statystyki

Restrukturyzacja GetBacku: Pozwoli spółce przetrwać, a wierzycielom odzyskać pieniądze?

autor: Bartek Godusławski14.05.2018, 07:03; Aktualizacja: 14.05.2018, 08:32
Pierwsze emisje, po tym jak problemy GetBacku stały się publiczne, już były.

Pierwsze emisje, po tym jak problemy GetBacku stały się publiczne, już były.źródło: ShutterStock

Restrukturyzacja ma pozwolić spółce przetrwać, a wierzycielom odzyskać pieniądze. Wciąż nie wiadomo jednak, ile środków odzyskają realnie obligatariusze.

Sytuacja finansowa GetBacku jest na tyle trudna, że spółka skierowała na początku maja do sądu wniosek o otwarcie przyspieszonego postępowania układowego. W ubiegłym tygodniu sąd zgodził się na rozpoczęcie procesu restrukturyzacji. W tej sytuacji jednym z największych problemów, z którymi będzie musiał się zmierzyć zarząd, jest spłata wierzycieli. Były prezes GetBacku Konrad Kąkolewski w swoim liście do premiera z 13 kwietnia pokazuje, jak duża jest potencjalna skala problemu osób fizycznych, które zainwestowały w obligacje windykatora. Według stanu na koniec marca ponad 9 tys. inwestorów indywidualnych ma mieć obligacje warte ok. 1,7 mld zł. W sumie GetBack wyemitował dług korporacyjny wart nominalnie blisko 2,6 mld zł.

Były szef windykatora informuje szefa rządu, że główny problem, z którym musiała zmierzyć się spółka, to obligacje z tzw. opcją put. Pozwala ona nabywcy takiego papieru złożyć wniosek o przedterminowy wykup, najczęściej po upływie jakiegoś ustalonego minimalnego okresu. Na przykład kupujący dwuletnie obligacje może po pół roku zażądać ich wykupu. Traci wówczas odsetki, jakie mógłby dostać przez trzymanie w swoim portfelu obligacji jeszcze przez półtora roku.

Trudno ustalić na podstawie sprawozdań finansowych, ile takich papierów GetBack wyemitował, ponieważ gros sprzedaży obligacji odbywała się w ramach emisji prywatnych, które nie mogą być kierowane do większej grupy niż 149 osób. W liście do premiera Konrad Kąkolewski podał, że całkowita kwota możliwych zgłoszeń wykupów z opcją put to ponad 800 mln zł, czyli blisko połowa obligacji, które trafiły do klientów indywidualnych. Lawinowy wzrost wcześniejszych wykupów miał się rozpocząć w marcu i kwietniu, kiedy kurs akcji windykatora dołował na warszawskiej giełdzie. Z pisma do Mateusza Morawieckiego możemy się dowiedzieć, że w styczniu i lutym tego roku żądanie wcześniejszego wykupu dotyczyło obligacji wartych zaledwie 8 mln zł, ale już w kolejnych dwóch miesiącach kwoty te dotyczyły w sumie ok. 120 mln zł.


Pozostało jeszcze 64% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane