Branża gospodarki odpadami przestrzega: nie warto wytaczać ciężkich dział przeciwko marginalnej patologii. Po planowanej zmianie prawa legalnie działające podmioty dostaną rykoszetem.
Zbytni pośpiech, brak dialogu i niezrozumienie tematu – to najcięższe grzechy wytykane Ministerstwu Środowiska przez firmy zajmujące się gospodarką odpadami. A to one znalazły się ostatnio pod pręgierzem krytyki po fali pożarów magazynów i składowisk, gdy rządzący ukuli hasło „zero tolerancji dla mafii śmieciowej”.
– Do jednego worka wrzucono wtedy wszystkie pożary z ostatnich tygodni, przedstawiając je jako przejawy patologii systemu zdominowanego przez przestępców, którzy sprowadzają do Polski tony śmieci z zagranicy i palą je dla zysku. Cierpi na tym wizerunek całej branży – twierdzi Tomasz Uciński, prezes Krajowej Izby Gospodarki Odpadami.