, że osiągnie ona poziom 120 mln ton. Jak podawała agencja Interfax eksport surowca w tym okresie również zmniejszy się o 57,98 mln ton w I kwartale 2008 r., do 57,1 mln t.

70 dol. przy założeniu takiej ceny ropy za baryłkę wiele państw określiło swoje budżety

44,62 dol. kosztowała wczoraj na londyńskiej giełdzie baryłka ropy w dostawach terminowych na kwiecień