statystyki

Człowiek o małych rękach kontra maszyny

autor: Peter Szewczyk, Rakela Wajsman14.05.2018, 07:40; Aktualizacja: 14.05.2018, 10:16
Okazuje się, że 88 proc. straconych miejsc pracy w amerykańskich fabrykach było spowodowane automatyzacją procesów produkcyjnych, a nie handlem z Chinami czy Meksykiem

Okazuje się, że 88 proc. straconych miejsc pracy w amerykańskich fabrykach było spowodowane automatyzacją procesów produkcyjnych, a nie handlem z Chinami czy Meksykiemźródło: ShutterStock


Gdy przeanalizować źródła malejącego zatrudnienia w sektorze przemysłowym w USA, okazuje się, że 88 proc. straconych miejsc pracy w amerykańskich fabrykach było spowodowane automatyzacją procesów produkcyjnych, a nie żadnym handlem z  Chinami czy Meksykiem (wyliczenia m.in. Jana de Lockera z Princeton). Do produkcji tej samej liczby produktów o porównywalnej lub nawet lepszej jakości potrzeba dużo mniej pracowników niż za złotych czasów amerykańskiego przemysłu. Proces ten zachodził głównie w okresach recesji (co pokazali Henry Siu z University of British Columbia i Nir Jarmoivich z Uniwersytetu w Zurychu), podczas gdy wzrost zatrudnienia w nowych sektorach był systematyczny, niemal niezależny od koniunktury. Jak na to zareagowali pracownicy? Teoretycznie mogli się przekwalifikować, bo zatrudnienie w USA w  ostatnich trzech dekadach wzrosło, powstało więcej nowych miejsc pracy, niż zabrały maszyny i globalizacja.

Sęk w tym, że w USA sam proces przekwalifikowywania jest trudny. W przeciwieństwie do innych krajów rozwiniętych niewiele jest instrumentów polityki rynku pracy wspierających zmianę zawodu i umiejętności. Stąd osławiona mobilność geograficzna Amerykanów: nie ma roboty w moim zawodzie w stanie X, pakuję rodzinę na pick-upa i przenoszę się do stanu Y. Gdy jednak proces automatyzacji zaczyna w tym samym stopniu dotykać wszystkich fabryk wcześniej zatrudniających pracowników o  danym poziomie kwalifikacji, przeprowadzka nie bardzo pomaga. Jak pokazują ekonomiści David Autor (MIT), David Dorn (Zurich) i Gordon Hanson (Uniwersytet Kalifornii – San Diego), odczuwalne lokalnie skutki automatyzacji i globalizacji zależały w miasteczkach USA od mobilności zasobów ludzkich. Gdy przeciętny pracownik w sektorach narażonych na automatyzację i globalizację jest geograficznie „odizolowany” od innych lokalnych rynków pracy (w tej samej branży lub w innych branżach), dopiero nowo wchodzące pokolenia znajdą pracę w innych, rozwijających się sektorach, a pokolenia zwolnione pozostaną na marginesie rynku pracy bądź podejmą prace o  niższym prestiżu, które nie wymagają podniesienia kwalifikacji (np. w budownictwie i usługach konsumenckich).


Pozostało jeszcze 52% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane