Sieci sklepów kosmetycznych nie obawiają się kryzysu. W tym roku liczą na przynajmniej 4-, 5-proc. wzrost wartego około 10 mld zł rynku kosmetycznego. Największe z nich chcą uruchomić w sumie do 200 nowych sklepów. Jak wynika z raportu Akademii Rozwoju Systemów Sieciowych, w Polsce działa 9 tysięcy sklepów kosmetyczno-chemicznych.

Rossmann, lider rynku, który posiada 40 proc. udziałów, deklaruje otwarcie aż 70 nowych drogerii. Firma zainwestuje też w nowe magazyny.

- Powierzchnia magazynowa wzrośnie z 35 tys. mkw. do 50 tys. mkw. - wymienia Roman Lewandowski, rzecznik Rossmanna.

Budowę magazynu zakłada też polska sieć Drogerie Koliber.

- Chcemy stworzyć centralę zakupową dla naszych sklepów. Jeszcze nie wiemy, czy wybudujemy ją sami, czy kupimy gotowy obiekt. Interesuje nas magazyn o powierzchni 1 tys. mkw. - wyjaśnia Marek Kowalski, wiceprezes ds. organizacyjnych w spółce Koliber.

Oprócz tego firma zamierza utrzymać tempo rozwoju z lat ubiegłych i otworzyć w tym roku kolejnych 8-10 sklepów.

Większość sieci zauważa niewielkie spadki obrotów. Dotyczą one w większości kosmetyków premium.

- Zaobserwowaliśmy 15-proc. spadek popytu na tego typu produkty - mówi Arkadiusz Prejc, dyrektor operacyjny Drogerii Aster.

Mimo tego firma nie obawia się o przyszłość i zamierza zwiększyć sieć o przynajmniej 10 sklepów.

Jak tłumaczą handlowcy, sklepy, które będą w stanie utrzymać atrakcyjne ceny, mają szanse zakończyć rok bez strat.

- Oczekujemy przynajmniej 5-proc. wzrostu obrotów - podkreśla Marek Kowalski.

W realizacji planów firmie mają pomóc nowi dostawcy.

- Przygotowujemy się do sprowadzania produktów z Holandii. Prowadzimy rozmowy z naszymi dystrybutorami, jak poprawić sprzedaż i zwiększyć rentowność sklepów - mówi Marek Kowalski.

Na promocje cenowe stawiają również inni gracze na rynku. Szczególnie że spodziewane jest zaostrzenie wojny cenowej między drogeriami, a hipermarketami, będącymi najpoważniejszym konkurentem sieci kosmetycznych, które również będą starały się nie dopuścić do spadku obrotów. Ich zaletą jest to, że oferują produkty ze średniej i niskiej półki.

- Chcemy utrzymać konkurencyjność. Temu mają służyć promocje cenowe. Staramy się, by klienci nie odczuli wzrostu cen produktów importowanych, tniemy marżę - wyjaśnia Roman Lewandowski.

- Pierwsze dwa miesiące tego roku były całkiem dobre. Zanotowaliśmy kilkuprocentowy wzrost koszyka zakupowego - informuje Krzysztof Thomas, dyrektor ds. rozwoju sieci drogerii A` propos, która zamierza otworzyć sześć punktów sprzedaży.