Cinematix zakłada, że minimalny budżet filmu to 500 tys. dol.
Obie platformy łączą ideę crowdfundingu – czyli finansowania społecznościowego – z mechanizmem kryptowaluty. Działają więc na zasadzie ICO (Initial Coin Offering).
Wirtualną walutą Cinematix jest cinx. Zaczynając zbiórkę na nowy film, ustala się minimalną wielkość inwestycji, która wystarczy na rozpoczęcie zdjęć. Użytkownicy platformy zobaczą informację o filmie, tworzącej go ekipie i zarys scenariusza. Projekty będą też oceniane przez ekspertów. Kto chce zainwestować w daną produkcję, wpłaci na nią dowolną liczbę jednostek kryptowaluty. Jeśli film nie osiągnie założonego pułapu finansowania, pieniądze zostaną zwrócone. Jeśli natomiast zostanie nakręcony, trafi do kin i przyniesie zyski, posiadacze cinksów będą uczestniczyli w ich podziale.
Reklama
Na pomysł platformy wpadł finansista Ilja Zibariew, do którego dołączyli Konstantin Chabienski – aktor znany m.in. z filmów „Straż nocna” i „Straż dzienna” – oraz Nikołaj Jewdokimow, specjalista w dziedzinie ICO. Jak podaje „Kommiersant”, założyciele Cinematix zainwestowali w platformę 1,5 mln dol. Na pierwsze produkcje zaczną zbierać jeszcze tego lata i liczą na obroty co najmniej 10 razy większe od początkowego wkładu. Nie nastawiają się bynajmniej na kino niszowe – minimalny budżet filmu to 500 tys. dol.
Dla porównania rosyjski film kinowy kosztuje średnio 2,4 mln dol., japoński – 10 mln dol., indyjski – 15 mln dol., chiński – 50 mln dol., a amerykański – 139 mln dol. (dane Cinematix). Przedstawiając swój model biznesowy, twórcy platformy ostrzegają przed wysokim ryzykiem w przemyśle filmowym. Jak wyliczają w swoim serwisie internetowym, na każde 10 filmów cztery lub pięć robi klapę, dwa lub trzy wychodzą na zero i tylko jeden lub dwa czeka sukces.
Cinematix nastawia się szczególnie na rosnące rynki azjatyckie, bo jego twórcy spodziewają się, że za kilka lat odbiorą one USA prymat w przemyśle filmowym. Przytaczają, że w zajmujących obecnie drugie miejsce Chinach ten rynek rośnie średnio o 30–40 proc. rocznie, a pod względem liczby sieci kin Chiny – które mają ich ponad 400 – przebijają USA czterokrotnie. Z kolei w indyjskim Bollywood od kilku lat powstaje więcej filmów niż w Hollywood. Według „Kommiersanta” Cinematix wybrał już pierwsze dwa projekty do finansowania. Szczegółów jeszcze nie ujawniono.
Z kolei – jak podaje rosyjskie wydanie „The Holly wood Reporter” – pierwszym filmem, na który będzie zbierała druga podobnie działająca platforma, Cinemico, jest druga część katastroficznego obrazu „Przyciąganie”. Zbiórka zacznie się we wrześniu. Reżyserem filmu jest jeden z założycieli Cinemico Fiodor Bondarczuk, reżyser m.in. „9 kompanii”. Liczy, że za pośrednictwem nowej platformy zdobędzie na sequel „Przyciągania” 75 mln rubli (4,4 mln zł).
Współtwórcą Cinemico jest Leonid Bogusławski, biznesmen inwestujący w spółki internetowe. W przeciwieństwie do Cinematix, platforma Bondarczuka i Bogusławskiego nie zamierza poprzestać na filmach kinowych, lecz planuje rozszerzyć zakres finansowanych projektów o programy telewizyjne, musicale, spektakle i produkcje do emisji w internecie.